XI MARSZ NA ZGODĘ

st. 29 2019

XI MARSZ NA ZGODĘ

Już po raz jedenasty członkowie i sympatycy Ślōnskij Ferajny wzięli udział w marszu na Zgodę, którego organizatorem jest Ruch Autonomii Śląska. Kolumna wyruszyła w samo południe i przeszła ulicami Katowic, Chorzowa i Świętochłowic. Na miejscu zbiórki, czyli na katowickim Placu Wolności, uczestników przemarszu powitała iście zimowa pogoda. Opady śniegu były tak obfite, że po kilkunastu minutach wszyscy byli pokryci grubą warstwą białego puchu. Na szczęście kiedy marsz wyruszył z Placu Wolności warunki pogodowe się zmieniły. Już do jego końca nie spadł ani jeden płatek śniegu. Jeszcze na katowickim Placu Wolności, jak co roku, europoseł Marek PLURA i Ślōnskŏ rozdali kilkadziesiąt żółto-niebieskich opasek z czarną wstążką.

W uroczystościach pod bramą na świętochłowickiej Zgodzie wzięli udział przedstawiciele władz samorządowych Świętochłowic i Rudy Śląskiej (wiceprezydenci- Michał PIEROŃCZYK i Sławomir POŚPIECH), posłanki na Sejm – Monika ROSA oraz przewodnicząca Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych – Danuta PIETRASZEWSKA, europoseł Marek PLURA, przewodniczący Śląskiej Partii Regionalnej – Marek NOWARA, a także członkowie i sympatycy śląskich organizacji. W intencji ofiar modlitwy odmówili; proboszcz parafii ewangelicko – augsburskiej w Świętochłowicach, ks. Marcin BRZÓSKA oraz proboszcz parafii rzymskokatolickiej p.w. św. Józefa w Świętochłowicach – Zgodzie – ks. Bogusław JONCZYK.

 

Proboszcz parafii ewangelicko – augsburskiej w Świętochłowicach, ks. Marcin BRZÓSKA

„W „Liście do Hebrajczyków” Apostoł Pański pisze: >Niech trwa braterska miłość. Nie zapominacie tez o gościnności, gdyż przez nią niektórzy nieświadomie gościli aniołów. Pamiętajcie o więźniach jakbyście razem z nimi byli w więzieniu.< A w „Księdze Powtórzonego Prawa” w XVI Rozdziale czytamy: >Usilnie dąż do sprawiedliwości, abyś zachował życie (…) Szanowni Panowie Prezydenci, przedstawiciele władz samorządowych, szanowny księże, siostry i bracia: >Pamiętajcie o więźniach, jakbyście byli razem z nimi< Dzisiaj za tym apostolskim wezwaniem stajemy tutaj, w tym szczególnym miejscu, jakim jest świętochłowicka Zgoda. Ziemia, która była świadkiem niezgody, która była świadkiem wielkiego niepokoju i wielkiej tragedii, tragedii ludzi tej ziemi. Dzisiaj stajemy tutaj, żeby pamiętać tak jakbyśmy to my byli więzieni, bo nie wolno nam zapomnieć. W tym roku obchodzić będziemy rocznicę osiemdziesiątą wybuchu tragicznej II wojny światowej. Kiedy kończyła się I wojna światowa wtedy wielu ludzi powtarzało:  >Podobna tragedia nie może się wydarzyć<. A jednak niespełna 20 lat później wydarzyła się. Dziś wydaje się nam, że podobna tragedia jak I i II wojna światowa nie mogą się wydarzyć. Ale to nieprawda. Bo człowiek pozostaje ten sam i tą samą ludzka grzeszność, dążenie do niepokojów, do konfliktów. Dlatego naszym zadaniem jest by, pamiętając o przeszłości dążyć do sprawiedliwości, dążyć do tego, aby przeszłość nie została zapomniana, aby przeszłość nie została przemilczana, ale żeby ta przeszłość była dla nas memento dla przyszłości. Dlatego jesteśmy dzisiaj tutaj pamiętając o więźniach, jakbyśmy z nimi byli uwięzieni, o pokrzywdzonych, o zamordowanych, o osieroconych, o pozbawionych tożsamości, o pozbawionych prawa do własnego imienia, nazwiska , do swojej własności. Aby powiedzieć: >Panie Boże daj, a by w przyszłości taka tragedia nigdy się już nie wydarzyła.< Módlmy się: >Panie, Boże sprawiedliwości, przychodzimy do Ciebie dzisiaj tu, na Zgodzie prosząc Cię o dar pamięci, o dar pojednania, o dar przebaczenia, o dar życia. Przychodzimy wspominając tragedię tysięcy ludzi, którzy tu i w wielu miejscach naszej Śląskiej Ziemi i Europy, zamiast wyzwolenia, zamiast wolności doczekali się kolejnego zniewolenia. Zniewolenia fizycznego, ale przede wszystkim zniewolenia pamięci, zniewolenia swojej tożsamości. Panie, 80 lat od czasu, gdy wybuchła straszliwa wojna, abyśmy nie ustawali w modlitwie: nigdy więcej; abyśmy byli świadkami tych, którzy tej tragedii doświadczyli we współczesnym nam świecie. Wspominamy pomordowanych, represjonowanych, ich rodziny i najbliższych. Prosimy Cię, daj nam pokój.”

