CARLSRUHE (POKÓJ) – MIYJSCOWOŚĆ Ô NIYZWYKŁYJ GESZICHCIE, TAJLA II - CARLSRUHE (POKÓJ) – MIEJSCOWOŚĆ O NIEZWYKŁEJ HISTORII, CZĘŚĆ II

lp. 24 2018

 

CARLSRUHE (POKÓJ) – MIEJSCOWOŚĆ  O NIEZWYKŁEJ HISTORII - CZĘŚĆ II

 

22 lipca w ramach cyklu „Historia Śląska widziana inaczej”, którego organizatorem jest red. Stanisław WARMBRAND, grupa kilkudziesięciu mysłowiczan odwiedziła miejscowość Pokój w województwie opolskim. W tej grupie nie zabrakło członków i sympatyków Ślōnskij Ferajny. Naszą przewodniczką była Elżbieta GOSŁAWSKA, pod red. której powstała praca zbiorowa „Pokój – monografia”.

       Kiedy przyjechaliśmy do Pokoju wielu z nas zastanawiało się, czym możemy się zachwycić w tak małej miejscowości, o której nie przeczytamy w poczytnych przewodnikach. Dwa kościoły, największe rondo na wsi (kiedyś w tym miejscu stał pałac) i zaniedbany park, którego lata świetności minęły już prawdopodobnie bezpowrotnie wraz z nastaniem roku 1945 nie wróżyły wielkich doznań historycznych. Już po pierwszych kilkunastu minutach opowieści Elżbiety GOSŁAWSKIEJ zdaliśmy sobie sprawę, że znajdujemy się w miejscu wyjątkowym. Byliśmy zachwyceni i zauroczeni - historią Pokoju oraz wiedzą i elokwencją naszej przewodniczki. Odkryliśmy miejsce niezwykłe w dziejach Śląska, Europy i świata. I nawet humorów nie popsuła nam awaria autokaru i przyjazd nowego po 3 godzinach, ponieważ mogliśmy dłużej posłuchać  opowieści Elżbiety GOSŁAWSKIEJ. 

      

WIZYTA CARLA MARII WEBERA - PÓŹNIEJSZEGO WYBITNEGO ROMANTYCZNEGO KOMPOZYTORA

Książę Eugen był utalentowany artystycznie, zresztą jak wszystkie linie Wütrtembergów, które tutaj mieszkały. Przed wyjazdem do Rosji poznał w Carlsruhe Carla Maria WEBERA. Młody Weber stracił pracę w Dreźnie, ponieważ uległ wypadkowi. Niektórzy mówili, że chciał popełnić samobójstwo. Miał zostać śpiewakiem operowym, ale wypił kwas i wypalił sobie struny głosowe. Spędził kilka miesięcy w szpitalu, a jego kariera śpiewacza legła w gruzach. Stracił również pracę w teatrze i zaczął udzielać korepetycji. Jedną z jego uczennic była dama dworu z Carlsruhe, która zachwycona młodzieńcem, napisała do księcia list z prośbą o udzielenie pomocy  Weberowi. Książę Heinrich Friedrich Eugen zaprosił Webera na swój dwór. Młody kompozytor przebywał tutaj przez 6 miesięcy, na przełomie 1806/07.

Dzisiaj w miejscowości upamiętniono wizytę tego wybitnego niemieckiego kompozytora doby romantyzmu. Przed kościołem ewangelicko – augsburskim księżnej Zofii stoi jego popiersie, a od 15 lat odbywają się w Pokoju koncerty muzyki weberowskiej pod patronatem stowarzyszenia z Berlina. Jeszcze do niedawna bywał na nich prapraprawnuk Webera - baron von Weber, który mieszka w Stuttgarcie. Do niedawana przyjeżdżał także ostatni książę Württemberg, który ma tytuł honorowy właściciela Pokoju. Od 3 lat nie pojawia się na koncertach, ponieważ ma już 93 lata. Początek festiwalu przypada zawsze w Boże Ciało.

