"HISTORIA ŚLĄSKA WIDZIANA INACZEJ" W PSZCZYNIE

maj 15 2017

"HISTORIA ŚLĄSKA WIDZIANA INACZEJ"                       W PSZCZYNIE

 

13 maja w ramach projektu „Historia Śląska widziana inaczej” grupa mysłowiczan, w tym również Ślōnskŏ Ferajna,  odwiedziła Pszczynę. Na jej szlaku turystycznym znalazł się: dawny Zameczek Myśliwski Książąt Pszczyńskich w Kobiórze oraz w Pszczynie - kościół ewangelicki, „Skansen Zagroda Wsi Pszczyńskiej” i Zagroda Żubrów. Zabrakło już czasu na zwiedzanie pałacu, ale jest to doskonały powód by wycieczkę powtórzyć. Rolę przewodnika pełnił Tomasz WRONA – mysłowicki historyk, znawca dziejów naszego regionu.

Przypomnijmy, iż organizatorem comiesięcznych spotkań „Historia Śląska widziana inaczej” jest red. Stanisława WARMBRAND i Ambasada Śląska, a patronat nad imprezą objął Prezydent Miasta Mysłowice – Edward LASOK.

                                   ZAMECZEK MYŚLIWSKI

Wielu z uczestników wycieczki było po raz pierwszy w kobiórskim Zameczku Myśliwskim i trzeba przyznać, że zrobił na nich ogromne wrażenie. Jak się dowiedzieliśmy od Tomasza WRONY pierwszy pałacyk w tym miejscu powstał w latach 1760-66 i należał do rodziny Promnitz – ówczesnych właścicieli Księstwa Pszczyńskiego. W 1861 roku powstała nowa rezydencja – pałacyk myśliwski. Była to własność księcia pszczyńskiego – Hansa Heinricha XI Hochberga. Po kilku latach obiekt spłonął. Został odbudowany w formie, która zachowała się do dzisiaj. Obecnie w pałacyku mieści się restauracja i hotel „Noma Residence”. Dech w piersiach zapiera nie tylko zewnętrzny wygląd budynku, ale również jego wnętrze – drewniane, reprezentacyjne schody, które rzucają się w oczy już po otwarciu drzwi oraz piękne sale z drewnianymi również podłogami i stropami. Na ścianach wiszą poroża jeleni – trofea myśliwskie. Miejsce to było często odwiedzane ówczesnych władców Niemiec – najpierw przez króla Prus – Wilhelma I Friedricha Ludwiga von Hohenzollern, a potem – już po zjednoczeniu państwa – przez cesarza  – Wilhelma II, którzy przyjeżdżali do Promnic na polowania. Zameczek mieści się bowiem w środku dawnej Puszczy Pszczyńskiej, obfitującej w sarny i w jelenie. Był własnością Hochbergów do 1938 roku.

Jedną z atrakcji tego miejsca jest również znajdująca się na skwerku przed budynkiem figura patrona myśliwych – św. Huberta, inspirowana postacią Hansa Heinricha XI Hochberga.

 

ŻUBRY BIAŁOWIESKIE TO TAK NAPRAWDĘ ŻUBRY PSZCZYŃSKIE … Z KAUKAZU

 

Wspomnieliśmy już, że Pszczyna była mekką dla myśliwych, ale nie zapominajmy również o tym, iż gdyby nie książę pszczyński Hans Heinrich XI to prawdopodobnie dzisiaj w Polsce nie byłoby żubrów. Otóż w 1865 roku car Aleksander II podarował mu 4 żubry za 20 jeleni. Możemy śmiało powiedzieć, że po latach ta transakcja okazała się bardzo korzystna dla … nieistniejącego wówczas państwa polskiego. Po I wojnie światowej zostało bowiem wytępione białowieskie stado żubrów – jedna z dwóch populacji żyjących na świecie (druga zamieszkiwała Kaukaz). Populację w tej części Polski odbudowano dzięki okazom z Pszczyny. Obecnie możemy oglądać żubry w dwóch miejscach – w rezerwacie „Żubrowisko” w Jankowicach oraz w Pokazowej Zagrodzie Żubrów. W tej ostatniej znajdują się również jelenie, sarny, muflony, kaczki krzyżówki, gęsi łabędzionose oraz wolno puszczone, dumnie przechadzające się po alejkach...pawie.

