PEDZIELI WE CZASIE ÔBCHODŌW TRAGEDYJI GŌRNOŚLŌNSKIJ NA MYSLOWICKIJ PROMENADZIE - POWIEDZIELI PODCZAS OBCHODÓW TRAGEDII GÓRNOŚLĄSKIEJ NA MYSŁOWICKIEJ PROMENADZIE

st. 28 2019

PEDZIELI WE CZASIE ÔBCHODŌW TRAGEDYJI GŌRNOŚLŌNSKIJ - POWIEDZIELI PODCZAS OBCHODÓW TRAGEDII GÓRNOŚLĄSKIEJ

 

Ks. proboszcz parafii ewangelicko – augsburskiej w Mysłowicach, Adam MALINA

 „Zgromadzeni w tym miejscu,  w niedalekiej odległości od mysłowickiego obozu, chcemy nasze myśli i słowa wznieść do Boga pamiętając o tym co było, ale też z nadzieją patrzeć, myśląc o przebaczeniu, o Bożej miłości i przyszłości.”  Ks. proboszcz modlił się słowami z Księgi Jeremiasza „Wspomnij Panie na to, co nam się przydarzyło (…) Spadła korona z głowy naszej. Dlatego smutne jest serce nasze, dlatego zaćmione są oczy nasze. Czyżby na wieki o nas zapomniałeś, opuszczasz na taki trudny czas? Przywróć nas do siebie Panie, gdy odwróceni będziemy. Odmów łzy nasze jak z dawna było. Na małą chwilę opuściłem Cię, ale w litości wielkiej zgromadzę Cię. Zakryłem twarz Twoją przed Tobą, ale w miłosierdziu wiecznym zlituję się nad Tobą. Mówi Pan Twój, Odkupiciel. Choćby się góry i pagórki poruszały jednak miłosierdzie moje od Ciebie nie odstąpi, a przymierze pokoju mego nie wzruszy się. Mówi Twój miłościwy Pan.”  

 

Zdjęcie: Jacek TOMASZEWSKI

 

Ks. dziekan Rafał RYSZKA

„Św. Jan Paweł II wzywał – niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi wyżej stawiać to, co ich jednoczy, niż to, co ich dzieli. Zaś poeta, który sam doświadczył dramatu II wojny światowej i czasów stalinizmu, ks. Jan Twardowski uczy: >Zacznij od zmartwychwstania, od pustego grobu, od Matko Bożej Bolesnej; zacznij od pustego grobu, od słońca. Ewangelię czyta się jak hebrajskie litery do końca. Wierne przesłanie tych wielkich ludzi. Stoimy w tym miejscu by wznieść do Boga modlitwę o dar pokoju na świecie, Ojczyźnie naszej, prosząc za wszystkie ofiary Tragedii Górnośląskiej, a tych, którzy zginęli z dala od domu i za tych, którzy zginęli w tych miejscach. Módlmy się też za ich oprawców. W bydlęcych wagonach tysiące Górnoślązaków bez względu na swoją świadomość narodową, wyznawaną wiarę, pochodzenie, zawód, pozycję społeczną jechało tygodniami na wschód. W nieznane, do przymusowej pracy. Dla większości była to podróż w jednym kierunku, a stacją końcowa - śmierć na obczyźnie i bezimienne groby. Zjednoczymy się w modlitwie, które szły w niebo z transportów, z czeluści kopalń i innych zakładów, gdzie pracowali niewolnicy XX wieku, gdzie nieprzeliczone rzesze złożyły ofiarę życia. Módlmy się za wszystkie kobiety, ofiary; za te, których ciała bezczeszczono. Módlmy się za zabitych duchownych, którzy ponieśli śmierć w ich obronie. Prośmy o dar pokoju dla współczesnego świata; niech nigdy już nie powtórzą się tamte tragedie; niech nigdy żaden przejaw nienawiści nie pojawia się w naszym myśleniu, w naszych słowach i w naszych decyzjach. I oto wszystko prośmy naszego ojca. Boże, Ty przez śmierć swojego Syna, Jezusa Chrystusa zwyciężyłeś śmierć naszą, a przez Jego zmartwychwstanie przywróciłeś nam życie nieśmiertelne wysłuchaj naszej prośby, Słudzy i Służebnice Tragedii Górnośląskiej, które oczekują zmartwychwstania spraw, aby Ci, którzy na ziemi poznali Ciebie przez wiarę i w imię tej wiary oddali swoje życie nieustannie chwalili Ciebie w niebie przez Chrystusa, Pana Naszego, amen.”

