OBCHODY TRAGEDYJI GŌRNOŚLŌNSKIJ NA PROMENADZIE WE MYSŁOWICACH - OBCHODY TRAGEDII GÓRNOŚLĄSKIEJ NA PROMENADZIE W MYSŁOWICACH

st. 27 2019

OBCHODY TRAGEDII GÓRNOŚLĄSKIEJ  NA MYSŁOWICKIEJ PROMENADZIE

            26 stycznia, z inicjatywy stowarzyszenia Ślōnskŏ Ferajna, na mysłowickiej Promenadzie odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary funkcjonującego tam w latach 1945-46 komunistycznego obozu pracy. Już po raz dziewiąty władze samorządowe miasta, duchowni, posłowie, europarlamentarzyści, delegacja Straży Miejskiej oraz przedstawiciele regionalnych i lokalnych stowarzyszeń (Związek Górnośląski z Prezesem Grzegorzem Franki oraz poczet sztandarowy Koła Brzezinka; Ruch Autonomii Śląska z członkiem Zarządu Głównego – Waldemarem Murkiem oraz członkowie Koła mysłowickiego z Przewodniczącym Leonem Kubicą i pocztem sztandarowym; Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców Województwa Śląskiego z Przewodniczącym Martinem Lippą i Wiceprzewodniczącym – Eugeniuszem Naglem oraz członkowie Koła mysłowickiego z Przewodniczącym Stefanem Senczkiem; Stowarzyszenie Pamięci Tragedii Śląskiej 1945 roku z Wiceprzewodniczącym Piotrem Kojem; Stowarzyszenie Miłośników Śląskiej Tradycji, Kultury i Historii z Przewodniczącym Bernardem Skórokiem; Mysłowickie Stowarzyszenie Ślązaków z Przewodniczącym Lucjanem Hadaszem) wzięli udział w obchodach Tragedii Górnośląskiej. Posła Wojciecha Króla reprezentowali: Aleksandra Targosz i Piotr Głowacki

Uroczystości rozpoczęły się od wspólnej modlitwy, którą poprowadził Dziekan Dekanatu Mysłowickiego – ks. proboszcz Rafał Ryszka i proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej– ks. dr Adam Malina. Ks. proboszcz Rafał Ryszka przypomniał deportacje Górnoślązaków do Związku Radzieckiego. Powiedział m. in. „ - Dla wielu to była podróż w jedną stronę, a stacją końcową była śmierć na obczyźnie i bezimienne groby. Zjednoczmy się w modlitwach, które szły z transportów, czeluści kopalń i innych zakładów, gdzie pracowali niewolnicy XX wieku, a nieprzeliczone rzesze złożyły ofiarę z życia.” Modlił się o pokój na świecie; za wszystkie ofiary, funkcjonującego na Promenadzie, nazistowskiego Policyjnego Więzienia Zastępczego i komunistycznego obozu pracy; i by już nigdy nienawiść nie pojawiała się w słowach i decyzjach ludzi. 

Prezydenta Mysłowic – Dariusza Wójtowicza reprezentował Dyrektor Kancelarii Prezydenta Miasta – Michał Woźniczko, który powiedział, że Tragedia Górnośląska to czarna karta w historii miasta i regionu. Zaapelował również, żeby pamięć o tych wydarzeniach trwała w społecznej świadomości.

Zdaniem posłanki Nowoczesnej Moniki Rosy każde spotkanie wspólnoty ludzi pamiętających  daje nadzieję, że nigdy więcej tak dramatyczne wydarzenia, jak te, które miały miejsce w 1945 roku, się nie powtórzą. „ - Tragedia Górnośląska musi mieć swoje miejsce w podręcznikach historii. Musi mieć miejsce w pamięci, nie tylko u nas w regionie, ale w całej Polsce” – powiedziała parlamentarzystka.