 

KARAWAN POGRZEBOWY W SKANSENIE

            Grupa odwiedziła również „Skansen – Zagroda Wsi Pszczyńskiej”, gdzie na blisko 2 ha zgromadzono kilkanaście obiektów architektury drewnianej ziemi pszczyńskiej. Zostały one tak dobrane, że w skansenie znajdziemy prawie wszystkie budynki wchodzące w skład dawnej wsi, a zatem: chatę, wozownię, spichlerz, szopę na siano, stodołę, zagrodę dla zwierząt, młyn wodny, a nawet pasiekę, kuźnię i karczmę. Najstarszym zabytkiem jest spichlerz dworski z Czechowic z 1784 roku. W wozowni znajduje się dawny, bogato rzeźbiony … karawan pogrzebowy. Skansen jest zaliczany do unikalnych atrakcji turystycznych województwa śląskiego. Został również wpisany do Szlaku Architektury Drewnianej. Dlaczego jest taki wyjątkowy? Przede wszystkim budynki składają się z oryginalnych elementów, a w ich wnętrzach zgromadzono wiele autentycznych sprzętów – meble, sprzęty rolnicze i codziennego użytku. Mało kto również wie, że na terenie Górnego Śląska chaty drewniane były budowane tylko do 1850 roku. Zatem wszystkie te obiekty zabytkowe mają co najmniej 170 lat. „- Pruska ustawa z 13 grudnia 1850 roku wprowadzała szereg przepisów budowlanych, przeciwpożarowych i ubezpieczeniowych, które przyczyniły się do utrwalenia budownictwa murowanego, przy równoczesnym zaniku drewnianego” – tłumaczył Tomasz WRONA.

 

            KAPLICZKA NA PAMIĄTKĘ UCIECZKI KRÓLA POLSKIEGO

Innym obiektem, z którym związana jest ciekawa historia jest kapliczka „Bądź wola Twoja” znajdująca się na rozwidleniu dawnych traktów handlowych, prowadzących z Pszczyny na zachód i południe Europy. W tym miejscu 19 czerwca 1574 roku dopędził uciekającego z Krakowa do Francji króla polskiego – Henryka Walezego – kasztelan wojnicki – Jan Tęczyński. Niestety nie udało mu się namówić monarchy do powrotu, nie mógł go również zmusić do tego siłą, ponieważ Pszczyna, tak jak cały Górny Śląsk nie należała do Polski już prawie od 250 lat. Na pamiątkę tego wydarzenia została postawiona kapliczka. Ta, którą obecnie oglądamy pochodzi z 1816 roku.

 

ZAPOMNIANY GRÓB HOCHBERGÓW

Niedaleko kapliczki na terenie pałacowego parku znajduje się krypta grobowa Hochbergów, w której zostali pochowani ostatni właściciel Pszczyny Hans Heinrich XV i jego syn – Bolko von Hochberg. Ze względów proceduralnych nie zostali pochowani w rodowej siedzibie w Książu. Na grobie stała jedna świeczka z naklejką Ślōnskij Ferajny, którą zapaliliśmy kilka miesięcy temu …. Przykre, że nikt nie pamięta o pszczyńskim księciu. Za to jego żona – Maria Teresa von Pless, zwana przez najbliższych Daisy stała się ikoną miasta. Oczywiście nie odmawiamy jej tego prawa, ale zastanawia kompletny brak pamięci o Hansie Heinrichu XV. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że był niemieckojęzycznym Ślązakiem, który – na dodatek – po I wojnie światowej wysunął ideę niepodległości Śląska, a potem – w czasie tzw. powstań śląskich poparł stronę niemiecką. Dzieje jego rodziny są kolejnym przykładem skomplikowanych śląskich losów. Nikt już dzisiaj nie pamięta, że on i jego synowie byli antynazistami. W czasie II wojny światowej Hans Heinrich XVII jako Henry Pless  walczył w brytyjskim lotnictwie, a Aleksander – jako Aleksander Pszczyński był strzelcem w armii Władysława Andersa.  W 1941 roku, a więc w 3 lata po śmierci Hansa Heinricha XV władze nazistowskie przejęły jego rodową siedzibę w Książu.

Tomasz WRONA opowiedział uczestnikom wycieczki krótką historię pałacu pszczyńskiego. Jeden z jej epizodów jest wyjątkowo ciekawy, a związany jest również z historią Polski. To w Pszczynie 05 listopada 1916 roku władze niemieckie i austro – węgierskie wydały proklamację o powstaniu Królestwa Polskiego, które miało być w bliżej nieokreślonym związku z obu mocarstwami. Jego monarchą  miał być Hans Heinrich XV.

 

WYSTĄPIENIE MARTINA LUTHRA

Kilkadziesiąt minut trwała wizyta w kościele ewangelicko – augsburskim. Ks. Mirosław CZYŻ, który kilka lat temu odbywał posługę duszpasterską w mysłowickiej parafii, opowiedział zebranym krótką historię Reformacji, pszczyńskiej świątyni, a także przybliżył główne zasady wyznania.