Zdj. Jacek TOMASZEWSKI 

W imieniu Prezydenta Miasta – Dariusza WÓJTOWICZA, dyrektor Kancelarii – Michał WOŹNICZKO

 „Tragedia Górnośląska to czarna karta w historii naszego miasta i naszego regionu, wiązała się z przesiedleniami, grabieżami, morderstwami, a także gwałtami i obozami. Jeden z takich obozów był m. in. tutaj w Mysłowicach. Pamiętam, że jako student dziennikarstwa, kilka lata temu pisałem artykuł na tematów obozów okazywało się, że wśród mieszkańców Mysłowic wiedza o tych wydarzeniach była dużym zaskoczeniem. Spotykamy się po to, by te fakty nie zostały zapomniane.”

Monika ROSA, posłanka Nowoczesnej

„Po raz kolejny spotykamy się tutaj jako wspólnota ludzi pamiętających i za to chciałabym podziękować wszystkim Państwu, którzy pamiętają, którzy są nośnikami nazwisk, imion ofiar tej straszliwej tragedii. Bo zawsze jest tak, że totalitaryzmy spotykają człowieka jako środek do celu – do władzy, do strachu, do hańby, do totalności. Dlatego to, że pamiętamy; to, że jesteśmy wspólnotą ludzi pamiętających  daje nadzieję. Nadzieję, że nigdy więcej taka tragedia się nie powtórzy, dlatego Tragedia Górnośląska musi być pamiętana, musi mieć swoje miejsce w podręcznikach historii, w nauce w szkołach. Musi mieć miejsce w pamięci, nie tylko u nas w regionie, ale w całej Polsce, bo to daje nadzieję, że w tym brutalnym świecie nigdy, ale to nigdy więcej taka tragedia nie będzie mieć miejsca. Dlatego jako wspólnota pamiętajmy tę pamięć.”