Muzeum Miasta Mysłowice reprezentował Wojciech Kubowicz, który przybliżył zebranym krótką historię komunistycznego obozu na Promenadzie „ - Początkowo nazywano go obóz karny, bo chciano ukarać winnych tego, co działo się w czasie II wojny światowej. Poszukiwano zbrodniarzy hitlerowskich tymczasem do obozu często trafiali niewinni ludzie. Analizując zbiór 2281 nazwisk osób, które zmarły w latach 1945-46 można tam odszukać dzieci, kobiety i osoby starsze. Trudno uznać, że to byli ci winni. Niestety system sowiecki przewidywał najpierw złapać człowieka, a potem zastanawiać się nad dowodami winy. To był zasadniczy problem, który prowadził do zbrodni” – powiedział. Zwrócił również uwagę, że w mysłowickim obozie nie udowodniono stosowania masowych tortur czy dokonywania mordów, tak jak np. w świętochłowickim obozie „Zgoda”. Natomiast stworzono w nim warunki, które doprowadziły do śmierci więźniów, przede wszystkim panował głód i choroby. Ludzie masowo umierali na tyfus. „ - To właśnie wtedy ulicami toczyła się ta złowroga rolwaga załadowana zwłokami ofiar obozu. Ciała składowano nie zachowując ludzkiej godności po śmierci” – stwierdził. Ale najważniejsze słowa Wojciech Kubowicz powiedział na zakończenie swojego wystąpienia:  „ - Pokolenie, które doznało okrucieństw II wojny światowej odchodzi. Naszym zadaniem jest zachować pamięć o tamtych wydarzeniach. Spotkania takie jak to, spotkania, które upamiętniają Tragedię Górnośląską w 1945 roku świadczą o tym, że pamiętamy. Mam nadzieję, że zdołamy przekazać następnym pokoleniom naszą pamięć tak, żeby one kontynuowały to nasze dzieło, które tutaj zapoczątkowaliśmy.”

Głos zabrał również Przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce – Bernarda Gaida, który co roku bierze udział w mysłowickich obchodach Tragedii Górnośląskiej. Przypomniał słowa, które miały „posiać“ nienawiść wśród sowieckich żołnierzy i których skutkiem były dramatyczne wydarzenia m. in. Tragedii Górnośląskiej. 23 listopada 1943 roku Centralna Polityczna Armii Czerwonej wydała rozkaz: „Nie wystarczy wypędzić Niemców na zachód. Niemców trzeba wpędzić do grobu.” Również

w wydaniu gazety frontowej z 1944 roku pisarz Ilja Erenburg napisał: „Niemcy będą przeklinać godzinę, w której weszli na naszą ziemię, a niemieckie kobiety będą przeklinać godzinę, gdy urodziły swoich synów. Nie będziemy tylko ich bezcześcić, nie będziemy ich przeklinać, nie będziemy ich przeklinać, będziemy ich zabijać.” Owładnięci tymi ideami sowieccy żołnierze weszli do Prus Wschodnich, na Górny Śląsk i na Pomorze. „ – By zrozumieć zakres tego zjawiska to powiem, że kilka dni temu w Olsztynie  upamiętniono 600 zamordowanych przez czerwonoarmistów pacjentów szpitala, pielęgniarki i lekarzy.“

W imieniu Stowarzyszenia Pamięci Tragedii Śląskiej 1945 roku głos zabrał jego wiceprzewodniczący Piotr Koj, który podziękował Mysłowicom i mieszkańcom miasta za  nieustanną pamięć o dramatycznych wydarzeniach. „ - Nasze stowarzyszenie od 1991 roku dba o ich upamiętnienie. Zwracam się z apelem, żebyśmy wszyscy podjęli wzmożone działania edukacyjne po to, aby kolejne pokolenia w Mysłowicach i w innych miastach naszego regionu nie zapomniały o Tragedii Górnośląskiej również za dziesięć, dwadzieścia czy  trzydzieści lat. Mam nadzieję, że nasze wysiłki przyniosą skutek, a pamięć o wydarzeniach w 1945 roku będzie trwała po wsze czasy.”

Europoseł Marek Plura przemówił do zebranych po śląsku „- Ich bin ein Schlesier. Jestem Ślązakiem. Jŏ żech je Ślōnzŏk. Tabliczka zy takim wyrokiem szło by powiesić na krzyżu każdego, kto na Rosengarten zostŏł za to skazany za śmierć. I skuli tego my sōm sam. Na poczōntku roku je jedyn taki dziyń kiedy my wszyjscy – Ślōnzŏki sie trefiŏmy. Niy wiym czy po to żyli ci, kerym dzisiej ôddŏwomy zoca (przyp. aut. hołd), ale wiym, że my żyjymy a wypisujymy takimi samymi słowami >Ich bin ein Schlesier. Jestem Ślązakiem. Jŏ żech je Ślōnzŏk<. Żŏdyn nŏs za to niy zabije, a niy ô to sie rozchodzi, bo chcymy pamiyntać tych, kerzy za Ślōnsk a swoja identyfikacyjŏ (przyp. aut. tożsamość) cierpieli a umierali, nale pamiyntać po to, by my Ślōnzŏki żyli dalij po naszymu. Jak sie rozeńdymy, myśla, że sie jeszcze trefnymy niy ino na cmyntŏrzach naszych ojców”.

 

Mirella DĄBEK