PRZICHWŎLYNI DLŎ JÓZEFA RAINSZA - PRZICHWŎLYNI DLA JÓZEFA RAINSZA

li. 5 2017

PRZICHWŎLYNI DLA NIESAMOWITEGO CZŁOWIEKA Z DOLNEGO ŚLĄSKA

 

Pod koniec października członkowie i sympatycy Ślōnskij Ferajny odwiedzili kilkanaście cmentarzy na Dolnym Śląsku. Jednym z punktów na szlaku ich podróży była maleńka wieś Nowice, położona niedaleko Jaworzyny Śląskiej. Tej nekropolii nie musieli sprzątać. O to dba, od ponad dziewięciu lat – Pan Józef RAINSZ. Rzecz niecodzienna w naszych górnośląskich realiach, a co dopiero w dolnośląskich. Jeden człowiek opiekuje się cmentarzem liczącym 330 nagrobków ! Za poszanowanie śląskiego dziedzictwa Pan Józef RAINSZ otrzymał przichwŏlyni.

Pan Józef nie mieszka w Nowicach, ale każdego dnia zagląda do wsi. Pozostał mu tutaj dom po zmarłej matce z dwoma pieskami oraz cmentarz, na którym pochowana jest jego mała siostrzyczka i pierwsza żona ojca. Jego zaledwie 15-miesięczna siostrzyczka – Elisabeth zmarła 03 września 1945 roku, czyli tego samego dnia kiedy Pan Józef się urodził                         „- Przyszedłem na świat o godz. 9.00, a ona odeszła o 11.00” – mówi. Jego matka pochodziła z Rudy Śląskiej, a ojciec mieszkał w Wałbrzychu. Pobrali się w 1942 roku.

Pan Józef sam postawił powywracane nagrobki, ułożył porozbijane tablice w jedną całość. „- Za swoje pieniądze po trochu, po trochu doprowadzam go do porządku. Tu był kiedyś las. Teraz planuję postawić ogrodzenie”– mówi. Obecnie na cmentarzu znajduje się 330 nagrobków, ale Pan Józef nie wie czy to wszystkie czy było ich znacznie więcej. „- Nie zachowały się żadne dokumenty, plany dotyczące cmentarza. Muszę skontaktować się z Kościołem Pokoju w Świdnicy, może oni coś wiedzą. Niedaleko od cmentarza stał również kościół ewangelicki, który został zlikwidowany w latach pięćdziesiątych XX wieku. Może tam były jakieś mapy nekropolii w Nowicach” – mówi.

Na każdym grobie pali się znicz i ozdabia go bukiet kwiatów. Pan Józef o  nikim nie zapomina, a przecież nie znał tych ludzi. Traktuje ich jak swoich, mimo że byli mu zupełnie obcy. Niektórzy zmarli w połowie XIX wieku. Najstarszy nagrobek jest z 1851 roku i upamiętnia Carla Püzchela.

Pan Józef interesuje się historią lokalną.  „- Tam na tej górce stoi pomnik z 1882, który upamiętnia mieszkańców Nowic i okolicznych wsi poległych w wojnie prusko-francuskiej (1870-71) i prusko-duńskiej (1864)” – wskazuje na  niewielkie wzgórze oddalone o ok. 2-3 km od cmentarza.

W imieniu Europosła Marka PLURY Ślōnsko Ferajna przekazała opiekunowi cmentarza znicze oraz bukiet kwiatów. Niestety, panujące warunki atmosferyczne – wiejący z ogromną siłą orkan „Grzegorz” uniemożliwił zapalenie świeczek w momencie wizyty.

(md)