Wojciech KUBOWICZ, przedstawiciel Muzeum Miasta Mysłowice

„Po raz kolejny zebraliśmy się w tę ostatnią sobotę stycznia, aby przypomnieć rozdział Tragedii Górnośląskiej, który miał miejsce tutaj, w Mysłowicach. Ten rozdział powinien być zatytułowany „Rosengarten”. Ta nazwa, po polsku „Ogród róż”, została nadana w czasie okupacji hitlerowskiej przez więźniów, nazwa ironiczna. Ona nabrała nowego wymiaru w lutym 1945 roku, wtedy to komunistyczne władze postanowiły na terenie byłego hitlerowskiego więzienia uruchomić obóz. Znamy go jako obóz pracy, ale pierwotna nazwa to była „obóz karny”. Karny, bo postanowiono ukarać winnych tego, co się działo w czasie II wojny światowej. Jeden był problem. Kim byli ci winni? To jest zasadnicze pytanie. Poszukiwano zbrodniarzy hitlerowskich, tymczasem do obozu często trafiali niewinni ludzie. Analizując zbiór 2281 nazwisk osób, które zmarły w tym obozie w latach 1945-46 można tam odszukać kobiety, można odszukać dzieci, można odszukać osoby starsze. Trudno uznać, że to byli ci winni. Niestety system sowiecki przewidywał najpierw należy złapać człowieka, a potem dopiero zastanawiać się nad dowodami winy. To był zasadniczy problem, który prowadził do zbrodni, która tak de facto się tutaj odbyła. W mysłowickim obozie nie udowodniono stosowania masowych tortur czy dokonywania mordów, nie tak jak np. w świętochłowickim obozie „Zgoda”. Tam te dowody się pojawiają, znamy komendanta Salomona Morela, „czarną postać Górnego Śląska. Natomiast w Mysłowicach stworzono warunki, które doprowadziły do tego, ze ci ludzie w tym obozie umierali. Ta liczba ofiar obozu w Mysłowicach, obozu w Zgodzie jest bardzo podobna. Stworzyli warunki, w których ludzie nie mogli przetrwać - odpowiednie zagęszczenie, odpowiednia kumulacja pewnej liczby ludności, brak opieki medycznej, odpowiedniego wyżywienia, ludzie ci byli wykorzystywani do pracy w zakładach przemysłowych, które funkcjonowały tutaj na Górnym Śląsku i umierali. Epidemia tyfusu, która wybuchła tutaj latem 1945 roku i trwała w zasadzie do jesieni tego roku zebrała ogromne żniwo. To była właśnie ta liczba  2 281 osób. Ci ludzie umierali masowo. To właśnie wtedy ulicami toczyła się ta złowroga rozwaga, o której często słyszymy, platforma, załadowana zwłokami ofiar obozu. Ciała składowano nie zachowując ludzkiej godności po śmierci,  mogiłach zbiorowych na cmentarzu katolickim i ewangelickim w  Mysłowicach. Te masowe pochówki były kolejnym dowodem na pohańbienie i fatalne podejście ówczesnych władz do ludzi. Pokolenie, które pamiętało, doznało okrucieństw II wojny światowej odchodzi. Naszym zadaniem jest zachowanie pamięci o tamtych wydarzeniach, szczególnie o Tragedii Górnośląskiej 1945 roku. Spotkania takie jak to, spotkania, które odbywają się w innych miejscach, które upamiętniają tragedię Górnoślązaków w 1945 roku świadczą o tym, że pamiętamy, że nigdy nie zapomnimy.  Mam nadzieję, że zdołamy przekazać następnym pokoleniom naszą pamięć tak, żeby one kontynuowały to nasze dzieło, które tutaj zapoczątkowaliśmy.”

Bernard GAIDA, Przewodniczący Zarządu Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce

„By dobrze zrozumieć zasadność upamiętnienia ofiar Tragedii Górnośląskiej trzeba sobie uświadomić tamtą atmosferę. Chciałbym wrócić do słów, które miały posiać nienawiść. My w tym czasie, w którym się znajdujemy, słowo nienawiść i pogarda odmienialiśmy przez wiele przypadków, przez wszystkie przypadki. W ostatnim czasie zrozumieliśmy i jesteśmy przekonani, że nienawiść się sieje, można ją siać. Ona rośnie. Wtedy też tak było. 23 listopada 1943 roku Centrala Polityczna Armii Czerwonej zarządziła i  wydała rozkaz, który był przeczytany wszystkim żołnierzom Armii Czerwonej. Brzmiał on tak: >Nie wystarczy wypędzić Niemców na zachód. Niemców trzeba wpędzić do grobu.< Rok później Armia Czerwona stanęła u granic Prus Wschodnich. W wydaniu gazety frontowej z  września 1944 roku pisarz Ilja Erenburg napisał:  >Niemcy będą przeklinać godzinę, w której weszli na naszą ziemię, a niemieckie kobiety będą przeklinać godzinę, gdy urodziły swoich synów. Nie będziemy tylko bezcześcić, nie będziemy ich przeklinać, nie będziemy ich słuchać, będziemy ich zabijać.< Owładnięci tymi ideami sowieccy żołnierze weszli do Prus Wschodnich, potem na Górny Śląsk, przeszli przez Pomorze i wszędzie działo się to samo. Mimo, że od zakończenia wojny minęło tak wiele lat wciąż jeszcze niemało jest takich, także w Polsce, którzy podobnie jak Ilja Erenburg są zdania, że trzeba odpłacić okiem za oko, zębem za ząb, że wobec tego aktem sprawiedliwości dziejowej  było zabijanie niemieckich kobiet i dzieci za to, że Niemcy wywołały wojnę. Dlatego nie wystarczy nam tylko składać hołd pamięci ofiarom, ale trzeba uczynić wszystko, żeby skończyć z usprawiedliwianiem nienawiści. Tzn. nie zapominać, że po pierwsze, w tym przypadku Tragedia Górnośląska jest jednym z elementów, jednym z etapów ogromnego okrucieństwa, które się dokonywało na tych i sąsiednich terenach, w całej Europie. Nie wolno przemilczać faktu, iż powojennej przemocy dopuszczali się  nie tylko czerwonoarmiści, ale również przedstawiciele polskiej administracji, polscy cywile. Nie wolno również kwestionować niemieckiej tożsamości wielu ofiar tu na Śląsku, przypisywać im innej, bo niemal wszystkim przyszło cierpieć za to, że albo byli Niemcami, albo za nich zostali uznani. Nad tą rzeczywistością się tutaj pochylamy. Chcę jeszcze raz przypomnieć o tym.  W ostatnich dniach mniejszość niemiecka w wielu miejscach w Polsce starała się upamiętniać wiele wydarzeń.  Żeby zrozumieć szerokość tego zjawiska to powiem, że w Olsztynie, na Korczowie 3 dni temu złożono wieńce pod pomnikiem postawionym 600 pacjentom szpitala. Wszyscy wraz z pielęgniarkami, lekarzami zostali przez czerwonoarmistów wymordowani. To się działo wszędzie. Pamiętajmy o tym.”

Wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Pamięci Tragedii Śląskiej 1945 roku, Piotr KOJ

„W imieniu Stowarzyszenia Pamięci Tragedii Śląskiej 1945 roku chciałbym przede wszystkim podziękować Mysłowicom i mieszkańcom za tą nieustaną pamięć o Tragedii Śląskiej w tym szczególnym miejscu. Nawiązując do słów przedstawiciela Muzeum Miasta Mysłowice chcieliśmy jako stowarzyszenie, które  od 1991 roku dba o pamięć Tragedii Śląskiej zwrócić się z apelem, abyśmy wszyscy, jak tu stoimy,  podjęli działania na rzecz wzmożenia pewnych działań edukacyjnych tak, aby kolejne pokolenia mysłowiczan, ale także i innych miast Górnego Śląska o tej tragedii nie zapomniały. By za dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat w tym miejscu następne pokolenia mieszkańców Mysłowic spotykały by tę pamięć przekazywać. Mam nadzieję, że nasze wspólne działania przyniosą skutek, a pamięć o Tragedii Śląskiej będzie trwał po wsze czasy.”

Europoseł Marek PLURA

„- Ich bin ein Schlesier. Jestem Ślązakiem. Jŏ żech je Ślōnzŏk. Tabliczka zy takimi słowami, zy takim wyrokiem szło by powiesić na krzyżu kŏżdego, fto sam na Rosengarten zostŏł za to skazany za śmierć. I skuli tego dzisiej my sam sōm. A wszyjskim Wŏm za to piyknie dziynkuja. Bo na poczōntku roku je aby jedyn taki dziyń kiedy my wszyjscy – Ślōnzŏki sie trefiŏmy. Niy wiym czy po umrzyli ci, kerym dzisiej ôddŏwomy zoca, nale wiym, że my żyjymy a żyjymy ze takimi samymi słowami >Ich bin ein Schlesier. Jestem Ślązakiem. Jŏ żech je Ślōnzŏk<. Żŏdyn nŏs za to niy zabije, a niy ô to sie rozchodzi, bo chcymy pamiyntać tych, kerzy za Ślōnsk a swoja identyfikacyjŏ cierpieli a umierali, nale pamiyntać po to, by my Ślōnzŏki żyli dalij po naszymu. Jak sie dziesiej rozeńdymy, myśla, że sie jeszcze trefiymy niy ino na cmyntŏrzach a na grabach naszych ȏjcōw, nale bez kŏżdy dziyń. Bo po ȏni żyli, żeby my sam mogli a poradzili żyć dalij. A tak nŏm dej Ponbōczku”.

Zdj. Jacek TOMASZEWSKI

Spisała: Mirella DĄBEK