NIYFORMALNY TREF ZE KOMISYJOM MNIYJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH - CZYŃŚĆ II - NIEFORMALNE SPOTKANIE Z KOMISJĄ MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH W SIEMIANOWICACH ŚLĄSKICH – CZĘŚĆ II

mrz. 9 2019

NIEFORMALNE SPOTKANIE Z KOMISJĄ MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH W SIEMIANOWICACH ŚLĄSKICH - CZĘŚĆ II

07 marca w Siemianowickim Centrum Kultury „Zameczek”, z inicjatywy Związku Górnośląskiego, odbyło się nieformalne spotkanie Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych z przedstawicielami śląskich organizacji regionalistycznych dotyczące aktualnej sytuacji ślōnskij gŏdki. W tym gronie znaleźli się przedstawiciele Ruchu Autonomii Śląska, Ślōnskij Ferajny, Przymierza Śląskiego, Szkryfki, Związku Ludności Narodowości Śląskiej oraz Oficyny Śląskiej. Na spotkanie przyjechal również europoseł Marek PLURA.

        Spotkanie, które prowadził Prezes Związku Górnośląskiego – Grzegorz FRANKI, trwało ok. 2 godzin, a zapis dyskusji jest ciekawą lekturą. Nie komentujemy ani wypowiedzi polityków, ani też przedstawicieli środowisk regionalistycznych. Ocenę pozostawiamy Wam. Warto przeczytać ten tekst, ponieważ nie znajdziecie go na parlamentarnych stronach internetowych, ponieważ – jak już wspomnieliśmy – było to spotkanie nieformalne. 

Do dyskusji włączył się Ryszard GALLA, poseł z zachodniej części Górnego Śląska, tzw. Opolszczyzny, reprezentujący mniejszość niemiecką „ - (…) Jeśli nie będzie zgody partii rządzącej, i nieważne czy to będzie Platforma Obywatelska czy PiS to my – jako posłowie – możemy sobie ręce po łokcie urobić i z tego nic nie będzie. Zawsze będzie jakiś >myk<, który spowoduje, że albo >zamrażarka<, albo wniosek o odrzucenie, bo przecież, albo nowe wymogi, nowe badania itd. Nikt odważnie na posiedzeniu plenarnym nie powie >nie<, natomiast wszystko się robi, żeby gdzieś trafić na jakiś problem. Wiecie przecież, jak długo w ogóle rodziła się ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych w polskim Sejmie i po iluś tam latach wzięliśmy się za niewielką nowelizację, żeby parę rzeczy poprawić. Zaszliśmy bardzo daleko, bo przeszliśmy gehennę w Komisji, przeszliśmy gehennę na posiedzeniu plenarnym i senackim. Nie zdążył jej podpisać Prezydent Komorowski. Nastąpiła zmiana władzy i naprawdę wprowadzono niewielkie poprawki. Jeśli nie będzie tutaj mocnej strony politycznej to tak to będzie wyglądało. Natomiast my robimy wszystko, żeby jak najwięcej posłów, którzy są I czy II kadencję w Sejmie przyjechało na Śląsk. Powiem Wam wielką satysfakcję sprawia mi podejście naszego kolegi, który przyjechał z Kielc. On opowie jaki jest zakręcony od Katowic począwszy na Gliwicach skończywszy, więc my naprawdę pracujemy nad tym, żeby jak największa grupa posłów poznała tę naszą specyfikę (…)

