UJAZD – KOLEJNA PEREŁKA NA ŚLĄSKIEJ ZIEMI

paź. 16 2018

UJAZD – KOLEJNA PEREŁKA NA ŚLĄSKIEJ ZIEMI

 

W drodze na Górę św. Anny odwiedziliśmy Ujazd – niewielką miejscowość w woj. opolskim, jednakże wielką, przez swoją niesamowitą historię. Dzieje miasta przedstawił nam Dariusz CIAPA ze Stowarzyszenia Miłośników Ujazdu.  

                                  

KOŚCIÓŁ ŚW. ANDRZEJA APOSTOŁA

Przy wejściu do kościoła znajduje się rokokowa figura św. Józefa z Dzieciątkiem w otoczeniu aniołów, wykonana z piaskowca. Jej autorem jest najwybitniejszy śląski rzeźbiarz I połowy XVIII wieku - Johann Melchior Ȍsterreich. Kartusz herbowy na cokole był zatarty i dopiero kilka lat temu, renowacja odkryła rok 1744. Rzeźbę prawdopodobnie ufundował Karl Heinrich Sobeck von Kornitz. Kościół posiada dwie wieże, ponieważ jest to symbol biskupstwa. Najprawdopodobniej świątynia pochodzi z XIII wieku, aczkolwiek nie ma żadnego dokumentu potwierdzającego ten fakt. Kościół został wykończony w obecnym stylu przez Mikołaja Kochcickiego – właściciela Ujazdu. Dwie wieże kościelne są neogotyckie, wybudowano je po roku 1864. Na świątyni kiedyś znajdował się zegar słoneczny. Budynek posiadał barokowe wykończenia, ponieważ w XVIII wieku został gruntownie przebudowany. Wystrój wewnętrzny nawiązuje do późnego średniowiecza. Obecnie kościół pełni funkcję kościoła parafialnego. Pod parafię ujazdowską należą jeszcze dwie miejscowości – Stary Ujazd, nazywany Ujeźdźcem i Niezdrowice. Ujazd jest również siedzibą dekanatu, do którego należy obecnie należy 8 parafii. W latach siedemdziesiątych wyłączono obwód kędzierzyński.

Oprócz kościoła p.w. św. Andrzeja Apostoła istniały jeszcze dwa kościoły – św. Barbary i św. Bartłomieja. Ten drugi został wybudowany na wzgórzu. Jak wybuchały epidemie cholery trzeba było gdzieś chować zmarłych. Najczęściej grzebano ich poza murami miast i właśnie na tym wzgórzu powstał cmentarz choleryczny.

 

RELIKWIE ŚW. ANNY W UJEŹDZIE

Obecnie używamy nazwa Góra św. Anny. Pierwotnie wzniesienie to funkcjonowało jako Góra św. Jerzego lub Góra Chełmska. Na początku XVII wieku Anna Maria von Maltitz, córka Hansa Christopha von Maltitz,  wyszła za mąż za Mikołaja Kochcickiego, właściciela Ujazdu. Anna Maria otrzymała w posagu figurkę z relikwiami św. Anny, która przez 15 lat znajdowała się w ujazdowskim kościele. W testamencie Anna wyraziła życzenie, aby figurkę z częścią relikwii, po jej śmierci, przekazać kościołowi na Górze Chełmskiej, Informacje o pochodzeniu figurki znaleźli w 1656 roku franciszkanie w pergaminowym, łacińskim dokumencie. A skąd relikwie św. Anny znalazły się w tej części Europy?  Otóż, w 1503 roku książę Saksonii Jerzy Brodaty z rodu Wettynów zlecił zdobycie relikwii św. Anny. Odnaleziono je w klasztorze Villo w pobliżu Lyonu. W 1504 roku cząstkę tych relikwii otrzymał od księcia Jerzego Brodatego jego dworzanin – Zygmunt von Maltitz. Góra Chełmska  czy jak kto woli Góra św. Jerzego już wtedy była miejscem kultu Maryjnego. Zgodnie z testamentem Anny Marii figurkę przeniesiono do sanktuarium na wzgórzu. Uroczysta procesja odbyła się ok. 1625 roku. Podczas wizyty w 1983 roku na Górze św. Anny, papież Jan Paweł II podniósł kościół do rangi bazyliki mniejszej. Dzisiaj Góra św. Anny to jedno z najważniejszych miejsc kultu Maryjnego na Śląsku.

TARGI PANIEŃSKIE

Historia Ujazdu jest bardzo ciekawa, sięga XIII wieku. Na dzień dzisiejszy tylko kilka budowli świadczy o świetności miasta z okresu średniowiecza, m.in. kościół, zamek biskupi oraz spichlerz, który dopiero w XIX wieku zaczął pełnić tę rolę, wcześniej w budynku mieścił się sąd i więzienie.

Do 1495 roku Ujazd był we władaniu biskupów wrocławskich. Ujazd to jedno z najstarszych miast na Śląsku i w Polsce, pełniące ważną funkcję na szlaku między Wrocławiem a Krakowem. W miejscowości zachowały się ruiny renesansowego pałacu z 1580 roku. Wcześniej w tym miejscu stała budowla pochodząca z połowy XII wieku, czyli baszta i dom biskupi. Ostatnimi właścicielami pałacu był bardzo bogaty ród Hohenlohe-Ȍhringen. W XIX wieku odbudowali cały zamek, podnieśli go o jedno piętro, dodali wiele wspaniałych zdobień, poprowadzili kanalizację, a nawet zamontowali windy mechaniczne. Jak na owe czasy był to ewenement.

