LAUDACJA PROF. DR HAB. RYSZARDA KACZMARKA NA CZEŚĆ REMIGIUSZA LISA – UHONOROWANEGO „GÓRNOŚLĄSKIM TACYTEM” W KATEGORII POPULARYZATOR HISTORII GÓRNEGO ŚLĄSKA - I WYSTĄPIENIE LAUREATA

maj 31 2018

LAUDACJA PROF. DR HAB. RYSZARDA KACZMARKA NA CZEŚĆ REMIGIUSZA LISA – UHONOROWANEGO „GÓRNOŚLĄSKIM TACYTEM” W KATEGORII POPULARYZATOR HISTORII GÓRNEGO ŚLĄSKA - I WYSTĄPIENIE LAUREATA

 

Prof. dr hab. Ryszard KACZMAREK „- Mam ogromną przyjemność, aczkolwiek nie zrobię tego w tak przekonywujący sposób jak profesor Kadłubek, ponieważ historycy, a jestem historykiem, mówimy raczej faktograficznie. Zazdrościmy filologom, że my mamy tylko 200 stron tekstu, a oni mają 450. Mówiąc poważnie, mam olbrzymią satysfakcję z tego powodu tego, że tegorocznym laureatem „Górnośląskiego Tacyta” w dziedzinie popularyzacji jest Pan Remigiusz LIS – od wielu lat związany z Biblioteką Śląską, aczkolwiek – tak jak powiedział na wstępie dr Jerzy Gorzelik – chyba osobą nieznaną. Śląską Bibliotekę Cyfrową znamy wszyscy. Ci, którzy ją tworzą są anonimowi. Stoją za tymi maszynami, które też nie wiadomo gdzie są. Serwery też działają w jakiejś bliżej niezdefiniowanej przestrzeni. Są to ludzie, którzy na co dzień umykają naszej obserwacji. Kiedy zastanawiałem się jak uzasadnić ten wybór to wydawało mi się, że są ważne trzy aspekty, które należy poruszyć. Z punktu widzenia laika mam takie spojrzenie na bibliotekę, takie pokoleniowe doświadczenie. Doświadczenie biblioteki jako pewnej świątyni. Jak zbliżałam się do Biblioteki Śląskiej w latach mojej młodości, to nie była taka zwykła biblioteka. Mogłem się do niej zbliżyć dopiero na studiach, bo wcześniej nawet sobie nie wyobrażałem, że dostanę te legitymację, będę mógł wypełniać te rewersy. Opowiem o takim moim niedawnym doświadczeniu. W nowoczesnej, olbrzymiej, nowo wybudowanej bibliotece uniwersyteckiej we Wrocławiu, kiedy się pojawiłem, wcześniej się zapowiadając, bo tam też są zbiory archiwalne, przywitali mnie dość nieprzyjemni cerberzy, którzy na dole wielokrotnie mnie sprawdzali. Potem powiedzieli >pojedzie Pan na III piętro, tam jest ta czytelnia<. Okazało się, że gmach jest pusty, totalnie. Olbrzymi naprawdę gmach na prawym brzegu Odry. Sama czytelni była wypełniona stołami, przy których nikogo nie było. Może to coś tłumaczy, że do zamknięcia były dwie godziny. Taka biblioteka bez czytelników. Coś w tym jest, że biblioteka została świątynią, ale wiernych brak. To, co robi Remigiusz LIS czy Śląska Biblioteka Cyfrowa to jest zdjęcie sacrum z biblioteki. Biblioteka może być świątynią, ale tak naprawdę jest miejscem, gdzie ta wiedza jest zgromadzona. Ta konstatacja jest również ważna z takiego powodu jak szybko możemy tę barierę przekroczyć. Remigiusz LIS jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jest humanistą - historykiem, który zajmował się arianami i filozofem. Właściwie to, że tworzy Śląską Bibliotekę Naukową jest takim dość dziwnym ewenementem w jego życiorysie i na pewno coś o tym powie. 