KROJCE WE BYTÓNSKIM PARKU - KRZYŻE W BYTOMSKIM PARKU MIEJSKIM

paź. 28 2016

„Czy widziałeś jak w smutny jesienny wieczór opadają umarłe liście? Tak samo każdego dnia dusze ludzkie ulatują ku wieczności. Pewnego dnia i ty staniesz się takim opadłym liściem”.   

                                                                                            Josemaria Escriva

KRZYŻE W BYTOMSKIM PARKU MIEJSKIM 

Kiedy wbijaliśmy krzyże i zapalaliśmy przy nich znicze nie było osoby, która by się przy nas nie zatrzymała. Wszyscy pamiętali jeszcze czasy kiedy u zbiegu dwóch bytomskich ulic: Kolejowej i Wrocławskiej w latach siedemdziesiątych XX wieku znajdował się cmentarz ewangelicki. Dzisiaj to skwer. Nie ma żadnego krzyża, tablicy czy nawet zwykłej płyty, która informowałaby, że właśnie w tym miejscu w latach 1851-1945 była nekropolia. Większość przechodniów nie kryła swojego oburzenia. Jakaś pani opowiedziała nam, że kiedy przed 40 laty zamieszkała w Bytomiu pod ścianą muru graniczącego z domem znajdowały się monumentalne nagrobki. Mężczyzna spacerujący z psem pamiętał lata 70 XX wieku kiedy likwidowano cmentarz. Ogromne buldożery i koparki zrównywały teren z ziemią, a gdzieniegdzie natrafiały na trumny, niektóre nawet jeszcze w dobrym stanie. Pomiędzy zwałami ziemi walały się ludzkie czaszki i piszczele. Przez kilka miesięcy po likwidacji cmentarza w parku ludzie wpadali w ogromne dziury po grobach. Do dzisiaj jeśli popatrzycie na ziemię to zobaczycie trawie pozostałości po fundamentach nagrobków. W całości wywieziono je w nieznanym kierunku.

W ubiegłym roku napisaliśmy w tej sprawie do Prezydenta Miasta Bytomia – Damiana BARTYLI. Odesłano nas do Miejskiego Zarządu Zieleni i Gospodarki Komunalnej. Od stycznia czekamy na odpowiedź. Zdając sobie sprawę z kosztów nie apelowaliśmy o  ekshumację zwłok, chociaż to byłoby optymalne rozwiązanie. Wnioskowaliśmy natomiast o postawienie w parku obelisku  lub umieszczenie na betonowym murze porządnej tablicy, upamiętniającej pochowanych tutaj bytomian, pod którą np. można byłoby zaświecić znicze czy złożyć kwiaty. Od strony ul. Kolejowej znajduje się co prawda plansza, ale pełni ona funkcje informacyjne, po prostu jedna z ciekawostek historycznych miasta.     Wnioskowaliśmy o umieszczenie w parku tabliczek zabraniających wyprowadzania psów i spożywania alkoholu. Natomiast przeznaczenie miejsca nie musi ulec zmianie – może to być nadal zieleniec z ławkami do siedzenia, miejsce do odpoczynku, ale również do refleksji i zadumy. I cierpliwie nadal czekamy na odpowiedź bytomskiej placówki …

       Pojechaliśmy również na bytomski cmentarz ewangelicki przy ul. Powstańców Śląskich. Nasz kolega po wejściu na nekropolię trafnie zauważył, że dzieli się ona na dwa światy - zadbany, gdzie ludzie porządkują groby najbliższych i mroczny, zarośnięty chaszczami, z wydłutowanymi i uszkodzonymi tablicami. Nietrudno się domyślić, że ta druga rzeczywistość dotyczy mieszkańców Bytomia pochowanych tutaj do 1945 roku. Na każdym grobie zapaliliśmy jeden, symboliczny znicz.

Jak widzicie takich miejsc zapomnianych przez ludzi i historię jest mnóstwo. Nie jesteśmy w stanie być wszędzie, nie jesteśmy nawet w stanie wracać do miejsc, w których byliśmy w latach ubiegłych. Nasze działania mają zachęcić Was wszystkich czytających ten tekst do podobnych akcji. I nieważne czy pójdziecie na cmentarz katolicki, ewangelicki czy żydowski. Pamiętajcie o jednym – ci, którzy spoczywają w Śląskiej Ziemi byli jej mieszkańcami, a każdy z nich dołożył swoje ziarenko do budowy Naszej Małej Ojczyzny.

 

Mirella DĄBEK 

 

Zdjęcie nr 1,2 - obecnie park, do lat 70 XX wieku cmentarz ewangelicki - Bytom, u zbiegu ul. Kolejowej i ul. Wrocławskiej.