PRZICHWŎLYNI DLŎ DR TOMASZA SŁUPIKA

sie. 20 2017

PRZICHWŎLYNI DLŎ DR TOMASZA SŁUPIKA

 

Wspólna akcja stowarzyszenia Ślōnskŏ Ferajna i Europosła Marka PLURY „Przaja, bo ślōnski” trwa już prawie dwa lata. Przichwŏlyni trafiło do kilkudziesięciu osób i firm promujących ślōnskŏ gŏdka a historyjŏ. Jednak po raz pierwszy mieliśmy zaszczyt uhonorować naszym wyróżnieniem politologa, adiunkta na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego (Zakład Teorii Polityki i Myśli Politycznej). Dr Tomasz SŁUPIK zajmuje się historią idei, ze szczególnym uwzględnieniem epoki nowożytnej oraz rosyjskiej myśli społeczno-politycznej XIX wieku, a także filozofią, historią cywilizacji zachodniej, socjologią polityki i psychologią ewolucyjną.

Dr Tomasz SŁUPIK to komentator aktualnej sytuacji politycznej na Górnym Śląsku, również tej związanej z działalnością organizacji regionalistycznych. Jest autorem artykułów popularno-naukowych oraz prelegentem na konferencjach z zakresu problematyki regionalizmu, kultury i języka śląskiego. Czasami w swoich wypowiedziach i ocenach próbuje nami wstrząsnąć w pozytywnym sensie, próbuje skłonić do refleksji i racjonalnej oceny rzeczywistości. Tak było m. in. podczas czerwcowej debaty w siedzibie Związku Górnośląskiego „Czy istnieje śląski logos?” W trakcie dyskusji powiedział: „- Mity są fałszywymi przewodnikami. Denerwują mnie te środkowoeuropejskie kompleksy – jesteśmy mali, musimy się chronić, ciągle byliśmy prześladowani. Jesteśmy prześladowani przez siebie. Zobaczycie ile małych stanów amerykańskich sprzeciwiło się Brytyjczykom i utworzyło państwo. Denerwuje mnie to, bo tożsamość środkowoeuropejska jest zbudowana na dwóch mitach: nostalgii i dyskursie mniejszościowym. Antropolog czy socjolog zamyka się na swej działce. To jest etnografia. Przyglądnijmy się tym śląskim Indianom i wymieńmy te charakterystyczne dla nich cechy: odpust, rolady i przysłowiową babcie Ernę, która czekała z obiadem w odpust. Mnie się to nie podoba, bo to asumpt fałszywego myślenia i my teraz jesteśmy w nim uwięzieni. Jesteśmy słabi i kulturowo, i językowo, i politycznie. Stworzyliśmy sobie ileś lat temu mity, w które wierzymy i które moim zdaniem są już politycznie nieefektywne (…) Wydaje mi się, że jeśli wspólnota je przepracuje to może otworzy się szansa na to żebyśmy zaczęli myśleć dojrzale. To jest tak jak z Gombrowiczem – cała ta konstrukcja polskich mitów bardzo się przydała Polakom. Może nie dziś, ale przez dziesięciolecia się przydała. W tej chwili też nam brakuje takiego „Gombrowicza”. Nie mówię, że my teraz poszukujemy jakiegoś złotego cielca, nowego mitu. Mnie to wszystko zbrzydło i znudziło, a przyznaję się, że jestem jednym z tych, którzy przyczynił sie do powstania takiej, a nie innej narracji. Nie będę oryginalny, posłużę się słowami red. Michała Smolorza – mamy 3 szkodliwe mity: Hadyny, Kutza i nasz, który stworzyliśmy na przełomie lat dziewięćdziesiątych i roku dwutysięcznego. Nie tyle musimy o nim zapomnieć, co moim zdaniem wyciągnąć wnioski z błędów, które popełniliśmy.”

 

Mirella DĄBEK