Proboszcz parafii rzymskokatolickiej p.w. św. Józefa w Świętochłowicach – Zgodzie, ks. Bogusław JONCZYK

 „W 1945 roku zima była podobna do tej, którą dzisiaj czujemy w kościach. Wszyscy, którzy byli tutaj zapędzeni marzli o wiele bardziej niż my. Nie mieli takich wygodnych i ciepłych ubrań, ale to, co było najgorsze to ta nienawiść, która ich otaczała. Wszyscy wiemy jakie napisy na bramach obozów koncentracyjnych niemieckich. Wiemy, że to było straszne kłamstwo. Ta brama kojarzy mi się z „Boską Komedią” Dante Alighieri, który opisuje piekło jako straszne, lodowate miejsce, gdzie panuje przede wszystkim zimno, chłód nienawiści. A nad bramą do piekła, pisze Dante Alighieri, był napis: >Porzućcie wszelką nadzieję<. Trudno sobie wyobrazić, co czuli nasi bracia i siostry w 1945 roku, tutaj, w tę zimę, kiedy ich tu zapędzono. Najgorsza była ta beznadzieja i dlatego my tutaj dzisiaj jesteśmy, żeby pamiętać. Żeby pamiętać o tym i wzbudzać w dzisiejszym świecie nadzieję, że nienawiść, czyny nienawiści już się nigdy nie powtórzą. A jeżeli człowiek o tym zapomni to będzie musiał to przeżyć jeszcze raz. Dlatego tutaj jesteśmy i prośmy Pana Boga o dobrą pamięć, żebyśmy zawsze pamiętali o tym co było, nie powtarzali błędów naszych przodków i żebyśmy przede wszystkim pielęgnowali w pamięci nadzieję na lepsze jutro, dla nas i dla naszych potomków. Módlmy się: Boże Wszechmogący, Ty sprawiłeś, że Twój Syn zwyciężył śmierć i wstąpił do nieba. Daj swoim zmarłym sługom udział w Jego zwycięstwie nad śmiercią, aby mogli na wieki oglądać Ciebie swojego Stwórcę i Odkupiciela, Chrystusa, Pana Naszego. Polećmy Bogu wszystkich tych, którzy tutaj, w tym miejscu zginęli, którzy już z tego obozu nie wyszli.”