Do Ujazdu przybywali ludzie z całego Śląska na wypoczynek, ze względu na panujący tutaj klimat. Przez Ujazd płynie Kłodnica, która kończy swój bieg na terenie Kędzierzyna – Koźla, gdzie wpada do Odry. W Ujeździe od 1926 roku odbywały się … targi panieńskie. Przybywali tutaj w celach matrymonialnych kawalerowie i panny z Górnego Śląska. Targi pełniły zatem rolę swata. Każda osoba przybyła na uroczystość otrzymywała kotylion z numerkiem. Potem para, która miała te same numerki musiała spędzić ze sobą cały wieczór czas. Oczywiście nie zawsze dobór satysfakcjonował obie strony, ale też dzięki targom panieńskim zawarto bardzo dużo małżeństw. Gdyby było inaczej impreza nie cieszyłaby się takim zainteresowaniem. Każda para, która pobrała się dzięki targom otrzymywała od władz miejskich komplet mebli.

Obecnie Ujazd liczy 1700 mieszkańców, a przed II wojną światową - 3,5 tys. Zabudowa była bardzo gęsta – setki sklepików, dwadzieścia kilka restauracji i gospód. Miasto tętniło życiem, to wszystko zostało brutalnie przerwane. Wiele osób ma słuszne pretensje do frontu, który tutaj przeszedł, chociaż ostrzał miasta odbywał się w niewielkim stopniu.                      W Kędzierzynie, a dokładnie – w Blachowni znajdowały się strategiczne dla Niemców zakłady chemiczne, dlatego też  linia obrony zaczynała się 2 km od Ujazdu i ciągnęła się przez 10 km, czyli celem frontu nie był Ujazd, a fabryki w Blachowni. Front przeszedł, a do miasta weszli maruderzy, którzy - na nieszczęście dla miasta i jego mieszkańców - zajęli jeden z tutejszych browarów. I to wtedy dokonali największych zniszczeń.

PAŁAC W UJEŹDZIE

Pałac jest zbudowany z cegły i kamienia. W przyziemiu pałacu, do którego można wejść, leżą kamienie – otoczaki, pochodzące z rozebranej XII – wiecznej baszty. Ponieważ był to dosyć drogi budulec to wykorzystano go wtórnie. Przede wszystkim w elementach umocnień bocznych. Reszta murów jest wykonana z cegły-palcówki, wypalanej w drewnianej formie. Podczas jej wyrabiania mistrz przeciągał 4 palce po jeszcze mokrej glinie po to, żeby zaprawa się jeszcze lepiej trzymała. Ta cegła była charakterystyczna dla okresu późnego średniowiecza i początków renesansu.

W części północnej przyziemia znajdowała się lodownia, w której trzymano lód na potrzeby zamku. Tu go cięto i transportowano do kuchni. Jest to jedno z najzimniejszych pomieszczeń przyziemia, stąd takie jego wykorzystanie. W latach siedemdziesiątych XX wieku Instytut Dziedzictwa Narodowego z Wrocławia prowadził w tym miejscu pierwsze badania archeologiczne. Naukowcy doszli do wniosku, że znajduje się tutaj bardzo dziwne zagłębienie. Kilka lat temu zrobiono inwentaryzację, dokopano się jeszcze głębiej i znaleziono bardzo dziwny element z cegłami, z kotwami. Są dwie hipotezy. Jedna mówi, że mogło tu być podziemne przejście do kościoła. Jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ w XVI wieku nie był to żaden ewenement. Ten odcinek nie jest długi, liczy ok. 100 m. Natomiast druga hipoteza mówi, że jest to odcinek tunelu, którym – w razie niebezpieczeństwa ze strony wroga – można było wydostać się poza mury pałacu. Dlaczego to jest niezbadane?  Można użyć nowoczesnych urządzeń, np. georadaru, ale nawet gdyby pojawiły się jakieś zaburzenia to i tak nikt nie podejmie się próby kopania w danym miejscu. Koszt byłby kolosalny, a efekt – mógłby jedynie potwierdzić istnienie tunelu.

W przyziemiu znajdowała się również zbrojownia. Hohenlohe, kiedy zbliżał się front, wywieźli swoje rzeczy do zamku w Ȍhringen, w Turyngii. Mniejsze rzeczy zostały i jeszcze po wojnie można było tu znaleźć jakieś mniejsze elementy uzbrojenia.

Hohenlohe - Ȍhringen byli właścicielami kilkudziesięciu kopalń i hut, a nawet Morskiego Oka w Tatrach. Byli najbogatsi w tej części Śląska, to piąty najbogatszy ród w Niemczech. Mieli posiadłości na terenach dzisiejszych Węgier i Słowacji. Ich rodowód sięga XIII wieku. Jednym z pierwszych mistrzów zakonnych w Malborku był członek rodu Hohenlohe - Ȍhringen. Ród był tak zamożny, że wybudował pałac w Sławięcicach, a na zamek w Ujeździe przeznaczył ogromne środki finansowe, by go unowocześnić. Wielka szkoda, że nie przetrwał, bo byłby jednym z najpiękniejszych pałaców renesansowych na Śląsku. Koszt odbudowy samego zamku to kwota 65-75 mln zł, a koszt odbudowy całego zespołu pałacowego to ok. 115 mln zł. To są niebotyczne pieniądze, zwłaszcza dla takiej małej gminy jak Ujazd.

 

Mirella DĄBEK