NIYFORMALNY TREF ZE KOMISYJOM MNIYJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH - CZYŃŚĆ I - NIEFORMALNE SPOTKANIE Z KOMISJĄ MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH W SIEMIANOWICACH ŚLĄSKICH – CZĘŚĆ I

mrz. 8 2019

NIEFORMALNE SPOTKANIE Z KOMISJĄ MNIEJSZOŚCI NARODOWYCH I ETNICZNYCH W SIEMIANOWICACH ŚLĄSKICH – CZĘŚĆ I

07 marca w Siemianowickim Centrum Kultury „Zameczek”, z inicjatywy Związku Górnośląskiego, odbyło się nieformalne spotkanie Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych z przedstawicielami śląskich organizacji regionalistycznych dotyczące aktualnej sytuacji ślōnskij gŏdki. W tym gronie znaleźli się przedstawiciele Ruchu Autonomii Śląska, Ślōnskij Ferajny, Przymierza Śląskiego, Ślonzoków Razem oraz Oficyny Śląskiej. W spotkaniu wziął udział europoseł Marek PLURA.

Spotkanie, które prowadził Prezes Związku Górnośląskiego – Grzegorz FRANKI,  trwało ok. 2 godzin, a zapis dyskusji jest ciekawą lekturą. Nie komentujemy ani wypowiedzi polityków, ani przedstawicieli środowisk regionalistycznych.  Ocenę pozostawiamy Wam.  Warto przeczytać ten tekst, ponieważ nie znajdziecie go na parlamentarnych stronach internetowych, ponieważ – tak jak już wspomnieliśmy – było to spotkanie nieformalne.

Siemianowice Śląskie reprezentował sekretarz miasta Adam SKOWRONEK, który powiedział m. in. „- Znajdujemy się w letniej rezydencji hrabiego Rheinbabena. Legenda głosi, że ten niezwykłej urody mężczyzna, w nocy uciekał podziemiami do okolicznych dziewczyn. Po jednej z takich wycieczek zaraził się chorobą weneryczną. Jego twarz stała się tak brzydka, że nie umiał się z tym pogodzić i tu w tej sali lustrzanej się powiesił.” Sekretarz przybliżył zebranym współczesną historię miasta„- Siemianowice Śląskie na powrót przeżywają dzisiaj rozkwit. Jeszcze w roku 2004 bezrobocie wynosiło tu ponad 35%, dzisiaj jest na poziomie 5,6%, a więc jest to takie statystyczne bezrobocie. Z miasta stali przeobraziliśmy się w miasto sportu, rekreacji i wypoczynku. Duża liczba mieszkańców z ościennych miast osiedliła się tutaj. Obecnie jest nas 63 tys. 200 mieszkańców. Kiedyś było ponad 80 tys. Tendencja spadkowa jest już zatrzymana. Liczymy na to, że miasto będzie się rozwijało. Serdecznie zapraszamy do Siemianowic Śląskich” – zachęcił sekretarz miasta Adam SKOWRONEK.

Jako kolejny głos zabrał Prezes Związku Górnośląskiego Grzegorz FRANKI, który przedstawił syntetyczną historię języka śląskiego i miał to być wstęp do rozmowy. „ - Po raz pierwszy temat języka śląskiego w Sejmie RP pojawił się 07 września 2007 roku. Wtedy to media regionalne na Śląsku podały informację, że grupa 23 posłów podpisała i złożyła do laski marszałkowskiej projekt ustawy o nadanie językowi śląskiemu statusu języka regionalnego. Tego samego dnia Sejm podjął decyzję o skróceniu swojej kadencji, a w archiwum sejmowym trudno znaleźć projekt tej ustawy. Gazety pisząc o tym zdarzeniu powoływały się na wypowiedź asystenta ówczesnego posła Krzysztofa Szygi, byłego już wtedy Prezesa Związku Górnośląskiego, który miał reprezentować wnioskodawców. Parlamentarzyści mieli uzasadniać swój wniosek tym, że dzięki dopisaniu śląskiego do ustawy będzie on „wspierany przez państwo polskie” i nie zmieni to stanu istnienia faktycznego języka śląskiego, który funkcjonuje na terenie Górnego Śląska jako język używany nie tylko w domu, ale również w kontaktach międzyludzkich, mediach, książkach. Wtedy też posłowie powoływali się na fakt, że według przeprowadzonego w 2001 roku spisu powszechnego ponad 56 tys. osób używa w Polsce języka śląskiego,  a on sam został wpisany do rejestru języków świata biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych oraz uzyskał międzynarodowy numer ISO 639.