Carl Maria Weber to wielki romantyczny kompozytor niemiecki. Jego największym dziełem jest opera „Frei Schütz”, w polskim tłumaczeniu „Wolny strzelec”, ale tłumaczenie - kawaler, niezależny, kto nie ma swojego pana czy właściciela – jest kompletnie błędną interpretacją. W mitologii niemieckiej istnieje podanie o magicznych, tajemniczych kulach, odlewanych przez czarnoksiężnika. Jeśli myśliwy chciał upolować zwierzynę to szedł do takiego czarnoksiężnika, a ten odlewał kule, które zawsze miały trafić do celu, ale co  szósta była wolna, strzelała tam, gdzie chciała. I tak naprawdę o to chodzi w tej operze – znajdziemy  w niej motyw zazdrości o dziewczynę, a kula zamiast trafić w rywala, trafiła w narzeczoną.

Ci dwaj młodzi ludzie – Carl Maria Weber i Eugen – byli w podobnym wieku. Książę wirtemberski miał 18 lat, Weber – 20 lat. Razem chodzili na imprezy po okolicznych gospodach, gdzie Weber słyszał śląskie melodie ludowe. Muzykolodzy twierdzą, że ich wątki wplótł w operę. Jedyne miejsce, gdzie Weber mógł usłyszeć śląskie melodie ludowe to   Carlsruhe i jego okolice. Eugen, również komponował, napisał operę „Narzeczona upiora”. Okazuje się, że zarówno w treści, jak i warstwie muzycznej opery „Wolny strzelec” i „Narzeczona upiora” są bardzo do siebie podobne. Zagadka jest taka – kto od kogo ściągnął zarówno pomysł, jak i muzykę. Weber stał się wielkim kompozytorem, bo poświęcił się karierze muzycznej. Natomiast Eugen służył w armii i dopiero po zakończeniu służby wojskowej ukończył operę „Narzeczona upiora”. Prawdopodobnie to Weber jest tym, który ściągnął pomysł od Eugena. Książę wirtemberski ukończył operę dopiero wiele, wiele lat później. Zresztą ta opera cieszyła się ogromnym powodzeniem w Breslau. Była wiele razy wystawiana, ale czas, moda na taką tematykę i muzykę minęła. Dlatego opera Eugena nie osiągnęła takiego sukcesu jak ta Webera.

Książę Carl Christian Erdmann von Württemberg - Ȍls miał dwór w Ȍls (Oleśnica) , a Carlsruhe (Pokój) traktował jako swoją rezydencję. Zimę i jesień spędzał w Őls (Oleśnica), a wiosnę i lato w Carlsruhe, które było centrum kulturalnym w tej okolicy. Skład teatru, należącego do księcia,  był bardziej okazały niż we Wrocławiu. Książęta byli mecenasami kultury. Wspierali muzyków, malarzy, rzeźbiarzy. Identyczny obraz, jak ten „Ostatnia Wieczerza” w świątyni ewangelicko – augsburskiej w Pokoju, znajduje się w ołtarzu głównym kościoła zamkowego w Oleśnicy. Teraz tylko pojawia się problem, który obraz był pierwszy? Książę zlecił malarzom wykonanie obrazu dla Őls i Carlsruhe. Okazuje się, że ten z Pokoju był pierwszy i jest o rok starszy od tego oleśnickiego.