2006 rok tworzy się Śląska Biblioteka Cyfrowa. 2007 – została stworzona społeczna pracownia digitalizacyjna. 2008 – digitalizacja zabytkowych zbiorów, 2014 – etap digitalizacji czasopism, bo one digitalizowane są cały czas, ale wtedy ruszyła wielka digitalizacja, z której wszyscy korzystamy – czasopism niemieckojęzycznych i polskojęzycznych z XIX i XX wieku. Trwa to do dzisiaj. 2017 – „Geohis” nowy projekt, który jest zintegrowany ze Śląską Biblioteką Cyfrową. 2018 – olbrzymi projekt – można śmiało powiedzieć jedyny w Polsce o takiej skali – projekt klastra naukowego, który spowoduje, że na Śląsku będzie jedyne tego typu rozwiązanie. Jak na życiorys jednego człowieka, którego nikt nie zna, to jest sporo. Jesteśmy tego pewni, że tego typu osoby powinny być znane w przestrzeni publicznej. Nie może być tak, że znamy tylko tych, którzy tworzą nowe pojęcia, książki. Bez takich ludzi jak Pan Remigiusz LIS nie byłoby absolutnie sposobów prowadzenia nowoczesnych badań naukowych. Trzecia rzecz, która może w tym wszystkim jest najważniejsza – to wracając do tej świątynnej degresji na samym początku – młode pokolenie (pod tym pokoleniem rozumiem już pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków) do tych książek – moim zdaniem – nie wróci. To już jest pieśń przeszłości. Za to zanotowałem sobie dwie wypowiedzi, które są w komentarzach Śląskiej Biblioteki Cyfrowej, które tłumaczą dlaczego możemy do nich dotrzeć wspierając takie inicjatywy. To na pewno są młodzi ludzi – świadczy o tym styl, w jakim to napisali. >Biblioteka posiada naprawdę dużo pozycji. Przeszkadza mi to, że żeby coś wypożyczyć trzeba znać konkretny tytuł.< To wydaje się śmieszne, ale to jest dzisiejszy odbiorca, który nie wie po co przychodzi. Może wie, ale zna tylko słowo kluczowe albo ewentualnie potrafi ogólnie powiedzieć co mu kazano zrobić, więc szuka na ślepo. Bez biblioteki cyfrowej w zwykłym księgozbiorze nie poradzi sobie zupełnie. >Ta biblioteka jest super. Można uzyskać pomoc w odrabianiu lekcji<, czyli zdaniem młodego człowieka jest funkcjonalna, jest użyteczna. To jest ważne. Książki już nie są takie użyteczne. Mówiąc poważnie – kiedy po raz pierwszy się spotkaliśmy, a nie było to tak dawno, bo może minęła dekada, a może jeszcze nie, to wydawało mi się, że prowadzenie, kierowanie czymś takim jak biblioteka cyfrowa jest szalenie proste. Bierzemy książkę, digitalizujemy, jest w sieci, możemy czytać. Proszę mi wierzyć, że ja się do dzisiaj uczę od Pana Remigiusza, bo to jest skomplikowany proces, żeby to zrobić. Jestem pełen podziwu, że on humanista posiadł taką wiedzę. Jest teraz specjalistą wyjątkowym, łączącym przygotowanie humanistyczne z bardzo specjalistycznym. Dzisiaj w świecie nauki już nie ma daleko i blisko. Albo się jest w tym świecie, nieważne gdzie, trzeba być widocznym, albo się nie istnieje.”