W owym czasie na Śląsku zaczęły powstawać stowarzyszenia ukierunkowane na dbałość o język śląski. W 2008 roku zawiązały się dwie organizacje społeczne, które za główny cel postawiły działania na rzecz mowy śląskiej, a szczególnie jej obronę i rozwój. Od początku angażowały się też w sprawę kodyfikacji i uznania śląskiego za język regionalny. Wtedy w Chorzowie powstało Towarzystwa Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy „Pro Loquela Silesiana“, na czele której stanął Rafał Adamus, a w Cisku, koło Kędzierzyna – Koźla – Towarzystwo Pielęgnowania Śląskiej Mowy „DANGA”. Liderem „Dangi” został dr Józef Kulisz. Oba stowarzyszenia formalnie zarejestrowano w 2008 roku. Zarówno „Pro Loquela Silesiana”, jak i „Danga” uzyskały faktyczne poparcie dla swojej działalności ze strony innych regionalnych organizacji – Związku Górnośląskiego, Ruchu Autonomii Śląska, Przymierza Śląskiego oraz niezarejestrowanego Związku Ludności Narodowości Śląskiej.

30 czerwca 2008 roku w sali dawnego Sejmu Śląskiego w Katowicach, obecnie w siedzibie Urzędu Wojewódzkiego i Marszałkowskiego odbyła się konferencja „Ślonsko godka jeszcze gwara czy jednak język?”. Wraz z Uniwersytetem Śląskim zorganizowało ją Przymierze Śląskie, stowarzyszenie skupiające  śląskie organizacje regionalne. Konferencja ta była pierwszym wydarzeniem o tak wysokiej randze, związanym z dyskusją o śląskiej mowie. Spotkaniu patronowała Rada Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk oraz ówczesny wojewoda śląski – Zygmunt Łukaszczyk i wicemarszałek Senatu - Krystyna Bochenek, która prowadziła tę konferencję. Wśród uczestników było wielu naukowców, polityków oraz liderów i działaczy regionalnych organizacji. Przedstawiciele  towarzystwa „Pro Loquela Silesiana” złożyli na ręce senator Krystyna Bochenek rezolucję, w której zaapelowali do władz państwa polskiego o uznanie języka śląskiego za język regionalny. Ważnym momentem konferencji było wystąpienie prof. Jolanty Tambor, językoznawcy z Uniwersytetu Śląskiego. W referacie „Czuć pismo nosem. O potrzebie kodyfikacji mowy śląskiej” prof. Tambor przedstawiła próby kodyfikacji języka śląskiego. Prelegentka podkreślała trudność zadania ze względu na różnorodność terytorialną mowy śląskiej. Przekonywała jednak, że jest to możliwe i śląski może stać się językiem regionalnym. Konferencja wzbudziła duże zainteresowanie lokalnych dziennikarzy. Od tego czasu w śląskich mediach, a zwłaszcza w prasie i na portalach społecznościowych toczy się dość burzliwa debata na temat języka śląskiego.