Rzeźba Carla Marii Webera przed kościolem ewangelicko-augsburskim w Pokoju

„CZERWONA KSIĘŻNICZKA” Z CARLSRUHE

Obecnie Pokój reklamuje się przez kobiety. Stawy książęce powstały za pierwszych trzech właścicieli miejscowości i miały na celu retencję wody, bo lasy były zabagnione, a trzeba było zgromadzić wodę na okres suszy. Jaki jest związek stawów z kobietami? O tym za chwilę. Stawy pełniły również funkcję rekreacyjną, gospodarczą (rozpoczęto w nich hodowlę karpi, która trwa do dzisiaj) i społeczną (zapewniały pracę okolicznej ludności). Książęta zapraszali gości z całej Europy. Wówczas była to bardzo modna miejscowość. Przyjeżdżały tutaj koronowane głowy. Po stawach można było pływać łódkami, gondolami. Wszystkie stawy książęce nosiły imiona kobiet. Tak mężowie honorowali swoje matki, żony i córki. W Pokoju jest staw: Zofii, Fryderyki, czyli żony i córki pierwszego właściciela. Potem są stawy dwóch żon księcia Eugena – Matyldy i Heleny. Niektóre postacie kobiece były niezwykłe. Księżniczka Paulina (koniec XIX wieku) zakochała się w zwykłym człowieku – w lekarzu. Jej ojciec nie żył, więc napisała list do króla Wirtembergii z prośbą o wyrażenie zgody na  ślub. Władca się zgodził, ale pod warunkiem, że Paulina nigdy już nie będzie się tytułować Württemberg, a zatem straci tytuł i wszystkie przywileje z tym związane. Jedyne czego nie straciła to pieniądze i majątek. Ślub z doktorem odbył się w kościele ewangelicko-augsburskim w Carlsruhe. Zgromadzeni goście zaczęli komentować, że taka wspaniała księżniczka wirtemberska wychodzi za mąż za zwykłego lekarza. Na co Paulina, stojąca tyłem do publiczności, odwróciła się i powiedziała: „Ja, Paulina, wiem dokładnie, co robię. Ja go kocham i z nim chcę spędzić całe życie.” Cała rodzina Württembergów zerwała z nią kontakt. Nawet na jej pogrzebie nie pojawił się żaden z krewnych. Paulina została pochowana w Breslau, gdzie spędziła całe życie. Prawdopodobnie to nie małżeństwo zadecydowało o takim, a nie innym podejściu rodziny, ale to, że Paulina była zagorzałą socjaldemokratką. Była bardzo aktywną działaczką, feministką i sufrażystką, uczestniczyła w wiecach i protestach.  Nazywano ją „czerwona księżniczka” – czerwona, bo takie miała poglądy, a także ubierała się w charakterystyczny sposób – długa, czarna spódnica i czerwona, jedwabna bluzka.

FERDINAND VON RICHTHOFEN – TWÓRCA POJĘCIA „JEDWABNY SZLAK”

W Karlsruhe było wiele ciekawych postaci. Pochodzili stąd wspaniali przyrodnicy, odkrywcy. Najmłodszy brat księcia Eugena – książę Paul von Württemberg to badacz przede wszystkim Ameryki Północnej, ale również Afryki i Nowej Zelandii. W historii świata zapisał się jako odkrywca źródeł amerykańskiej rzeki Missouri. Paul przywiózł z podróży młodego, 18-letniego Indianina – Jeana-Baptista, który podróżował z nim przez 6 lat po Europie. To były dość mroczne i ciemne czasy, kiedy arystokracja pozwalała sobie na to, żeby przywozić z dalekich krajów tubylców i wozić ich  pod dworach. Niestety, pokazywano ich jako pół-ludzi, pół-zwierzęta. Najsłynniejsza Indianka Sacagawea, która oddała wielkie zasługi białym, bo była przewodnikiem po Ameryce dla ekspedycji Louisa i Clarka, upamiętniona na amerykańskiej złotej jednodolarówce to właśnie matka tego Indianina, którego Württemberg przywiózł do Europy. Na dolarówce widać w tłumoczku dziecko. To właśnie jej syn – Jean -Baptiste. Kiedy po 6 latach Paul wrócił do Ameryki na swoją drugą wyprawę to Indianin jak tylko dotknął nogą rodzinnej ziemi uciekł, zniknął i nigdy więcej się z podróżnikiem nie kontaktował, chociaż Paul bywał w Ameryce jeszcze wiele razy, a Jean-Baptiste żył długo, miał sześćdziesiąt parę lat jak zmarł i jest bardzo znaną postacią w historii Ameryki. Indianin był wagabundą, włóczykijem. Siedząc przy ognisku z ludźmi, których opanowała gorączka złota czy z bandytami, potrafił grać na skrzypcach klasyczne melodie niemieckie. Znał kilka języków - mówił po francusku (jego ojciec był Francuzem), niemiecku i angielsku. Był niesamowicie inteligentny.