 

Remigiusz LIS „- Serdecznie dziękuję za to wyróżnienie. Przyznam się szczerze, że jestem wzruszony. Byłem wiele razy na takich uroczystościach, ale nigdy po tej stronie, po której znajdują się dzisiaj. Dziękuję wysokiej Kapitule za uznanie dla naszego trudu oraz fundatorom za piękną statuetkę. Kiedy mówię o ŚBC podkreślam zawsze słowo „my”, bo bez współpracy wielu ludzi, którzy często nawet dokładają jakiś ułamek do wspólnego wysiłku tego zasobu by nie było i ona nie działałaby w ten sposób. Faktycznie, ci, którzy tworzą bibliotekę cyfrową są dość anonimowi. To, z czym Państwo macie do czynienia to są interfejsy ŚBC, utworzone w ubiegłym roku jako pierwsza biblioteka regionalna w Polsce uzyskaliśmy bardziej nowoczesny wygląd. Także jest dostępny interfejs mobilny na smartfony, na tablety. Za tym wszystkim kryje się dość spora aparatura. Tworzenie biblioteki cyfrowej jest zajęciem bardzo inżynierskim. Zaczynamy od dotarcia do oryginalnych dokumentów, potem dokonujemy oceny praw autorskich, czy możemy je zdigitilizować i rozpowszechnić. Następuje wytworzenie obiektu cyfrowego, a więc takiego, który będzie rejestrował wiernie ten dokument, tak żeby móc obraz cyfrowy zachować wieczyście. Potem jest stworzony plik reprezentacyjny, który jest pokazywany w Internecie. Bibliotekarze opracowują go. Ten proces jest czasami rozciągnięty w czasie i w przestrzeni. Często zasoby są pozyskiwane w innych miastach i przesyłane do ŚBC. Dwie instytucje – Biblioteka Śląska, która zainicjowała ten proces i niezwłocznie zaprosiła Uniwersytet Śląski do działania. Obie przygotowały porozumienie o współtworzeniu ŚBC. Taki dokument, który regulował pewną formułę organizacji. Jest to szalenie ważne z punktu widzenia pracy ŚBC i zasobów, które Państwo możecie oglądać. Zdefiniowano cel dosyć ogólnie – jako prezentacja w Internecie kulturowego dziedzictwa historycznego Śląska i obecnego województwa śląskiego, a więc także obszarów, których Śląskiem historycznym nie są w jego dawnej i współczesnej różnorodności. Ta instytucja narzuciła nam pewne zadanie pomyślenia o takim kształcie, o takiej współpracy. Przede wszystkim trzeba stwierdzić, że ten zasób, który nas interesuje, który chcielibyśmy pokazywać jest bardzo rozproszony, dokumenty posiadają różne instytucje, które zajmują się obiegiem piśmiennictwa. W dodatku te dokumenty znajdują się w rękach osób prywatnych, organizacji. W związku z tym trzeba było pomyśleć jak do tych instytucji dotrzeć. Ostateczni udało się zbudować taką strukturę, która jest bardzo rozproszona i faktalna, czyli instytucje, które nie są uczestnikami ŚBC, nie przystąpiły do porozumienia, są w stanie lokalnie współpracować z naszymi instytucjami. Są to organizacje czy instytucje, które lokalnie nie są w stanie digitalizować dokumentów, ale są w stanie udostępnić te dokumenty. Aktualnie ŚBC jest złożona z 60 instytucji, ale też muzea, Archiwum Państwowe w Katowicach, ale także biblioteka z Cieszyna są uczestnikami. Ta inicjatywa jakby łączy dwa województwa, również na opolskie, gdzie jest Biblioteka Instytutu Opolskiego oraz mała, ale bardzo prężnie działająca biblioteka w Głubczycach. To regionalne odniesienie do historycznego Śląska bierze się stąd, że w bibliotekach śląskich jest dużo dokumentów spoza Górnego Śląska. Ta struktura i współpraca przy digitalizacji, czyli digitalizacja lokalna, przysyłanie tych dokumentów ma swoją platformę. Pozwala nam na tworzenie bardzo różnorodnych i ciekawych zasobów. Mamy ok. 74 dokumentów w zbiorach. ŚBC są to czasopisma, mamy ok. 800 tytułów. One są bardzo cenne, ale równocześnie bardzo kłopotliwe z tego powodu, że rzadko kiedy która instytucja ma wszystkie numery. Ale wiedzą to też historycy, którzy muszą wędrować między różnymi instytucjami. Ta współpraca zdalna jest ważna w starych tytułach. Mianowicie np. „Polonia” jest uzupełniania we współpracy z Muzeum w Chorzowie. Pewnym odkryciem, dzięki prof. Kaczmarkowi, są wydawnictwa urzędowe, one mają status