Kilka słów o politykach, działaczach, posłach i języku właśnie. Środowiska zabiegające o uznanie mowy śląskiej za język regionalny znalazły sojuszników wśród polityków. Wyraźne poparcie dla idei zaprezentowali posłowie wybrani z list Prawa i Sprawiedliwości – Pani Maria Nowak z Chorzowa i Lucjan Karasiewicz z Lublińca. Jednak najbardziej zaangażowali się ówcześni posłowie Platformy Obywatelskiej – senator i reżyser Kazimierz Kutz oraz obecny eurodeputowany Marek Plura, wówczas parlamentarzysta w Katowic, który na swej ulotce wyborczej w 2007 roku napisał: „Jestem Ślązakiem.” Kutz i Plura, jako członkowie Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, doprowadzili w Sejmie do debaty na temat sytuacji językowej Ślązaków. 03 grudnia 2008 roku na posiedzeniu komisji parlamentarzyści dyskutowali z przybyłymi przedstawicielami górnośląskich środowisk walczących o język śląski. Prawie wszyscy uczestnicy tej dyskusji opowiadali się za wpisaniem mowy śląskiej do ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz stworzeniem, drugiego obok kaszubskiego, języka regionalnego. Niezwykłą życzliwość wobec oczekiwań Ślązaków wykazywał prowadzący obrady przewodniczący komisji – poseł Marek Ast z Prawa i Sprawiedliwości. Jedynie Piotr Spyra miał zdanie przeciwne. Spyra wystąpił w Warszawie jako założyciel i prezes „Ruchu Obywatelskiego Polski Śląsk”, który za cel stawia zachowanie polskiego charakteru Śląska. ROPŚ jest przeciwny działaniom zmierzającym do uznania Ślązaków za mniejszość etniczną i dążeniom do przywrócenia autonomii Śląska. Przeciwnikiem uznania języka śląskiego jest też senator Maria Pańczyk – Poździej z Platformy Obywatelskiej. Ta znana na Śląsku działaczka jest inicjatorką popularnego konkursu promującego gwary śląskie „Po naszymu, czyli po śląsku.” Senator uważa, że mowa śląska jest bardzo bogata i różnorodna, a kodyfikacja i inne ustawowe regulacje mogą jej jedynie zaszkodzić. Jej zdanie podzielają niektórzy naukowcy i językoznawcy, zwłaszcza prof. Jan Miodek i prof. Helena Synowiec, a także znawczyni śląskiego folkloru – prof. Dorota Simonides. Naukowcy ci twierdzą, że ślōnskŏ gŏdka to zespół gwar języka polskiego, a nie odrębny język. Zwolennicy języka śląskiego odpowiadają, że język to pojęcie prawne, polityczne, a nie naukowe. O tym, co jest językiem, a co nim nie jest powinni – według nich – decydować politycy, którzy reprezentują wyborców będących użytkownikami mowy, a nie naukowcy, których rola powinna polegać na badaniu i opisywaniu zjawisk językowych.

Kilka słów o kodyfikacji i alfabecie. Próby kodyfikacji języka śląskiego były podejmowane już w dość odległej przeszłości. Jednak do czasów współczesnych nikomu to się jeszcze kompleksowo nie udało. W II połowie XIX wieku nad skodyfikowaniem mowy śląskiej pracował polski poeta i duchowny – ks. Antoni Stabik, notabene proboszcz miejscowej parafii p.w. św. Michała Archanioła. Tu na miejscowym cmentarzu został pochowany. Dzieła jednak swojego nie dokończył, prawdopodobnie z powodu utraty wzroku. W okresie międzywojennym alfabet języka śląskiego opracował dr Feliks Steuer, badacz śląskiej gwary, który próbował ją skodyfikować. Niestety większość jego prac zaginęła, nie mamy do nich dostępu. Znany jest jednak jego alfabet, ale ten nigdy nie znalazł szerszego zastosowania. Obecnie korzystając z alfabetu Steuera zapisuje swoją twórczość poeta ze Śląska – Karol Gwóźdź. Śląski pisarz – Ondra Łysohorsky, inaczej Erwin Goj, usystematyzował i skodyfikował w latach trzydziestych XX wieku jedną z odmian śląskiej mowy, laską gwarę górnoostrawską. W ten sposób stworzył język laski literacki, którym pisał prozę i poezję.