Przed kościołem ewangelicko – augsburskim znajduje się popiersie innego geografa, geologa, kartografa – Ferdinanda von Richthofena, dalekiego krewnego asa lotnictwa z czasów I wojny światowej – Manfreda von Richthofena. Ferdinand urodził się w Carslruhe, potem kształcił się w Breslau. Był wielkim XIX-wiecznym niemieckim geografem i kartografem. Jako pierwszy podróżnik zwiedził całe Chiny – spośród 18 prowincji aż 13. Wykonał dokładne mapy topograficzne, geologiczne i fizyczne. Potem kiedy wrócił do Niemiec przez 33 lata nie ruszył się ze swojego domu, nigdy więcej nie wyjechał na żadną wyprawę. Przez 33 lata opracowywał to, co przywiózł z Chin. Wydał pierwszą 5-tomową monografię Chin. Był prezesem Niemieckiego Towarzystwa Geograficznego, sponsorował wyprawy w najróżniejsze zakątki świata. Może podczas podróży po Chinach przeżył jakąś traumatyczną przygodę, że nie chciał już wyjeżdżać z kraju. Może przywiózł jakąś chorobę. Nie wiadomo. Jego uczniem był Czesław Nałkowski – ojciec polskiej pisarki – Zofii Nałkowskiej. To Richthofen po raz pierwszy użył pojęcia „Jedwabny Szlak”.  

                               Rzeźba Ferdinanda von Richthofena przed kościołem ewangelicko-augsburskim 

 OSTATNIA WŁAŚCICIELKA CARLSRUHE – KSIĘŻNICZKA BUŁGARSKA

Cmentarz w Pokoju jest czynny, bo nadal działa tutaj parafia ewangelicko-augsburska. Liczy ona ok. 100 wyznawców. Pokój to bardzo ekumeniczna miejscowość. Dwie parafie, dwie wspólnoty, dwa kościoły umieszczone w jednej linii. Świątynia katolicka jest późniejsza. Na początku msze dla katolików i ewangelików odbywały się w kościele ewangelickim. W Pokoju znajdują się trzy cmentarze – katolicki, ewangelicki i żydowski. Była tu również synagoga, która została spalona w czasie „Nocy Kryształowej”.

Na nekropolii żydowskiej pozostało ponad 40, dobrze zachowanych macew. Przez długi czas była dewastowana. W ostatnim czasie gmina żydowska oddała Pokojowi plac po synagodze, w zamian za opiekę nad cmentarzem. Czasami na macewach są poukładane kamyki. Natomiast 10 km od Pokoju w lesie jest schowany potężny żydowski cmentarz. Ok. 200 macew. Żydzi, którzy tutaj zamieszkali pochodzili z tamtej miejscowości. Kiedy pod koniec XVIII wieku Carlsruhe zaczęło się rozwijać młodzi Żydzi zaczęli się tutaj osiedlać widząc, że nowa miejscowość to nowy biznes. W archiwach zachowały się spisy rodzin żydowskich. Dlatego od początku była to miejscowość multikulturowa.

W 1945 roku, przed wejściem Armii Czerwonej, praktycznie wszyscy Niemcy uciekli. Zostali tylko ludzie starsi. Dzisiaj jest może kilka procent ludzi, którzy uważają, że mają niemieckie pochodzenie. Ludność jest napływowa – ze wschodu, z centralnej Polski. Nie ma tu nawet dwujęzycznych tablic.

Ostatnią właścicielką Carlsruhe była księżniczka bułgarska – Nadieżda, córka cara Bułgarii i siostra kolejnego – Borysa III, która zmarła w 1954 roku. Wszystkie linie arystokratyczne, które rządziły w Europie tu w Pokoju się splatały. Obecnie do Pokoju przyjeżdża najstarszy syn Nadieżdy i jego dzieci. Mieszkają w Niemczech. Nadieżda wyszła za mąż księcia wirtemberskiego. Tutaj mieszkali przed wojną i w jej czasie.

