NIYFORMALNY TREF ZE KOMISYJOM MNIYJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH - CZYŃŚĆ IV- NIEFORMALNE SPOTKANIE Z KOMISJĄ MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH W SIEMIANOWICACH ŚLĄSKICH – CZĘŚĆ IV

kw. 11 2019

NIEFORMALNE SPOTKANIE Z KOMISJĄ MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH W SIEMIANOWICACH ŚLĄSKICH

               07 marca w Siemianowickim Centrum Kultury „Zameczek”, z inicjatywy Związku Górnośląskiego, odbyło się nieformalne spotkanie Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych z przedstawicielami śląskich organizacji regionalistycznych dotyczące aktualnej sytuacji ślōnskij gŏdki. W tym gronie znaleźli się przedstawiciele Ruchu Autonomii Śląska, Ślōnskij Ferajny, Przymierza Śląskiego, Szkryfki, Związku Ludności Narodowości Śląskiej oraz Oficyny Śląskiej. W spotkaniu wziął udział euro poseł Marek PLURA. 

            Spotkanie, które prowadził Prezes Związku Górnośląskiego – Grzegorz FRANKI, trwało ok. 2 godzin, a zapis dyskusji jest ciekawą lekturą. Nie komentujemy ani wypowiedzi polityków, ani też przedstawicieli środowisk regionalistycznych. Ocenę pozostawiamy Wam. Warto przeczytać ten tekst, ponieważ nie znajdziecie go na parlamentarnych stronach internetowych, ponieważ – jak już wspomnieliśmy – było to spotkanie nieformalne.

 Józef KORPAK, prezes „Przymierza Śląskiego” powiedział: „- Szanowni Państwo. liczyłem, że dojdziemy do jakichś wniosków. Wydaje mi się, że ta ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz w języku regionalnym była bardzo potrzebna, bo ona wywołała podstawową dyskusję na temat filozofii ustroju państwa, bo o tym w zasadzie zaczynamy dyskutować. Właściwie bardziej jestem samorządowcem niż politykiem i widzę, że spierają się od samego początku zmiany ustrojowe, bo wcześniej nie mamy o czym mówić, budowano państwo jednolite, komunistyczne, a za komunizmem szedł jednolity naród. Teraz trwa spór o filozofię ustroju państwa. Z jednej strony ośrodek jest zcentralizowany, gdzie edukacja, wychowanie młodego pokolenia jest całkowicie w rękach rządu. Od lat dziewięćdziesiątych do chwili obecnej nic się nie zmieniło. To minister edukacji, rząd narzuca programy szkolne. Edukacja jest sterowana z centralnego ośrodka Państwa Polskiego, z Warszawy. Ustrój jest zcentralizowany, nie zmienił się na przestrzeni 30 lat i strasznie boi się regionalizmów. Już nie wspomnę słowa >autonomia<, bo wydaje mi się, że spory, które dzisiaj tutaj zaistniały zostały sprowokowane słowem >autonomia<, które u większości polityków w Państwie Polskim wywołuje uczulenie, a nie powinno. Poseł Lenartowicz bardzo dobrze wskazała południowy Tyrol, region autonomiczny w państwie włoskim, gdzie językiem urzędowym jest niemiecki i włoski, a oprócz tego jest trzeci – regionalny. Jakoś tam nikomu to nie przeszkadza, jest uważane za normalne. Natomiast u nas to byłaby to jakaś rewolucja. Jak powiedział Pan Redaktor, byłby to niesamowity prezent, w ogóle dla obywateli polskich, więc moim zdaniem praca podstawowa to jest praca, aby przekonać większość polityków w naszym państwie, bo ja się utożsamiam się z tym państwem, w którym żyję, chociaż mogę się mianować Ślązakiem. Moim zdaniem ten spór i ostre słowa każdej ze stron nie doprowadzą do żadnego rozwiązania. Staram się przekonywać, moje stowarzyszenie, chociaż mało liczne, stara się przekonywać do budowania państwa regionalnego, gdzie młodzież będzie miała szansę nauczyć historii, kultury, gwary tej ziemi. (…) We Włoszech czy w Hiszpanii istnieje system edukacji, który umożliwia naukę języka regionalnego, poznanie kultury i historii itd. Jeśli my, zgromadzeni na tej sali, nie będziemy w większości opowiadać się za takim modelem państwa to pozostanie nam tylko to, co w XIX wieku Polakom, którzy walczyli o wolność i o niepodległość. Opatrzność sprawiła, że Polska po 123 latach wybiła się na niepodległość. Jeśli nie da się zmienić polskiego ustroju na taki, który obowiązuje już w całej Europie, np. w Hiszpanii, we Włoszech czy w Niemczech to będziemy mieli do czynienia z  sytuacją takiego przekrzykiwania się. Osobiście zachęcam do dyskusji ustrojowej, szczególnie posłów partii rządzącej. Mam nadzieję, że jest to takie pole do dyskusji o zmianie ustroju państwa. Województwo śląskie jest ewidentnym przykładem nieudanego podziału administracyjnego, który jest niespójny regionalnie. W jego skład wchodzi region Częstochowy, Białej i Górnego Śląska. Mamy teraz taką sytuację, że część mieszkańców Żywca, Bielska chce należeć do Małopolski. Mieszkańcy Częstochowy utożsamiają się z Częstochową lub z regionami z centrum Polski. To jest jeden z przykładów zwycięstwa państwa jednolitego, centralnego. Zachęcam do pójścia w kierunku takim, że nie boimy się regionalizmów, bo regionalizm jest naszą wartością (…).

