TREF ZY WAŃKIEM HENRYKIEM - SPOTKANIE Z HENRYKIEM WAŃKIEM

mrz. 30 2017

SPOTKANIE Z HENRYKIEM WAŃKIEM

 

29 marca na Uniwersytecie Śląskim odbyło się spotkanie ze śląskim pisarzem, malarzem, publicystą, krytykiem artystycznym i literackim – Henrykiem WAŃKIEM, który opowiedział o swoich obrazach i książkach. Nie zabrakło wątków autobiograficznych. Organizatorem spotkania było Koło Historyczne Uniwersytetu III Wieku. Henryk WANIEK mieszka w Brwinowie pod Warszawą, a na Górnym Śląsku bywa kilka razy w roku. Grzechem byłoby zatem nie skorzystać z takiej okazji i nie spotkać się z człowiekiem, którego prawie cała twórczość – zarówno pisarska, jak i malarska  - jest związana z naszym regionem.

 

 Henryk WANIEK jest autorem kilkunastu książek. W 1996 roku ukazała się jego powieść „Opis podróży mistycznej z Oświęcimia do Zgorzelca (1257-1957). Dlaczego obejmuje taki przedział czasowy i przestrzenny? Jak wytłumaczył autor – w 1257 roku zmarła św. Jadwiga Śląska, a w 1957 roku znalazł się w kopalni „Turoszów.” „- Objechałem wtedy wszystkie te wsie i  miasteczka dolnośląskie”- tłumaczył pisarz. Henryk WANIEK umieścił w tytule Oświęcim, gdzie urodził się w 1942 roku. Przypomniał również, że Oświęcim i Zator do XV wieku były księstwami śląskimi.

W twórczości malarskiej Henryka WAŃKA ogromne znaczenie odgrywa Dolny Śląsk. Co charakterystyczne na każdym obrazie znajdują się litery, nazwy, czasami wzory matematyczne. Na płótnie przedstawiającym Kłodzko umieścił literki GG, bo kiedyś nazywało się Grafschaft Glatz. Wiele obrazów ukazuje najwyższy szczyt w Górach Stołowych (Heuscheuergebirge) - Wielki Szczeliniec (Grosse Heuscheuer), na który kiedyś turystów wnosili … tragarze. Z ich usług skorzystał niemiecki poeta romantyczny Johann Wolfgang von GOETHE. Na skale znajduje się tablica upamiętniająca jego pobyt na Szczelińcu. Zdaniem Henryka WAŃKA spokojniej i piękniej, z dala od turystycznego zgiełku dzięki czemu można poczuć się jak w raju jest na Małym Szczelińcu (Kleiner Heuscheuer). Ulubionym miejscem Henryka WAŃKA są Góry Izerskie (Isergebirge), z których przy dobrej pogodzie można zobaczyć czeski szczyt Ještĕd znajdujący się w okolicach Liberca.

Henryk WANIEK wtrącił również, że gdy wyprowadził się z Górnego Śląska (od 1980 roku mieszka w Brwinowie pod Warszawą) zaczął go lepiej postrzegać. „ - Głębiej Go – nie chciałbym powiedzieć - pokochałem, ale to słowo bliskie tym uczuciom. Lepiej zrozumiałem Śląsk.”

Jeden z obrazów przedstawia Bardo Śląskie (Wartha), do którego prowadzi stary, kamienny most. Nazwa miasteczka oznacza graniczną strażnicę między Śląskiem a Czechami. Bardo Śląskie to miejsce pielgrzymkowe. Kalwaria kończy się piękną kaplicą, a także odciskiem stopy Matki Boskiej, która podobno ukazało się okolicznym chłopom.

Na jednym z obrazów przedstawiający Dolny Śląsk Henryk WANIEK umieścił w kole kopie 7 obrazów niemieckiego malarza, uznawanego za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli malarstwa romantycznego – Caspara FRIEDRICHA. Bardzo często przyjeżdżał z Drezna na Dolny Śląsk, w Sudety. Pozostawił po sobie mnóstwo obrazów z krajobrazami tych rejonów. Na jednym z obrazów Henryk WANIEK umieścił przedstawienie systemu heliocentrycznego Mikołaja Kopernika, równanie Pitagorasa i napis starą kursywą.