Europoseł Marek PLURA

„Zacni Księża Proboszczowie, wszyscy roztomili, kerzyście prziszli, pytajōm mie sie w Parlamyncie Ojropejskim: >Kaj je Twój Hajmat, kaj je Gōrny Ślōnsk?” Gōrny Ślōnsk napoczynŏ sie we Rosengarten, we Mysłowicach, potym Katowice Plac Wolności, Zgoda, a potym dzisiōntki, setki placōw ze ślōnskōm krwiōm. (…) Ôni zamiast wyrokōw mieli wypisane: >Ich bin ein Schlesier, Jeżech Ślōnzŏkiym<. My to tyż mŏmy napisane, nale żyjemy, po to, żeby ȏni byli we naszyj pamiynci, we naszych dzieckach, bajtlach. (…)”

 

Wiceprezydent Rudy Śląskiej, Michał PIEROŃCZYK

„Szanowni Księża, szanowny Panie eurodeputowany, szanowne Panie posłanki, Panie prezydencie Świętochłowic, wszyscy zgromadzeni przedstawiciele wielu organizacji dbający o tożsamość, pamięć tej Ziemi. Zawsze się bardzo cieszę z tego, że jako miasto Ruda Śląska dostajemy zaproszenie na te obchody tutaj do naszych sąsiadów, do Świętochłowic. Bardzo za to zaproszenie dziękuję, przekazuję pozdrowienia od Pani prezydent Grażyny Dziedzic, która zawsze sobie ceni to zaproszenie. Szanowni Państwo, zawsze w tym miejscu od wielu lat apeluję, żeby pamiętać o nazwach, które tutaj funkcjonują. Tutaj na naszej Ziemi, tutaj w Świętochłowicach, i za granicą miasta – w Rudzie Śląskiej. To są dwie bardzo znaczące nazwy. Jedna to jest Zgoda, a druga to jest Pokój, która funkcjonuje w Rudzie Śląskiej. Nie bez przyczyny takie nazwy tu funkcjonują. Zawsze apeluję, żeby o nich pamiętać i wypełniać je treścią. Pozwólcie Państwo, że tym razem troszkę inaczej – chciałbym, żeby przy tych nazwach pojawił się jeszcze jeden wątek. Wątek osobisty, dotyczący mojej rodziny. Historia mojego dziadka to historia deportacji w 1945 roku na Ukrainę. Dzisiaj chciałbym o tym wspomnieć, chociaż to nie jest dokładnie historia tego miejsca, ale to też 1945 rok, to też prześladowanie na tle etnicznym. I ta historia jest pokrewna, zbieżna z tą, którą dzisiaj tutaj czcimy. Mnie łatwo się tutaj przychodzi, bo to jest dla mnie ta sama historia. Chciałbym, żebyśmy pomyśleli o tym teraz w 2019 roku, żeby te historie łączyć, żeby siebie łączyć, żeby łączyć organizacje, żeby się rozumieć. Taki apel dzisiaj do Państwa kieruję – żeby się łączyć, a nie dzielić. Żeby myśleć o tym, co wspólne, o tym, co nas właśnie łączy. I żeby ta pamięć trwała w nas. Ona trwa wtedy, jeżeli inni tak samo myślą, że się łączą, nie dzielą. Stąd też apel kieruję, żeby myśleć w ten sposób. Nawet jeśli to łączenie nie jest proste, wymaga wysiłku, ale jednak ten cel jest ponad nasze bieżące sprawy.  Żeby pamiętać o tej Ziemi, pamiętać o tych wszystkich, którzy tutaj zginęli, którzy cierpieli.”

Wiceprezydent Świętochłowic, Sławomir POŚPIECH

„Szanowni Państwo, Księża, Panie Pośle, Posłanki, Posłowie i wszyscy tutaj zgromadzeni, Pan Poseł bardzo pięknie powiedział, że krew, która tutaj została przelana jest w naszych sercach. (….) Ja też jestem Górnoślązakiem. Tutaj żyli moi przodkowie, dziadkowie i wiele różnych dramatów się rozegrało. Ja w tym miejscu czuję zawsze ogromny smutek. Głęboki smutek jak pomyślę o wszystkich dramatach i tragediach, które rozegrały się tutaj i w innych miejscach Górnośląskiej Ziemi, o tych wszystkich ludziach, którzy zupełnie niewinnie poświęcili czy oddali swoje życie w imię jakiś chorych ambicji, podziałów, nienawiści. Mimo że nie żyjemy w łatwych czasach, żyjemy w innych czasach, ale powinniśmy wszystko zrobić, żeby nigdy takie sytuacje nie miały miejsca. Jak na ironię to miejsce nazywa się „Zgoda”, a były chwile niezgody. W imieniu swoim, jak i prezydenta Daniela Begera dziękuję za przybycie tutaj, za złożenie wiązanek, zapalenie zniczy, za modlitwy i pamięć o tych wszystkich.”