Pierwsza świątynia ewangelicka powstała w Pszczynie w I połowie XVIII wieku. W 1905 roku budynek spłonął, a jego odbudowa trwała dwa lata. Obecnie kościół posiada największą salę koncertową w Pszczynie, która latem mieści 1 tys. osób. Początkowo ołtarz znajdował się po stronie zamku, ponieważ książę lubił patrzeć na niego patrzeć. Reformacja pojawiła się w Pszczynie w 1568 roku dzięki dynastii Promnitz. Na mocy pokoju w Augsburgu z 1555 roku zawartego między cesarzem Karolem V a protestanckimi książętami Rzeszy została wprowadzona zasada „Cuius regio, eius religio” (Czyj kraj, tego religia). Drugi kościół w Księstwie Pszczyńskim został wybudowany w Studzionce i również do dzisiaj spełnia swoja funkcję religijną.

Ks. Mirosław CZYŻ opowiedział również jak narodziła się Reformacja. Jej inicjator - Martin LUTHER urodził się 10 listopada 1483 roku w Eisleben. Już następnego dnia został ochrzczony. W tamtych czasach sakramentu udzielano bardzo szybko z uwagi na dużą śmiertelność noworodków. W 1505 roku w jego życiu miało miejsce wydarzenie, które wywarło decydujący wpływ na jego dalsze losy. Studiował na uniwersytecie w Erfurcie nauki wyzwolone. Kiedyś wracając piechotą do domu zaskoczyła go straszna burza. Ukląkł i zaczął się gorąco modlić o uratowanie życia. Obiecał wtedy, że jeśli przeżyje burzę to wstąpi do zakonu. Przeżył, dotarł cały i zdrowy do rodzinnego domu, ale też nie zapomniał o złożonej przysiędze. W tym samym roku przywdział habit zakonny, a w1507 roku przyjął święcenia. Został augustianinem. W 1508 roku znalazł się w klasztorze w Wittenberdze, gdzie studiował Biblię. 31 października 1517 roku na drzwiach kościoła zamkowego w Witenberdze przybił 95 tez. Dlaczego wybrał ten dzień? Ponieważ wiedział, że następnego dnia w Dzień Wszystkich Świętych ludzie przyjdą na mszę i przeczytają jego tezy. Dzisiaj używamy nazwy Kościół Ewangelicko – Augsburski. Pierwsza część nie powinna stanowić problemu – od Ewangelii. Natomiast dlaczego Augsburg? Bo w tym bawarskim mieście w 1530 roku podczas obrad Sejmu wyznawcy Luthra mieli ostatnią szansę by złożyć przysięgę wierności Kościołowi Katolickiemu, papieżowi i cesarzowi. Nie zrobili jednak tego. Nowe wyznanie szybko zaczęło zdobywać zwolenników. Dopiero Sobór Trydencki w II poł. XVI wieku zahamował postępy Reformacji. Powstał m. in. zakon jezuitów, którego celem było tępienie ewangelików.

W DUCHU EKUMENIZMU

Zbliżenie między Kościołem Katolickim a Kościołem Ewangelickim nastąpiło dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku kiedy na II Soborze Watykańskim papież Jan XXIII ogłosił, że nie można traktować innych chrześcijan jako heretyków. Uznał, że wszyscy oni wierzą w jednego Boga, tylko w innej formie oddają mu cześć. Został m. in. przyjęty dekret o uznaniu chrztu, czyli zmiana wyznania nie pociąga za sobą konieczności ponownego chrztu.  „ – Wiele postulatów Martina Luthra jest dzisiaj realizowanych w Kościele Katolickim – tłumaczył ks. Mirosław CZYŻ - Chociażby msze św. są odprawiane w językach narodowych. Biblia została przetłumaczona, każdy ma do niej dostęp.”

Wyjaśnił również, że na chwilę obecną nie ma obopólnych uregulowań dotyczących komunii św., tzn. katolik może podczas nabożeństwa ewangelickiego może przystąpić do komunii, natomiast odwrotna sytuacja nie jest możliwa. „- W Kościele Ewangelicko – Augsburskim istnieje nauka o gościnności eucharystycznej, czyli każdy ochrzczony może przyjąć w nim komunię podczas nabożeństwa. Celowo mówię nabożeństwa, bo u nas nie ma mszy św. Składa się ono z kilku części. Najpierw jest pieśń, potem liturgia, pieśń, kazanie, pieśń, spowiedź, komunia i pieśń. Bardzo dużą rolę w naszym Kościele odgrywają pieśni. Śpiewnik zawiera 955 utworów na różne okazje. Martin Luther uważał bowiem, że nabożeństwo nie może być teatrem jednego aktora – księdza, ale wszystkich zebranych na modlitwę” – tłumaczył różnice między wyznaniami.