Artysta często przedstawia na obrazach Szklarską Porębę (Schreiberhau). Opowiedział skąd się wzięła nazwa jednej z dróg - Zakręt Śmierci. Okazuje się bowiem, że nie została przyjęta w  momencie budowy trasy, a w …. 1945 roku kiedy to pijany sowiecki kierowca wiózł równie pijanych sowieckich żołnierzy. Wszyscy spadli w przepaść. Na cześć „bohaterskiej” Armii Czerwonej ten odcinek drogi nazwano Zakrętem Śmierci. Na jednym z obrazów Henryk WANIEK przedstawił Polanę Ciepłych Kamieni. Jego kolega zgłosił te nazwę do Słownika Oficjalnych Nazw Geograficznych. Skąd taka nazwa? Otóż w tamtych rejonach znajduje się uran, który sprawia, że nigdy na polanie nie leży śnieg. Artysta przypomniał również jak wielkim uczuciem Tadeusz RÓŻEWICZ darzył Szklarską Porębę. Jedno ze swoich dzieł, będące kopią obrazu Caspara FRIEDRICHA przekazał RÓZEWICZOWI.

Na jednym z obrazów znajduje się Góra św. Anny (Annaberg), która dla Henryka WAŃKA jest górą pojednania między polsko – a niemieckojęzycznymi Ślązakami. „- Trochę ta atmosfera zaczyna się psuć – powiedział śląski artysta – Może z powodu mauzoleum, bo to tak jakby bitwa z 1921 roku ciągle trwała co nie jest przyjemnym kontekstem dla tej góry.”

Henryk WANIEK przypomniał również swoje książki. W 2010 roku ukazała się „Katowice - blues, czyli Kattowitzer – Polka”, o której pisarz powiedział: „ – Patrzyłem okiem historyka na miasto. Gdyby podrapać po nalotach historycznych na Katowicach to wydobywa się obraz krótkich, ale dramatycznych dziejów miasta, które aż sześciokrotnie zmieniało nazwę i w którym aż trzykrotnie doszło do wielkiej wymiany ludności. W tej książce widać cały mój sentyment do Katowic.” Przypomniał również jak powstała książka. Otóż przez półtorej roku pisał o mieście do katowickiego tygodnika „Raport.” Kiedy zebrał wszystkie napisane artykuły powstała książka „Katowice – blues, Kattowitzer – Polka.”

Z kolei „Cmentarz nieśmiertelny” to opowiastki lokalno – regionalno – osobiste. „- Dla mnie ciekawe jest wymyślanie fabuł, ale może nie w taki sposób jak robi to Andrzej SAPKOWSKI. Nie mam bowiem takiej wyobraźni jak on. Bliższe są mi fakty, jestem maniakiem prawdy.” Powiedział, że najbliższe są mu słowa umieszczone na nagrobku księdza dr Johanna DZIERZONA „Wahrheit, Wahrheit über alles” (Prawda, prawda, nade wszystko).

Dwa lata temu ukazała się książka „Jak Johannes Kepler jadąc do Żagania na Śląsku zahaczył o Księżyc.” Johannes KEPLER, nadworny astronom cesarza Rudolfa II, skorzystał z zaproszenia do Żagania, które otrzymał od głównodowodzącego wojsk cesarskich w czasie wojny trzydziestoletniej (1618-48) - ks. Albrechta WALLENSTEINA. 20 lat wcześniej, przygotował dla niego horoskop, w którym przepowiedział mu wielkie sukcesy militarne. Jednak powoli dobra passa księcia Albrechta WALLENSTEINA się kończyła. Wtedy też postanowił zatrudnić Johannesa KEPLERA licząc na to, że zła karta się odwróci. Astronom podróżował przez Śląsk w czasach okrutnej wojny trzydziestoletniej, nie mniej strasznej niż konflikty XX – wieczne. Śląskie ziemie pustoszyli zawodowi zbrodniarze – lisowczycy. W czasie podróży coś się zepsuło w karocy KEPLERA i zatrzymał się w zamku – ruinie, należącym do HYNKO. Jest to postać połowicznie historyczna. Po 4 dniach zwiedzania okolicy Johannes KEPLER wyruszył dalej.

Przypomnijmy, iż dwie książki Henryka WAŃKA – wspomniana powyżej „Jak Johannes Kepler jadąc do Żagania na Śląsku zahaczył o Księżyc” i najnowsza „Obcy w kraju urodzenia” - zostały wydane przez Silesia Progress w ramach serii wydawniczej „Canon Silesiae – Ślōnskŏ Bibliŏtyka”, której zadaniem jest przybliżyć czytelnikom dziedzictwo kulturowe Śląska, jego bogactwo i różnorodność.

            .

Mirella DĄBEK