Albrecht Eugen pracował w sztabie generalnym u Hitlera, ale nie awansował, ponieważ miał inne poglądy. 20 km od Pokoju jest miejscowość Jełowy. Między 09 a 12 września 1939 roku stał tam pociąg Hitlera „Ameryka”. To była główna, mobilna kwatera wodza, w której odbyła się konferencja w Jełowej. O tej konferencji historycy wiedzą od niedawna kiedy 60 lat po wojnie zostały odtajnione archiwa brytyjskie. Nagle się okazało, że we wrześniu 1939 roku Hitler ze swoimi najważniejszymi doradcami stał tutaj i planował atak na Polskę. Ponieważ tu mieszkał jego adiutant to najprawdopodobniej Hitler był również w Carlsruhe.

LWY THEODORE ERDMANNA KALIDE W PAŁACOWYM PARKU

Park założono w XVIII wieku, kiedy panowała moda na ogrody francuskie, czyli wszystko było wytyczone w linii – żywopłoty, ścieżki, labirynty. Ogród francuski w Carlsruhe kończyła wysepka ze stawem i budowlą po środku. Była to herbaciarnia, gdzie książę z gośćmi mógł wypić herbatę. Została wadliwie zbudowana. Bardzo szybko po oddaniu do użytku się zawaliła, ale ponieważ w tamtym czasie obowiązywała konwencja budowy sztucznych ruin, więc stwierdzono >nie musimy budować sztucznych, mamy prawdziwe<. . W związku z tym zlikwidowano dwa mostki prowadzące na wyspę i od ponad 200 lat stoi to jako romantyczna ruina. W czasie, gdy budowla powstała na wyspie nie rosły drzewa. Teraz jest ich bardzo dużo. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że drzewa naruszyły konstrukcję i fundamenty, a ich wycięcie może doprowadzić do zawalenia się pozostałości po herbaciarni.  Do dzisiaj jest to bardzo piękny obiekt, chociaż nie wiadomo do końca, w jakim  jest stanie.

Znany śląski rzeźbiarz, urodzony w Königshütte (obecnie Chorzów), Theodore Erdmann Kalide wykonał w gipsie dwa projekty lwów. Jeden jest czuwający, czyli ma głowę podniesioną i oczy otwarte, drugi - śpiący. Według tych form zostało odlanych wiele lwów. Natomiast książę z Carlsruhe zamówił lwa śpiącego i chciał nim uhonorować pamięć swojego ojca – carskiego generała, księcia Eugena. Czemu śpiący? Ponieważ po wojnach napoleońskich w Europie nastał spokój, nie było wojen, trzeba było odbudować kraje ze zgliszcz. Lew - królewskie zwierzę, symbol władzy- śpi, ponieważ wojny się skończyły. Pomnik zachował się w doskonałym stanie. To nie był żaden grobowiec. Książę Eugen jest pochowany w kościele ewangelicko-augsburskim w krypcie. Forma była wykonana i kto miał pieniądze to mógł w Gliwicach zamówić taki odlew. Elżbieta GOSŁAWSKA znalazła na razie na świecie 17 takich lwów, m. in. w Gliwicach, w Bytomiu, w parku w Legnicy (jako pomnik upamiętniający poległych w wojnie prusko-francuskiej 1870-71), w Berlinie, w Mainz, na terenie Czech, a nawet w Estonii. „Śpiący lew” z Pokoju  nie został zniszczony z bardzo prozaicznego powodu. Jest wykonany z żeliwa, którego nie da się już na nic przetopić. Nie ukradziono go, bo nie nadawał się ani na armaty, ani na czołgi. Z przodu była tablica, z napisem „Bohaterowi spod Culm”, bo to była największa bitwa, w której książę Eugen się zasłużył, a z tyłu było wypisanych 80 miejsc bitewnych z udziałem generała. Wokół pomnika rosną 200-letnie rododendrony, z tej samej szkółki z Lipska jak te z Mosznej. Jest tu parę egzotycznych drzew – jest kasztanowiec jadalny, tulipanowiec amerykański, choina kanadyjska. Książę, jak zakładał ogród, sprowadzał sadzonki z różnych rejonów świata i one się zachowały. Zasadził też sosnę wejmutkę, która znalazła tutaj doskonałe warunki i rozsiała się tak, że jest pospolitym drzewem w parku.

Mirella DĄBEK