CO BYDZIE ZE MUZIJUM?

wrz. 4 2010

Dnia 01.10.2010 otrzymaliśmy list od dyr. Muzeum Miejskiego w Mysłowicach - Adama PLACKOWSKIEGO. Oto jego treść:


KONIEC KOŃCA I POCZĄTEK POCZĄTKU MUZEUM MIASTA MYSŁOWICE

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
To maksyma banalna i ogólnie wszystkim znana.
Pasuje jednakże idealnie do naszej obecnej sytuacji,
w której tragizm obecnego stanu lokalowego miejskiego muzeum, nie podlega dyskusji.
Szarpani przez gospodarza obiektu – Centralne Muzeum Pozarnictwa
u którego kątem mamy siedzibę
co najwyżej ze zniecierpliwieniem traktowani przez centralne władze w Warszawie,
niegodni najmniejszej, choćby słownej odpowiedzi na jakiekolwiek pytania,
zadawane przez nas pisemnie lub ustnie - pozostawieni zostaliśmy sami sobie.
Powodzie, wulkany, rosnąca ilość katastrof oraz ogólna
sytuacja w kraju i na świecie, są najważniejsze. Wiadomo. No i wybory idą...
Nie znamy swojego jutra.
Ale wiem, ze dzisiaj pod łom poszły ściany unikalnego Ślaskiego Familoka
który po tej rozbiórce stał sie mniej wart niż jego demontaż, transport
czy choćby składowanie. Przede wszystkim jednak, wiele wspomnień i uczuć
już na zawsze straciło swoją scieżkę wiodacą w pewne miejsca w pamięci,
w naszej podświadomości. Smutne, bo coś zginęło bezpowrotnie.
Może tak ma być, metal trzeba przekuć, aby stał się twardszy.
Kiedy cały czas pomimo wysiłków wszystko trwa na przekór, odbierając
wszelkie złudzenia i możliwości manewru, potrzebna nam iskierka
nadzieji w tym czarnym tunelu.
Przecież tak naprawdę, wciąż udaje nam się bez jakichkolwiek kosztów
generować NOWE REALIZACJE :
bo:
- zbiory muzeum stale się powiększają,
- filmy z wytwórni dokumentu naszego muzeum są coraz lepsze,
- sposoby przekazu to coraz bardziej skuteczny dialog z
konkretnym odbiorcą,(jeśli tylko taki sie pojawia)
- projekty muzeum są spójne i akceptowane przez społeczeństwo
miasta, będąc wynikiem pracy dobrze zgranego, niedużego zespołu.
Te propozycje to nie tylko ekspozycje, lekcje, czy instalacje ale
także stałe spotkania czwartkowe czy ostatnio imprezy masowe (np.;
tegoroczne obchody 650-lecia Mysłowic na rynku)
No i najważniejsze;
krąg przyjaciól placówki jest coraz większy, a nasza obecność jest
uznawana za pożądana dla wielu ludzi nie tylko z Myslowic.
Potrzebna jest tylko odpowiednia gleba aby wydać nowe owoce.
Zwracam sie więc do Was z apelem: pomóżcie Drodzy Państwo, bo to nasze
i naszych dzieci wspólne dobro.
Bo to ostatnia chwila, żeby się wykazać i coś uratować.
Zaistniała właśnie pilna konieczność przeznaczenia w miarę reprezentatywnego obiektu,
czyli części naszej historii na potrzeby skarbnicy wspomnień po ojcach i dziadkach.
Myślę, że janowski „Medyk”, jest do tego celu idealny,
ale każdy ma prawo do swojego zdania. Nie chodzi tu tylko o kwestie ekonomiczne
(ze miasto zmniejszyłoby wydatki bo jednej placówki mniej, albo kwestia obecnej sytuacji
- braku pieniędzy na nowe inwestycje)
Chodzi również o zaoferowanie czegoś więcej - samej dzielnicy. Wszyscy
przecież chcemy – „żeby sie coś działo” w sferze kultury. Miejsce jest dobre,
zarówno jako bliskie centrum, z możliwościami rozwoju oraz jako źródło
długiej historii. Kazdy, kto zdaje sobie sprawę z konieczności podjęcia jakichkolwiek decyzji
czy kroków ten pójdzie na wybory. Pamietajmy; wszystko zalezy od nas!
- bo to świadomość kształtuje byt (na szczęśćie).

--
z poważaniem
Adam Plackowski