czasopism. Są bardzo cenne z historycznego punktu widzenia. Nie są one powszechnie poczytne. Takim bardzo szacownym projektem europejskim „Śląska Biblioteka ….” – 10 dokumentów ze zbiorów Biblioteki Śląskiej, są to starodruki – kartografia, ikonografia. Ta kolekcja ma 28 tys. w ciągu 5 lat zostały udostępnione ponad 2 mln razy. Widać ten potencjał digitalizacji, która nie zna granic. Wiadomo nam, że w przyszłym roku Internet obejmie swym dostępem ….to są nasi potencjalni odbiorcy. Bardzo ważne są publikacje naukowe, które są licencjonowane, ale bezpośrednio umieszczane w ŚBC przez szkoły wyższe. Są publikowane rozprawy doktorskie. Książka prof. Kaczmarka „Górny Śląsk w czasie II wojny światowej” miała do tej pory 19 tys. dostępów. Bardzo ciekawy projekt, finansowany naszymi siłami wewnętrznymi dokonaliśmy digitalizacji we  współpracy z urzędami: Śląskim, Opolskim, Dolnośląskim i Małopolskim całej produkcji wydawniczej urzędów. Dzięki temu takie dobre, twarde dane znajdują się w zasobach ŚBC. Ta współpraca jest kontynuowana. Urzędy wysyłają nam produkcję wydawniczą. To taki ciekawy znak czasów. Taką wisienką na torcie jeśli chodzi o digitalizację to są zbiory stowarzyszeń i osób prywatnych. Jest całkiem dużo takich zbiorów w ŚBC. Np. projekt dotyczący katowickich kronik szkolnych. Jest to 27 kronik ze szkół od początku XIX wieku. One dokumentują powstanie oświaty powszechnej na naszym terenie. Dotarliśmy do bardzo ciekawej, podobno drugiej w Europie, kolekcji ikonograficznej należącej do mieszkańca Jastrzębia Zdroju, który kolekcjonuje ikonografię śląską. Jesteśmy w trakcie wyjazdowej digitalizacji, jest to kilkanaście obiektów. Bardzo ciekawym projektem, który też projektem rozproszonym, dokumenty są rozproszone, a dotyczą śląskich chórów i orkiestr. Są to kroniki, protokolarze. Ważną cechą digitalizacji jest to, że jest – żeby udostępnić te dokumenty czytelnikom trzeba byłoby je wypożyczyć od instytucji, ludzi prywatnych, a w przypadku dokumenty wracają do właściciela. Projekt „Rodzina Policyjna”, stowarzyszenie z Katowic, zbiór pamiątek rodzinnych po policjantach, którzy zginęli w Charkowie i w Miednoje. Również Bractwo Gwarków Związku Górnośląskiego realizuje ciągły projekt. Ważne też jest gromadzenie efemeryd lokalnych, czyli pisemka, które zawierają bardzo dużo reklam, ale też rejestracją tego, co się dzieje w małych społecznościach. Cechą tego, że de facto nic tego nie zbiera. Mamy już tego ponad 20 tys. Może teraz nie jest to jeszcze dużej wartości, ale za 50-70 lat to będzie unikalny zbiór. W gronie wolontariusz jest dużo osób starszych, którzy robią pewne rzeczy dłużej niż studenci, ale za to dokładniej. 14 seniorów produkuje 1/4 zasobów ŚBC. Na 26 osób jest 3 bibliotekarzy. Reszta ludzi pracuje przy skanowaniu, digitalizacji. Bibliotekarze mają taką cechę, która czasami jest dobra, a czasami zła. Mogą bardzo dużo energii, mogą bardzo dużo zrobić, więc jak mamy duży bałagan, chcemy szybko się ogarnąć to bibliotekarze są mistrzami. Zaprowadzają porządek, ale potem dochodzi do pewnego letargu, więc wtedy im trzeba zrobić trochę bałaganu. Koordynowanie takiego zespołu polega na utrzymywaniu go … mamy 110 tys. publikacji, w ciągu 10 lat były udostępnianie 33 mln razy. To jest potęga Internetu. To efekt współpracy z 250 instytucjami i 2 tys. osób prywatnych. Prowadzone też są szkolenia dla instytucji kultury. Wszystko jest edukacją nieformalną, przywarsztatową. W ciągu 10 lat przeszkolimy 120 osób. 14 projektów za 18 mln zł. W ciągu ostatniego miesiąca 51 tys. odwiedzin, większość z Polski. W ostatnim roku 4 mln publikacji. Kiedyś natknąłem się na bardzo ciekawą wypowiedź, że świat jest przeładowany informacją, ta informacja atakuje nas zewsząd. Prawdopodobnie jadąc do pracy czytamy więcej tekstów niż kiedyś ludzie przez całe życie. (…) Psychologowie percepcji stwierdzili, że 3 sek. potrzebuje człowiek, który patrzy na symbole kultury. I ocena czy to co widzi jest warte zobaczenia.  (md)