Marcin MUSIOŁ, zajmujący się językiem śląskim, powiedział:  „ – Jo wŏs witŏm, w szczególności Wysoko Komisyjo. Szkoda, że w takim okrojonym składzie. Drogie posłanki, drodzy posłowie. Ta rozmowa jest trudna, wywołuje dużo emocji, ale muszą Państwo widzieć, że spotkaliście się ze wspólnotą straumatyzowaną. Każdy z nas ma w sobie jakąś traumę. To jest taka zbiorowa terapia. Śledziłem Państwa przejazd po Śląsku, kolejne etapy pracy Komisji, widziałem, że byliście Państwo w Rudzie Śląskiej, w Gliwicach. Pewnie wsłuchiwaliście się Państwo w śląskiego ducha. Być może między słowami pojawiały się te śląskie. Ostatnio pojawiły się w 2012 roku. Następnym razem jak Państwo przyjedziecie też się będą pojawiały, ale będzie ich znowu mniej. Za parę kadencji, jest taka możliwość, że śląskie słowa, śląskie ausdruki usłyszycie ino ze taśmy. Dobrze, że padły tutaj słowa, że język śląski jest językiem zagrożonym. Tę tezę potwierdza prof. Tomasz Wicherkiewicz z Poznania, a także pisarze i poeci (…) M.in. Szczepan Twardoch mówi o tym, że do końca XXI wieku język śląski, podobnie jak inne języki mniejszościowe – łemkowski, wilamowski, jak nawet i te chronione prawnie, może wyginąć, więc my tutaj w zasadzie będziemy rozmawiać o wrażliwości. Pan tutaj mówił o zmianach w postrzeganiu relacji centrum – peryferia. Muszę się podzielić taką historią – miałem babcię, która miała wiele zalet. Ona też była jedyną rechtorkōm gŏdki. Z rodzicami nie rozmawiałem po śląsku, bo rodzice nie spełniali funkcji transmisyjnej. Z omami, opami, starzykami jeszcze gŏdali. Później już transmisja międzypokoleniowa nie była zachowana. Chcielibyśmy to w zasadzie zbadać jak to jest, jaki procent młodych ludzi, dzieci mówi po śląsku, ale są to ogromne koszty. Chcielibyśmy powołać zespól badaczy – socjolingwistów, językoznawców, którzy by zbadali jak słaba jest transmisja międzypokoleniowa. Intuicyjnie to możemy wyczuwać. Ja intuicyjnie wyczuwam, że najmłodsze pokolenie, naszych dzieci już w zasadzie po ślōnsku niy gŏdo. Brakuje pieniędzy, rozmawiamy na ten temat z politykami, a politycy co ryzykują – pieniądze i godność, to są takie dwa podstawowe aspekty. Jŏ miŏł te szczyńście, że moja oma była do mie rechtorkōm gŏdki. Podejrzewam, że nie wszyscy będą mieli to szczęście. Przekaz międzypokoleniowy języka będzie ginął. Mam takie dziwne wrażenie, że w tym momencie, kiedy my sobie siedzimy, że gdzieś odchodzi z tego świata oma i zabiera ze sobą jakieś dyspozytorium słów. Te słowa giną. Będę się upierał przy terminie język śląski, (…) Otrząsnoć ślōnskŏ gŏdka z tych wszystkich naleciałości politycznych, językoznawczych to zostaje nam ten kadłub, kadłubek  ślōnskij gŏdki, który jest pojęciem etyczno – moralno – ekologicznym. W zasadzie ta dyskusja, którą my tutaj prowadzimy nie jest dyskusją o pieniądzach, a o etyce, o tym, że chcemy zachować fenomen, jakim jest język śląski i gdy będziemy to pokazywać z tej strony, że język śląski jest zagrożony to w każdej prawdziwości ta narracja się zmieści. Bo spójrzmy. Konserwatysta pomyśli: >No dobrze, oni chcą zakonserwować, zachować świat<. Liberał powie: >O wspaniale, oni bronią swojego języka i pokazują, że swoją wolność i pięknie ją realizują. Socjalista powie: >Wykluczony język jest wkluczany z powrotem w jakąś wspólnotę<. Jeśli tak postawimy tę kwestię to jesteśmy w stanie zbudować szerokie porozumienie, które liczyłem, że uda się zbudować już w tej kadencji Sejmu. Przed rokiem z posłanką Moniką Rosą współtworzyłem projekt ustawy, który utknął w tzw. typowej zamrażarce. Ja się nie boję, że te śląskie słowa się zamrożą, będzie im zimno, bo im poza zaniechaniem politycznym grozi coś bardziej złego, grozi im czas, który jak wiemy niszczy tę transmisję międzypokoleniową. Powiem Państwu, że w Polsce czuję się dobrze, jestem obywatelem polskim, względnie szczęśliwym, ale w pewnych momentach nigdy samotniej nie czuję się w Polsce, kiedy Polska ignoruje mój język. Naprawdę nie chciałbym, żeby to było jedno z ostatnich pokoleń, które gŏdŏ po naszymu. Proszę o podjęcie prac nad tą ustawą jeszcze w tej kadencji Sejmu.