W latach 2009-10 zespół pod kierownictwem prof. Jolanty Tambor wraz z działaczami śląskich organizacji opracował współczesny system zapisu mowy śląskiej. Tenże alfabet różni się od polskiego kilkoma literami. W śląskim nie występują samogłoski ą i ę, ale pojawiają się inne, których nie ma w języku polskim. Do tego alfabetu wprowadzono pięć liter. Efektem pracy zespołu było również wydanie przez stowarzyszenie „Pro Loquela Silesiana” pierwszego śląskiego elementarza, który ukazał się w 2010 roku – „Gōrnoślōnski ślabikŏrz”. Wydawnictwo to trafiło do wielu szkół podstawowych. Autorem większości tekstów „Gōrnoślōnskigo ślabikŏrza” był Mirosław Syniawa, który napisał również „Ślabikŏrz niy ino dlŏ bajtli”, książkę dla dorosłych, którzy chcą się nauczyć śląskiej mowy.

W tym samym czasie poseł Marek Plura napisał projekt ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, który zakładał uznanie śląskiego za język regionalny. Po podpisaniu go przez 51 posłów reprezentujących wszystkie ugrupowania w parlamencie został przedłożony marszałkowi Sejmu 29 października 2010 roku. Projekt Marka Plury był dyskutowany w parlamencie, ale te działania zostały przerwane w związku upływem kadencji Sejmu.

W kolejnej, VII kadencji Sejmu, 30 marca 2012 roku poseł Plura ponownie złożył do laski marszałkowskiej projekt ustawy o języku śląskim. Tym razem podpisało się pod nim 64 posłów. Pierwsze czytanie projektu ustawy odbyło się 30 sierpnia 2012 roku. Na Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych padł wtedy wniosek o powołanie Komisji Nadzwyczajnej, która miała dalej zajmować się sprawą języka śląskiego. Pomysł ten  zablokowali posłowie PiS, którzy zawnioskowali o niepowoływanie podkomisji.

W 2014 roku, z inicjatywy organizacji skupionych w Radzie Górnośląskiej, powstał obywatelski projekt zmiany ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Tenże obywatelski projekt podpisało wtedy 140 tys. obywateli RP, głównie mieszkańców Górnego Śląska, czyli województwa śląskiego i opolskiego. Doczekał się on pierwszego czytania w Sejmie. Wnioskodawców, czyli stronę społeczną, reprezentował prof. Zbigniew Kadłubek. Ostatecznie projekt został przez parlamentarzystów odrzucony w bieżącej kadencji Sejmu w październiku 2016 roku.

Kolejny projekt ustawy o języku śląskim został złożony przez grupę posłów, a inicjatorką była posłanka Monika Rosa. Uznanie mowy śląskiej za język regionalny ma na celu jego ochronę prawną i jego rozwój, a cele te mają być zrealizowane poprzez możliwość nauczania śląskiego w szkołach, używaniu go w przestrzeni publicznej, czyli w urzędach, w mediach, na tablicach informacyjnych, finansowanie badań naukowych i publikacji popularnonaukowych.”