Zdaniem Grzegorza FRANKI Ślązacy nie tylko domagają się uznania ślōnskij gŏdki za język regionalny, ale również dbają o nią  na co dzień. Poruszył również kwestię studiów podyplomowych z zakresu edukacji regionalnej.  „ - To, że Ślōnzŏki dzisiej gŏdajōm na Ślōnsku to potwierdzają kolejne narodowe spisy ludności, gdzie ta tendencja była wzrostowa w stosunku do ostatnich dwóch spisów. Staramy się robić to, co możemy własnymi siłami. Nie będę opowiadać ile pojawiło się na rynku wydawniczym książek o Śląsku, ile ukazało się artykułów prasowych, ile audycji radiowych, ile konferencji, spotkań, które ta ślōnskŏ gŏdka kultywują, ale też w samorząd województwa śląskiego w latach 2014-18, przy współpracy z największymi stowarzyszeniami – Związkiem Górnośląskim i Ruchem Autonomii Śląska – i naukowcami z Uniwersytetu Śląskiego wprowadził powszechne, profesjonalne, na wysokim poziomie studia podyplomowe z wiedzy o regionie, które kształcą nauczycieli – regionalistów. Ze strony Związku Górnośląskiego sprawą zajmowała się dr Łucja STANICZEK, a dr inż. Henryk MERCIK – jak ówczesny Wicemarszałek – był koordynatorem tego całego projektu. Połączył działalność społeczną i władz samorządowych. Dzisiaj mamy pierwszych absolwentów – nauczycieli, którzy już uczą, ale to znowu jest tylko wola władz samorządowych i gminnych, które finansują te studia.”

Dr inż. Henryk MERCIK i dr Łucja STANICZEK szerzej przybliżyli zebranym studia podyplomowe z zakresu edukacji regionalnej. „ - Kilka słów o rzeczy, który się nam naprawdę udała i myślę, że dlatego się udała, bo chciała tego strona społeczna, że dwie duże śląskie organizacje - Związek Górnośląski i Ruch Autonomii Śląska, który reprezentowałem w Sejmiku przez 8 lat się porozumiały” – powiedział dr inż. Henryk MERCIK. „ - Podkreślę, że wszystko się dzieje za pomocą ludzi i takim motorem, dobrym duchem w Związku Górnośląskim i fachowcem, bo to jest najważniejsze w tym przedsięwzięciu, była dr Łucja Staniczek, za co jej bardzo serdecznie dziękuję. Udało się nam nie tylko stworzyć podstawy programu edukacji regionalnej czy platformę elektroniczną edukacji regionalnej e-duś, która powstała w Instytucie Badań Regionalnych Biblioteki Śląskiej, ale przede wszystkim udało się nam to >sprzedać< nauczycielom. To jest wielki program do nich adresowany. Uruchomiliśmy studia podyplomowe, z których skorzystali przede wszystkim nauczyciele i stworzyliśmy na Uniwersytecie Śląskim specjalny program edukacji regionalnej. Uwzględnia on oczywiście zróżnicowane regionalne naszego województwa, bo wszyscy zawsze o to pytali. Jak wiemy województwo śląskie ma obecnie dość skomplikowany kształt. Nie obejmuje wyłącznie ziem górnośląskich. W takich warunkach bardzo trudno jest stworzyć program edukacji regionalnej. W województwie o tak skomplikowanym kształcie i w sytuacji, gdy tak naprawdę mamy dwa górnośląskie województwa, dobra edukacja