Głos zabrał również euro poseł Marek PLURA, wielki orędownik ślōnskij gŏdki                          „- Przepraszam za spóźnienie. Przyjechałem z Belgii, w której mamy trzy oficjalne języki  i nikomu to nie przeszkadza. Kibicują jednej drużynie narodowej. (…) Cieszę się, że mogę uczestniczyć jako gość, bo to jest Komisja, w której spędziłem kilka lat mojego pięknego życia, doświadczyłem wiele pozytywnych emocji. Rząd rozczarował kiedy premierem była Ewa Kopacz. Nie podejmowano dialogu ze środowiskiem osób o tożsamości śląskiej. Kwestią tego środowiska, naszego, mojego środowiska jest kwestia języka regionalnego, naszej ślōnskij gŏdki. Wspominam o tym dialogu dlatego, że każdorazowa wizyta przedstawicieli Rady Europy, którzy oceniają w każdym europejskim kraju sytuację mniejszości narodowych i etnicznych oraz sytuację społeczności posługujących się językami mniejszościowymi,  w tym językami regionalnymi, za każdym razem kończy się zaleceniami dla Polski, Polaków, żeby podjęli ten dialog z środowiskiem Ślązaków. Jedynym elementem tego dialogu, tego, co robiliśmy było działanie Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych (…) Ten dialog bez strony rządowej nie będzie istniał, a z roku na rok będą narastać żale, rozczarowania. To, co ważne, żeby ten dialog budować, usuwać przeszkody. Pozwólcie Państwo, że krótko przedstawię, w punktach 1.pojęcie język regionalny sprowadza się do paradoksu, dlatego, że takie zjawisko w przyrodzie nie istnieje. Jest albo język, albo dialekt – tak mówią językoznawcy. Ci młodsi, bardziej praktyczni mówią o etnolekcie, czyli sposobie komunikowania się nie tylko w komunikacji językowej, ale też kulturowej (…) Miałem okazję kilkakrotnie dyskutować z przedstawicielami Rady Europy skąd się wzięło takie dziwne pojęcie jak język regionalny. Mogę zrozumieć, że jest to pojęcie sensu stricte tylko prawne, że nie ma najmniejszego powodu, żeby te zjawiska językowe rozpatrywać pod kątem językoznawczym. Dlatego, że to narzędzie prawne – język regionalny – bo ma być tylko narzędziem dla tych, którzy chcą ochronić ginące dobro kultury, jakim jest mowa społeczności. Zrozumieliśmy to w Państwie Polskim nie tak dawno, kiedy pojawił się w ustawie język kaszubski. Tam sytuacja tego za i przeciw była podoba do tej, którą obserwujemy obecnie w przypadku ślōnskij gŏdki. Czy Państwo Polskie chce zachować ślōnskŏ gŏdki dla kolejnych pokoleń? Oczywiście to, co najważniejsze dzieje się w domu rodzinnym, ale dlaczego zatem uczymy w szkołach dzieci języka polskiego? Czy nie wystarczy, że będziemy w domu mówić po polsku? Nie wystarczy. To, co chcemy przekazać następnym pokoleniom musi dziać się w szkole, musi być w przestrzeni publicznej, musi być w urzędzie, na ulicy, w lokalnych nazwach miejscowości czy nazwach geograficznych, dlatego, że to jest ważne dla lokalnej tożsamości. Jeśli myślicie Państwo o wspólnocie, o naszej śląskiej mowie to pamiętajcie, że to myślenie musi wykraczać poza granice RP. Żyjemy także na terenie, który należy dzisiaj do Republiki Czeskiej. Tutaj nie ma żadnej tajemnicy. To jest ta sama gŏdka, ta sama historia, ta sama kultura. Dzieli nas ta granica, ale gdy stoimy na niej to łączy. W tej dyskusji o tożsamości, o społeczności Ślązaków posługujących się ślōnskōm gŏdkōm, pojawiła się też nowa okoliczność – ustawa o mniejszościach narodowych, a dotyczy społeczności zamieszkującej teren RP od 100 lat. Rok 201 jest co najmniej 101 rokiem kiedy Ślązacy mieszkają na terenie RP. Już przed I wojną światową, jak i po jej zakończeniu wielotysięczne stowarzyszenia Ślązaków działały na tym terenie, nie zawsze były szanowane, a jego najbardziej represyjną emanacją będzie fakt, że Ślązacy ginęli za swoją tożsamość. (…)  Uznanie języka śląskiego będzie najpiękniejszym przykładem dekomunizacji.