Przedstawiciel Śląskiej Partii Regionalnej,

„Moi drodzy, zgromadzeni tutaj, bardzo się cieszę, że mogę do Was przemówić jako członek rodziny polsko-niemieckiej, jako bielszczanin, ale przede wszystkim jako Ślązak. Nie chcę za długo mówić, ze względu na temperaturę jaka panuje, więc skupię się na pewnej anegdotce. Mianowicie, gdy poszukiwałem dokumentów dotyczących mieszkańców południa Śląska, którzy zginęli w Tragedii Górnośląskiej, trafiłem na dokument dotyczący śmierci pastora ewangelickiego, dr Richarda Wagnera. Postanowiłem ten dokument zanieść do rodziny pastora, która w tym momencie zamieszkuje Wiedeń. Ten dokument podpisany przez komendanta Salomona Morela trafił do nich po 73 latach. W oczach członków rodziny zobaczyłem łzy, łzy smutku, ale nie żalu. Łzy wdzięczności. Wdzięczności za to, że nadal zostali tutaj ludzie, którzy pamiętają o Tragedii Górnośląskiej, która dotknęła tych związanych z tą Ziemią i na niej pozostali, albo tych, którzy byli zmuszeni ją opuścić. Z tą wdzięcznością kieruję się do Was, jak i z prośbą. Wdzięcznością za to, że jesteście i trwacie w tej pamięci. Natomiast z prośbą, żebyście dalej trwali i przekazywali najmłodszym. Aby oni przychodzili tutaj i pamiętali o tej straszliwej tragedii, która dotknęła nas wszystkich.”

Przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska, dr Jerzy GORZELIK

Szanowni Państwo, Drodzy Uczestnicy dzisiejszej uroczystości, pozwólcie, że rozpocznę od cytatu: „My, Naród Polski, wszyscy obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, zarówno wierzący w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł...”

Słowa te wypowiedziane w tym miejscu brzmią gorzko. Szczególnie gorzko w uszach nas, którzy przychodzimy tu już od dziesięciu lat. Przychodzimy z różnych powodów. Syci i przynajmniej z pozoru bezpieczni przybywamy dla refleksji nad kruchością naszego świata, który może znienacka lec w gruzach, tak jak w gruzach legł świat naszych przodków w roku 1945. Część z nas wspomina swych bliskich, którzy w miejscach takich jak to doświadczali prześladowań i cierpienia. Wszyscy jednak przychodzimy upominać się o wartości nam drogie - prawdę i sprawiedliwość. Przybywamy domagać się prawdy i sprawiedliwości do państwa, w imieniu którego za tą obozową bramą dokonywano zbrodni, a które ustami swych przywódców wielokrotnie deklarowało wolę odrzucania mrocznego balastu tamtych dni. Musimy powiedzieć ze smutkiem - nie doczekaliśmy się sprawiedliwości, i nie doczekały jej także ofiary rozpętanego przed siedemdziesięciu czterema laty terroru.