regionalna jest potrzebna nie tylko wszystkim mieszkańcom, żeby się wzajemnie zrozumieć, ale jest również niezbędna, żeby mieli jakiekolwiek pojęcie o miejscu, w którym żyją. Nie wszyscy bowiem wynieśli taką wiedzę z domu. Są ludzie, którzy tutaj przyjechali, wiążą z tym regionem swoją przyszłość, ale są również tacy, którzy się tutaj urodzili, a przyjechali ich rodzice, bądź dziadkowie. Ludzie bardzo chłoną taką wiedzę. Ta niezwykła wiedza i znajomość języka jest bardzo, bardzo potrzebna dzieciom. Jeśli chcemy budować dobrą przyszłość; jeśli chcemy, żeby ludzie nie wyjeżdżali za pracą, żeby nie opuszczali miejsc, w których się urodzili, żeby wykorzystywali potencjał, ale też, żeby budowali bogatą Polskę w każdym regionie to edukacja regionalna jest niezbędna wszędzie, nie tylko na Śląsku. Udało się nam to tutaj. Stworzyliśmy również mechanizm finansowania. Jest on dość prosty. Za studia podyplomowe nie płacą wyłącznie nauczyciele, tylko jest to składkowe, bo dorzuca się województwo i gminy, które wysyłają nauczycieli na studia. Oczywiście tych, którzy chcą. Nauczyciele potrzebują wiedzy bardzo profesjonalnej, jak i zwykłej, do wykorzystania w szkole. Oni są już nauczycielami, więc wiedzą jak to zrobić, by zainteresować uczniów. Natomiast bazą jest to, o czym wspomniała już Pani Poseł Pietraszewska. Wszystko jest oparte na pewnej dobrowolności. Nie możemy nikogo zmusić, ponieważ nie ma na edukację regionalną państwowych pieniędzy. To samorząd wojewódzki, miasta, gminy mogą zainwestować w ten system. On nigdy nie będzie idealny, bo moim zdaniem nigdy nie będzie tak, że w każdej szkole, w każdym mieście dzieci taką porcję wiedzy otrzymają, ale sukcesem jest unifikacja wiedzy. Nie jest tak, że każdy otrzymuje tylko jakiś wycinek. W Rybniku coś innego, w Katowicach coś zupełnie innego. Czasami jest to bardzo profesjonalnie, a czasami bardzo po amatorsku. To naprawdę sprawdza się w życiu. Np. w Rudzie Śląskiej, w szkole, do której uczęszczają moi synowie te zajęcia są prowadzone i cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Tylko znowu – to jest dodatkowa godzina, dzieci muszą chcieć. Od razu było powiedziane, że są to zajęcia fakultatywne i jest to dodatkowa godzina zajęć. Natomiast dobra informacja  jest taka, że dzieci chcą. Nie trzeba było zmuszać, żeby na te zajęcia przyszły. Są niezwykle zainteresowane regionem i to są dzieci z różnych rodzin, śląskich, nie – śląskich. Myślę, że to nam się udało. Mam nadzieję, że nikt nam tego nie zepsuje i nikt nas nie będzie podejrzewał o niecne intencje, bo nasze intencje były zupełnie czyste i mimo że politycznie często nasze drogi w śląskich organizacjach były różne to muszę powiedzieć, że w tym przypadku nasza współpraca była modelowa - nie posprzeczaliśmy się, dochodziliśmy do porozumienia i za to bardzo dziękuję Pani Łucji Staniczek, która w to wszystko włożyła swoje doświadczenie i serce.”