Posłanka Monika ROSA (Nowoczesna) nawiązała do zbliżającej się kampanii wyborczej do polskiego Parlamentu. „- Wnioskodawcami zmiany ustawy są posłowie Nowoczesnej, PO, PSL. Nie tłumaczymy dlaczego to jest język. Najważniejszym elementem jest pokazanie, że uznanie języka śląskiego za język regionalny to jest decyzja polityczna. Kwestia – czy nim jest, czy nie jest. W tej kadencji decyzji politycznej nie ma. I żeby osiągnąć sukces musi być bardzo silne zobowiązanie ludzi startujących do Sejmu czy Senatu. W czasie kampanii wyborczej muszą potwierdzić czy będą głosować za projektem ustawy. My Ślązacy, powinniśmy tego zobowiązania oczekiwać i wymagać. Pytać przy kampanii wyborczej >Czy obiecujesz, że zagłosujesz za tym projektem?<. W ten sposób trzeba budować zobowiązanie, którego będzie się wymagać przy kolejnej kadencji. (….) Jedną kwestią jest kwestia języka regionalnego, która najprostsza, a jednak nie, jak pokazują ostatnie lata. Z drugiej strony wczoraj mieliśmy Komisję Mniejszości Narodowych i Etnicznych dyskutowaliśmy o mniejszościach na Śląsku. Nikt z administracji rządowej nie napomknął nawet o mniejszości śląskiej. W spisie powszechnym z 2011 roku było 847 tys. osób, które – jako pierwszą lub drugą - wykazały narodowość śląską. I było to niezauważone. Dla samej przyzwoitości warto było o tym powiedzieć, a nikt o tym nie powiedział. Moje pytanie – dlaczego? I dlaczego tego nie ma w ustawie? Czy można ignorować coś, tylko dlatego, że nie ma tego w ustawie?”