Zebranych ciekawiła także kwestia spowiedzi. Okazuje się, że w Kościele Ewangelicko – Augsburskim znajdziemy trzy jej formuły – indywidualna, gdy każdy odmawia modlitwę „Ojcze nasz …” (bo przecież zawiera słowa „I odpuść nam nasze winy”), ogólna, powszechna podczas nabożeństwa. I trzecia najrzadsza – uszna, dlatego też w niektórych świątyniach ewangelickich, zwłaszcza na Mazurach i na Dolnym Śląsku, zachowały się jeszcze konfesjonały. Ks. Mirosław CZYŻ wytłumaczył, że z tej formy spowiedzi najczęściej korzystają katolicy, którzy zmienili wyznanie i którym brakuje indywidualnego odpuszczenia grzechów. Można również umówić się na rozmowę z duszpasterzem w kancelarii parafialnej. Oczywiście duchownych obowiązuje również tajemnica spowiedzi.

Kościoły ewangelickie są na ogół skromne, jeśli nawet nie powiedzieć – bardzo skromne. Nie znajdziemy w nich obrazów czy rzeźb świętych. Ewangelicy bowiem nie uznają czci świętych, których wizerunki w Kościele Katolickim są bardzo często uwieczniane na płótnach. „- Świętych w Kościele Katolickim uważamy za autorytety moralne, za wielkich ludzi. Natomiast świętym może być tylko ktoś bezgrzeszny, czyli tylko i wyłącznie Pan Jezus. To wyjaśnia dlaczego w naszych kościołach wisi najczęściej tylko jeden obraz. Po drugie – podczas nabożeństwa wierny ma się skoncentrować na słowie. Jego uwagi nie mogą rozpraszać obrazy.”

Różnica dotyczy również przyjmowania komunii św. W Kościele Ewangelicko – Augsburskim jest ona przyjmowana w dwóch postaciach. Kto bierze Hostię do ręki sam ją zamacza w kielichu z winem. Kto przyjmuje komunię św. do buzi to otrzymuje do popicia kielich.

W Kościele Ewangelicko – Augsburskim funkcjonują tylko dwa sakramenty – chrzest i komunia. Podczas gdy katolicy mają ich siedem  - chrzest, bierzmowanie, Eucharystia, sakrament pokuty, namaszczenie chorych, kapłaństwo i małżeństwo. W wieku 14-15 lat następuje akt konfirmacji, czyli ślubowanie wierności Bogu i przyjęcie komunii. To takie połączenie komunii i bierzmowania.

Parafia żyje z ofiarności wiernych – każdy wierny powinien oddawać na jej rzecz 1% swojego przychodu miesięcznego. Oprócz tego są również datki podczas nabożeństw. Ustrój Kościoła Ewangelicko – Augsburskiego jest demokratyczny. W każdym kraju dwa razy w roku zbiera się Synod składający się z 30 świeckich i 30 kapłanów.

Ks. Mirosław CZYŻ wytłumaczył również dlaczego nie ma celibatu w Kościele. Otóż do X wieku w Kościele Katolickim nie było celibatu i po śmierci ojca – kapłana to jego dzieci dziedziczyły majątek kościelny. Doprowadziło to do tego, że w szybkim tempie zaczął maleć majątek Kościoła Katolickiego. Dopiero w X wieku papież Grzegorz VII wprowadził celibat.

Spotkanie z księdzem Mirosławem CZYŻEM było bardzo ciekawe, a przede wszystkim przybliżyło mysłowiczanom podstawowe różnice pomiędzy wyznaniami. Bo przecież żyjemy obok siebie, często kościoły obu wyznań sąsiadują ze sobą, a tak naprawdę nic albo bardzo mało o sobie wiemy. W tym roku okazja do lepszego poznania Reformacji jest wyjątkowa – 500 rocznica wystąpienia Martina Luthra, które to wydarzenie w województwie śląskim zostało upamiętnione rezolucją Sejmiku Wojewódzkiego. W dokumencie z 21 września 2015 roku radni napisali: „W ten sposób pragniemy wyrazić szacunek wobec wszystkich mieszkańców województwa śląskiego wyznania ewangelicko-augsburskiego, zgromadzonych w dwóch diecezjach: cieszyńskiej i katowickiej, a także wspomnieć ich wkład w kulturę i duchowość regionu.” Pamiętajmy o tym nie tylko z okazji 500-lecia Reformacji.

Mirella DĄBEK