       Głos zabrała również Przewodnicząca Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, posłanka PO, Danuta PIETRASZEWSKA „ - Do przedstawionego materiału mam jeszcze dwa uzupełnienia, ale na początku z szacunku do Was wszystkich chciałam przeprosić za nasze spóźnienie, które wynika głównie z napiętego programu wizyty Komisji na Śląsku. Większość posłów w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych jest nowych, ze „starych” jest tylko Ryszard Gala i ja. Ponieważ nieczęsto zdarzają się przyjazdy Komisji do regionu to staramy się posłom pokazać jak najwięcej, żeby jak najwięcej zapamiętali i przekazali innym, coraz bardziej się do tego Śląska przekonali. Nie wątpię w to, że posłowie, którzy zasiadają w tej Komisji mają bardzo dobry stosunek do spraw śląskich. Ostatnio Komisja odwiedziła Górny Śląsk w 2012 roku i to było wspaniałe spotkanie również z Waszymi organizacjami. Spotkaliśmy się w tym samym miejscu, czyli w Siemianowicach Śląskich. Zawsze mówię, że tu bije serce Śląska. Było to bardzo owocne spotkanie. Pamiętam do dzisiaj słowa poseł Arciszewskiej, która nie mogła się nazachwycać tą gwarą śląską, której w ogóle nie rozumiała i w powiedziała >Ja was nie rozumiem, póki co Was nie popieram, ale jestem zachwycona kulturą, tradycją i tym jak Wy kochacie ten Śląsk<. To było spotkanie organizowane przez nas, przez Komisję Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Tym razem w tej naszej bytności pan Prezes (przyp. aut. Prezes ZG – Grzegorz FRANKI) nas wyprzedził, ale to świadczy o śląskiej gościnności, to taki rewanż kiedy Komisja zapraszała organizacje, a teraz Związek Górnośląski zaprosił i nas, i inne organizacje, które mają głęboko w sercu Śląsk, język śląski i nasze sprawy śląskie. Bardzo się z tego cieszę, że po tylu latach możemy wymienić opinię, trochę doświadczenia, bo nasza bytność w 2012 roku zaowocowała dwa lata później konferencją zorganizowaną przez Komisję Mniejszości Narodowych i Etnicznych w Parlamencie, a była ona poświęcona językom zagrożonym, do których należy już śląski. Specjalny panel dotyczył języka śląskiego i wilamowskiemu. Wtedy wielu parlamentarzystów po raz pierwsze w ogóle usłyszało o takiej mniejszości jaką są Wilamowianie i ich dążeniach, aby język ten uznać językiem regionalnym. Projekt ustawy zgłoszony przez Komisję Mniejszości Narodowych i Etnicznych jest złożony u marszałka. (…) Myślę, że warto tym językiem wilamowskim na nowo otworzyć ustawę, żeby ustawa o językach regionalnych nie była martwą. Mamy kaszubski uznany za język regionalny, ale trzeba być otwartym na te mniejszości, które również starają się o to, aby ich język był w tej ustawie. I dlatego z uwagą będziemy się wsłuchiwać, może padną jakieś nowe propozycje, bo ile w Sejmie było podejść i prób. Chciałam powiedzieć, że najdalej był doprowadzony obywatelski projekt zmiany ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym z 2014 roku, który został poparty przez 140 tys. obywateli. Wtedy udało się nam powołać nadzwyczajną komisję, której była przewodniczącą i doprowadziliśmy do II czytania. Potem miało już być tylko głosowanie. Na II czytaniu projekt został zablokowany na koniec kadencji. Warunki, które postawiono projektowi były niemożliwe do spełnienia ze względu na krótki czas jaki  pozostał do końca kadencji. I ta ustawa miała największe szanse powodzenia. Prezes Grzegorz Franki przedstawił nam ile było już podejść do zmiany ustawy. Korzyść z tego jest taka, że w Sejmie jest coraz więcej posłów, którzy mają pozytywne nastawienie, lepiej poznali Śląsk, wiedzą więcej o Ślązakach, wiedzą dlaczego Ślązacy mają takie aspiracje. Przy każdorazowej próbie zmiany ustawy projektu wnioskodawca go uzasadnia, potem są dyskusje, dzięki temu parlamentarzyści przekonują się, że nie jest to takie straszne uznać język śląski za język regionalny. Nam posłom i posłankom zależy, żeby ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, nie była martwą, bo jeśli nie przyjmie do siebie żadnego innego języka to znaczy, że właśnie taka jest. Miło nam spotkać się z Wami i porozmawiać o tym, co się zadziało. Są nowi posłowie, więc dobrze by było zaprezentować swoje działania i osiągnięcia, bo macie na swoim koncie bardzo dużo sukcesów."

Dyskusji wysłuchała: Mirella DĄBEK