Posłanka Danuta PIETRASZEWSKA ustosunkowała się do emocjonalnej dyskusji nt. ślōnskij gŏdki. „ - Jestem taką samą racjonalistą jak poseł Gabriela Lenartowicz, bo obserwując od lat dyskusje nt. dlaczego nie ma jeszcze języka w ustawie, dlaczego nie ma w ustawie mniejszości etnicznej to poziom emocjonalności przeszkadza w osiągnięciu przez nas sukcesu. Jak obserwowałam kiedyś na Facebooku dyskusję między organizacjami śląskimi, to nie obraźcie się proszę, ale to była dyskusja kto jest bardziej śląski, i zarzucanie, przerzucanie się >bo jŏ, bo ty<. Byłam wtedy rozczarowana, zdumiona, bo ja bym bardziej niż tego przerzucania się, kto jest bardziej śląski, oczekiwała Waszego wsparcia dla nas posłów. Nie ma współpracy pomiędzy posłami a organizacjami śląskimi na takim poziomie, żebyśmy czuli to Wasze wsparcie, ale nie tylko przez wyrażanie, wylewanie żalów słusznych. Też je uważam za słuszne, ale to nic nie da. Jeśli mamy osiągnąć jakiś cel to musimy współpracować i musimy widzieć, co się da zrobić i ile powinniśmy zaangażowania wszyscy w to włożyć, żeby się udało. I nie jest prawdą, że posłowie nic nie robią w tym parlamencie, by myśmy w tym parlamencie przybliżyli Śląsk, sprawy śląskie. Biorąc pod uwagę, co było przedtem to uczyniliśmy duży krok. W Sejmie były uchwalone uchwały, które nigdy dotąd nie miały miejsca – uchwała o oddanie hołdu ofiarom obozów, wywózek. Kiedyś to było niemożliwe, żeby mogło się zdarzyć w Sejmie. To są trudne sprawy i zawsze był na to szlaban, więc przybliżanie Śląska posłom nie z naszego regionu jest sprawą też delikatną, ale konieczną (…) Ci posłowie mają prawo do swojej opinii, która niekoniecznie jest przychylna śląskim aspiracjom. Ale trzeba najpierw dostarczyć wiedzy, żeby uzyskać z drugiej strony zrozumienie dla naszych aspiracji. Jeżeli je uzyskamy to będzie nam łatwiej, ale - tak jak powiedziałam - musimy mieć Wasze wsparcie, a nie tylko żale i pretensje, że to się jeszcze nie stało, bo z pretensji i żali to się dalej nie stanie. My, przy tych 5 podejściach uznania śląskiego za język regionalny, przekonaliśmy się, że posłowie nie rozróżniają mniejszości narodowej od mniejszości etnicznej. Nie mieli pojęcia i dopiero po głosowaniu, jak głosowali przeciwko tej ustawie, jak im się powiedziało co zrobili to powiedzieli >To dlaczego wcześniej nie wytłumaczyli czym się różni mniejszość etniczna od narodowej?<. Najważniejsza jest edukacja, też posłów, żeby dostarczyć im wiedzy; nie pomawiać wszystkich o wielką niechęć do Śląska, bo mamy bardzo wielu przychylnych posłów Śląskowi i być może tych wstrzymywała niewiedza, którą trzeba uwzględnić, a innych trzeba pozytywnie przekonać, że Ślązakom warto i trzeba ufać, bo jeśli nie będą nam ufać to Ślązak traci zaufanie do swojej matki, do swojej ojczyzny. Nie da się tylko siłą, tu powinna być siła argumentów i oczywiście niezłomność, nie możemy się cofnąć. Trzeba robić to, może kok po kroku, ale cel musi być przed nami, a my go kiedyś osiągniemy, ale my musimy przekonać 460 posłów. Wszyscy chcemy, żeby to się stało, ale musimy spojrzeć prawdzie w oczy. Zachęcam do tego, żebyśmy współpracowali, a nie przerzucali sobie kto, co zrobi, albo licytowali się kto jest bardziej śląski, kto bardziej tę śląskość ma w sercu. Mam nadzieję, że wszyscy ja mamy tutaj w sercu.”