W roku 1997, kiedy przyjmowano cytowaną przed chwilą konstytucję, członkowie Ruchu Autonomii Śląska stanęli w Katowicach przed domem Czesława Gęborskiego, by przypomnieć o okrucieństwach, jakich dopuszczano się wobec osadzonych w obozie łambinowickim. Choć udało się zwrócić uwagę opinii publicznej i doprowadzić do postawienia zbrodniarzowi prokuratorskich zarzutów, nie doszło do wyroku skazującego. Oskarżony zmarł w roku 2006 w trakcie procesu. Tym samym żaden z obozowych oprawców nigdy nie odpowiedział za swe zbrodnie przed polskim sądem - ani Salomon Morel, który korzystając z opieszałości prokuratury zbiegł do Izraela, gdzie po kres swych dni pobierał polską, kombatancką emeryturę, ani Tadeusz Skowyra, komendant mysłowickiego obozu „Rosengarten”. Co gorsza, ich ofiary nigdy nie otrzymały ani materialnego, ani moralnego zadośćuczynienia.

Sprawiedliwość zawiodła, tym bardziej musimy upominać się o prawdę. O prawdę, która powinna sięgać szeroki i głęboko, by wniknąć do historycznej świadomości społeczeństwa.

Ponad rok temu Ruch Autonomii Śląska zwrócił się do najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej z apelem o ustanowienie Memoriału Ofiar Represji i Czystek Etnicznych, który przypominałby o jakże wysokiej cenie, jaką mniejszościowe wspólnoty musiały zapłacić za budowę jednolitego narodowo państwa i społeczeństwa. Propozycja ta nie tylko nie spotkała się z przychylnością, ale nawet z jakąkolwiek oficjalną reakcją. Pamięć o prześladowanych Warmiakach i Mazurach, Słowińcach i Kaszubach, Łemkach i Ukraińcach, Ślązakach i Niemcach okazała się warta mniej niż kartka papieru. Choć w ostatnich latach nie szczędzi się środków na prowadzoną z rozmachem politykę historyczną, przeznaczając 200 milionów na muzeum Piłsudskiego w Sulejówku, niemal 300 milionów na budowę nowej siedziby Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, 35 milionów na Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, 11 milionów na Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku. Dlaczego jednak zabrakło 30 tysięcy niezbędnych do funkcjonowania skromnego Muzeum Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej? Choć na państwie, które wyrwało Łemków z ich ojczystych stron i rozproszyło po tzw. ziemiach odzyskanych spoczywa odpowiedzialność za podtrzymywanie ich tożsamości.

Wobec tych faktów kieruję do Was, tu zgromadzonych, i do wszystkich mych śląskich rodaków pytanie: czy czujecie się w pełni u siebie w państwie, które lekceważy pamięć o naszych przodkach? Które nie przewidziało dla nich miejsca ani w programach nauczania, ani w instytucjach kultury? Które często sprzeniewierza się wartościom zapisanym we własnej konstytucji? Każdy niech sam rozważy odpowiedź we własnym sumieniu.

Niech będzie jasne - dalecy jesteśmy od przypisywania jakiejkolwiek zbiorowej odpowiedzialności potomkom tych, stosunkowo nielicznych, którzy dopuszczali się zbrodni za drutami polskich komunistycznych obozów koncentracyjnych. I tych, jakże wielu, którzy otumanieni okrucieństwem wojny i zastraszeni po prostu milczeli. Chcemy żyć w pokoju i harmonii w społeczeństwie opartym na wzajemnej tolerancji i szacunku. Dla realizacji tego celu gotowi jesteśmy zawsze wyciągać rękę do zgody, gotowi jesteśmy prowadzić dialog. Nie jesteśmy gotowi poświęcić naszej pamięci i naszej prawdy o Tragedii Górnośląskiej. Ta prawda konstytuuje nas jako wspólnotę. Nie możemy się jej wyrzec i powinniśmy ją celebrować razem. Bowiem kiedy ci, którzy bronią prawdy są podzieleni, kłamstwo rośnie w siłę. Dlatego zwłaszcza w takim miejscu, zwłaszcza w takim dniu powinniśmy odnaleźć jedność. Przekażcie, proszę, ten apel tym, których dziś tu zabrakło. Niech za rok w cieniu tej obozowej bramy słowo „zgoda” odzyska swój właściwy wymiar.

W marszu na Zgodę wzięła udział oraz przemówień wysłuchała: Mirella DĄBEK