Posłanka Danuta PIETRASZEWSKA, która przez wiele lat pracowała w szkole przypomniała „ - Chyba tylko ci, którzy mają związek ze szkołą pamiętają, że były kiedyś tzw. ścieżki regionalne. Ja – jako polonistka – taką ścieżkę regionalną prowadziłam. To bardzo dużo dawało uczniom. Organizowaliśmy wycieczki do miejsc, które uczniowie powinny w swoim otoczeniu, w najbliższych miejscowościach poznać. Dzieci były bardzo chętne, bardzo aktywne, a rodzice - zadowoleni. I nie mówmy, że nam nie zabiorą, bo wtedy nam to zabrali, a to był bardzo dobry kierunek, bo tę ścieżkę regionalną mogła mieć każda szkoła. Wystarczyło, że dyrektor w ramach godzin dyrektorskich przeznaczył na to dwie godziny.”

Dr inż. Henryk MERCIK dodał: „ – (…) jeżeli dzieci znają język śląski z domu czują się podbudowane, że jest to wielka wartość. Myślę, że dla wszystkich jest to bardzo ważne. Rozmawiałem z nauczycielami, którzy skończyli już te studia podyplomowe i byli z nich bardzo zadowoleni, niektórzy wręcz zachwyceni. Mówili nam, że często poznali miejsca, skomplikowane, ale niezwykle ciekawe historie, o których nic nie wiedzieli. Mam wrażenie, że w całej Polsce, we wszystkich regionach tak jest, że dziecko najmniej wynosi wiedzy o tym miejscu, z którego się wywodzi, a dostaje wiedzę bardzo ogólną. Ja nie mówię, że to jest złe, bo uczniowie powinni taką wiedzę posiadać, ale moim zdaniem wszędzie w szkołach, w tej siatce godzinowej powinny być jeszcze lekcje edukacji regionalnej. Chyba Ryszard się ze mną zgodzi. W Opolu jest bardzo podobna sytuacja. Górny Śląsk ma to do siebie, że ta skomplikowana historia, przesuwanie granic, przesuwanie ludzi sprawiło, że tutaj autochtonów jest tylko pewien procent i ci ludzie przekazują w domu, jak moi rodzice, wiedzę o przeszłości i język. Natomiast bardzo nam zależy, żeby wiedzę o tym regionie miały dzieci, które pochodzą z rodzin, które tutaj przyjechały, znalazły swój dom, zapuściły korzenie. Historia jest bardzo skomplikowana, ludzie są różni, ale każdy, kto zapuszcza korzenie w pewnym momencie poszukuje wiedzy o tym miejscu, a najlepszym sposobem jej przekazania jest nauka w szkołach.”

Leon SWACZYNA, Przewodniczący stowarzyszenia „Szkryfka”, zwrócił się do Posła PiS z okręgu opolskiego – Antoniego DUDY, którego zdaniem podstawą edukacji regionalnej jest dom i rodzina. „ - Panie pośle wiym jak to wyglondo. Chamsko polonizacja.” Poseł Antoni DUDA odpowiedział „ - Nie zmusimy do pozyskania wiedzy przyjezdnych. Ja sam przyjechałem na Śląsk.” Do dyskusji włączył się dr inż. Henryk MERCIK „ - Chciałby pan pozyskać wiedzę? Zmuszać nie. Nikt nie mówi o zmuszaniu.” Poseł Antoni DUDA odpowiedział „ - Ile potrzebowałem to tyle wiem.”

Z kolei Posłanka Danuta PIETRASZEWSKA opowiedziała jak wyglądał program 2-dniowej wizyty posłów z Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych na Górnym Śląsku  „- W czasie tego pobytu śląskich akcentów jest bardzo dużo. Wczoraj oddaliśmy hołd powstańcom śląskim i zwiedzaliśmy Muzeum Powstań Śląskich. Jutro jedziemy do Radzionkowa, jedziemy również na Zgodę złożyć kwiaty pod bramą obozu. Nasza wizyta obfitowała w te śląskie akcenty.”

 

Na temat edukacji regionalnej i języka śląskiego wypowiedziała się Wiceprezes Związku Górnośląskiego, Prezes Bractwa Oświatowego ZG – dr Łucja STANICZEK                      „- Chciałam przejść do języka. Nawiązując do wypowiedzi Pana Marszałka powiem, że  w ankiecie ewaluacyjnej na podsumowanie studiów, nauczyciele napisali - jako wniosek na przyszłość - żeby Uniwersytet Śląski prowadził kurs języka śląskiego. Taki był postulat bardzo wielu nauczycieli, tzn. że odczuwają taką potrzebę, nie czują się w tym mocni i chcieliby się tego nauczyć. I to jest bardzo pozytywne zjawisko. Ad vocem do Pana (przyp. aut. zwróciła się do posła PiS – Antoniego DUDY) – zupełnie się z Panem zgadzam, nikt nikogo w edukacji regionalnej, ani w żadnej szkole nie będzie nawracał na śląskość. To jest nasze podstawowe założenie >bądź tym, kim chcesz być. Chcesz być Ślązakiem - bądź, chcesz być Kresowiakiem – bądź.< Takie jest założenie naszej edukacji regionalnej i proszę być zupełnie spokojnym. Ja mieszkam w Tychach, mieście szalenie wielokulturowym i tam edukacja regionalna pięknie się rozwija z poszanowaniem inności i odrębności każdego ucznia. Jeśli chodzi o język śląski w szkole. Trzeba sobie zadać podstawowe pytanie – kto tego będzie uczył? z czego będzie uczył? I to są dwa podstawowe pytania. My możemy tu mieć nie wiem jakie postulaty, ale musimy zacząć od tego, że musimy wykształcić kadrę.”

Dyskusji wysłuchała: Mirella DĄBEK