            Do słów Posłanki Danuty PIETRASZEWSKIEJ odniósł się Prezes ZG – Grzegorz FRANKI. „- Apeluję, żebyśmy byli stroną społeczną w tej sprawie, żebyśmy mówili jednym głosem. Czasem się różnimy, ale cieszę się, że jesteśmy w tym gronie w tej sali i jeśli chodzi o Związek Górnośląski, jeśli chodzi o moją osobę, o osobę mojego przyjaciela – Marka Plury i Panią Przewodniczącą na pewno jest z naszej strony otwartość, żeby organizować tego typu spotkania i myślę, że będzie to największa wartość, że będzie nas zbliżało do celu. O co do wszystkich apeluję.”

            Głos zabrał Poseł Tomasz CIMOSZEWICZ  (PO) „ - Jestem z rejonu Podlasia, więc nie chcę żebyście moje słowa odbierali w ten sposób, że próbuję cokolwiek narzucić. Broń Panie Boże (…). Byłem w Stanach i mogłem się przyglądać tamtej specyfice. Widziałem jak grupy społeczne naciskały na polityków, czy to było w Kongresie, czy w Senacie, aby wzmocnić swoją pozycję. Przytoczę przykład sprzed 6 lat. Ludzie domagali się od 12 lat chodnika. Zapytałem >Co zrobiliście w tym celu? Czy pisaliście pisma, czy dzwoniliście?< >Nie<. >A kiedy ostatnio byliście na radzie gminy?< >Nie byliśmy<. Powiedziałem im >Zróbcie wszystko, a gwarantuję wam, że ten chodnik będzie<. Chodnik był  za dwa lata, pięknie ułożony. Temat był zamknięty. Tak jak Pan Prezes powiedział – musicie prezentować dość spójne stanowisko w tej kwestii. Jak siedzę z Państwem na tej sali i słyszę słowo >autonomia< to mam ochotę wyjść. Przepraszam, ale jak mówimy szczerze to muszę powiedzieć jako reprezentant Parlamentu Polskiego. Język wspieram w 100%, jeżeli pojawia się temat autonomii to jest coś bardzo trudnego. Zbliża się okres wyborczy, idealna okazja do położyć nacisk na kwestię języka.”

Głos zabrała również Ilona KANCLERZ „- Żeby szanowna komisja nie miała wrażenie, że siedzą tu sami radykaliści. Jestem Ślązaczką, regionalistka, urodziłam się na Nikiszowcu, ale moja mama pochodzi z podlubelskiej wsi, ojciec – Ślązak. Przyjechała tutaj, spotkali się. W 4 roku mojego życia rodzina została rozdzielona. Śląska rodzina została poddana rozdzieleniu, babcia zamieszkała gdzie indziej, a ja z rodzicami zostałam przeniesiona do pięknego bloku na Tysiącleciu. Nauczyłam się języka polskiego. Niestety tylko trochę mówię po śląsku. W czasie lat pracy na rzecz śląskiej tożsamości, języka śląskiego opłaca się popierać chęć uzyskania praw języka śląskiego z bardzo prostego powodu. W ostatnich wyborach samorządowych aż 106 tys. osób zagłosowało za organizacjami śląskimi, a połowa mieszkańców naszego regionu.”

Na zakończenie spotkania głos zabrał: Jerzy BOGATZKI (stowarzyszenie "Nasz Chorzów"), który powiedział: „- Dojrzałość państwa oceniamy przez stosunek do obywateli. Gorzka prawda – reprezentujecie Sejm polski i musicie przyjąć do siebie to wszystko. My na Śląsku czujemy, że nie zrobiliście dla nas nic. To jest gorzka konstatacja. Bo ja od 1992 roku interesuję się i aktywnie pracuję jak większość kolegów tutaj. Zaczynaliśmy jako młodzi ludzie, a teraz już zbliżamy się w stronę ZUS. Mam nadzieję, że dynamicznie podejdziecie do tego działania. Do końca kadencji to już zostawmy. Nie chcę żebyście nam cokolwiek obiecywali. Ja mogę obiecać jedno, ze my na Śląsku będziemy robić swoje. Ci wszyscy ludzie, którzy tutaj są będą pracować. Jak chcecie się dołączyć, chcecie pomóc to róbcie. Jak nie to walczcie w Warszawie, ale pamiętajcie, że kilkaset tysięcy wyborców jest na Śląsku. Jesteśmy cierpliwi, ale do czasu.”

Dyskusji wysłuchała: Mirella DĄBEK