BYZUCH WE NYSIE - WIZYTA W NYSIE

mrz. 24 2019

WIZYTA MYSŁOWICZAN W „ŚLĄSKIM RZYMIE”

 

23 marca grupa kilkudziesięciu mysłowiczan w ramach cyklu „Historia Śląska widziana inaczej” odwiedziła Nysę. W zgodnej opinii był to jeden z najciekawszych wyjazdów, a wszystko za sprawą przewodniczki – Krystyny DUBIEL, historyczki, autorki publikacji o mieście. W czasie kilkugodzinnej wycieczki mysłowiczanie zwiedzili imponujące obiekty sakralne – kościół św. Jakuba oraz należący do bożogrobców (do 1810 roku) kościół św. Piotra i św. Pawła, a także bastion św. Jadwigi. W tym gronie nie zabrakło Ślōnskij Ferajny.

            Nysa to historycznie jedno z najbogatszych i największych miast śląskich, które przez stulecia było stolicą księstwa biskupiego. Znajdowało się w nim tak wiele pięknych budynków, że nazywano je „śląskim Rzymem”. Dzisiaj zostało ich niewiele. W centrum miasta średniowieczne i barokowe budowle są otoczone blokami z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, których estetyka pozostawia wiele do życzenia. „ - Nysa w 1945 roku została zniszczona w 80%. Do lat osiemdziesiątych XX wieku mówiono, że miasto zniszczyli Niemcy w czasie działań wojennych. Tymczasem zdobywanie Nysy trwało raptem 2 dni. Potem zaczęła się tragedia dla Nysy i innych śląskich miast, czyli odbudowa Warszawy. W tym celu rozbierano domy, a cegłę wywożono do stolicy. Jedna z kamienic w 1956 roku została wpisana na listę zabytków, po czym ją rozebrano. Do tego dochodził szaber. Najczęściej kamienice podpalano, żeby łatwiej było je rozebrać” – wyjaśniła Krystyna DUBIEL.

            We wspomnianym centrum miasta imponuje budynek kościoła p.w. św. Jakuba i św. Agnieszki oraz stojąca obok niej, na wzór włoskiej Campanili, dzwonnica o wysokości 40 m. Obecnie znajduje się w niej skarbiec św. Jakuba. „- Dzwonnica miała być wyższa. Plany mówiły o 100 m wysokości. W związku z tym mur jest bardzo gruby. Ma ok. 8 m” – powiedział pan Sebastian, przewodnik po tym obiekcie. Budowę skarbca ukończono w 2005 roku. Obecnie można w nim podziwiać kilkadziesiąt naczyń liturgicznych (monstrancje, kielichy) i ksiąg, które - co ciekawe - są używane w kościele św. Jakuba i św. Agnieszki. Jak przetrwały wojnę skoro całe miasto zostało zniszczone i obrabowane? „- Dopiero ok. 2003 roku znaleźliśmy połowę dzisiaj prezentowanych tutaj naczyń liturgicznych” – tłumaczył pan Sebastian. „- Przyjechało do nas dwóch starszych panów z okolic Hanoweru, którzy przed wojną mieszkali w budynku za dzwonnicą. Tam miał swój zakład szewc. W 1945 roku ukrył wraz z proboszczem w dwóch wielkich skrzyniach, pod schodami w piwnicy, różne cenne przedmioty. Nikt tego nie widział, jedynie dwaj synowie szewca, którzy mieli wtedy 5 i 8 lat. Bawili się w ogrodzie i widzieli, że ich tata cos zamurowuje w piwnicy” – dodał. Po wojnie Niemcy musieli opuścić miasto. Dopiero w 2003 roku do Nysy przyjechali synowie szewca, wtedy już ok. 90-letni staruszkowie. Opowiedzieli ówczesnemu proboszczowie, że ich ojciec coś zamurował w piwnicy. Duchowny jednak im nie uwierzył, a następnego dnia pojechał na urlop. Opowieść dwóch panów z Hanoweru nie dawała jednak spokoju parafialnemu konserwatorowi, który wprawdzie nie znał języka niemieckiego, ale z gestów zrozumiał o czym jest rozmowa. „- Skorzystał z okazji. Rozwiercił otwór w ścianie i zobaczył dwie drewniane skrzynie, w których była schowana prawie połowa obecnej ekspozycji skarbca” – wyjaśnił przewodnik po skarbcu.                        

Według tradycji kościół św. Jakuba i św. Agnieszki istniał już w XI wieku. Swój obecny kształt uzyskał w 1430 roku za sprawą budowniczego Piotra z Ząbkowic, którego dziełem jest również świątynia cysterska w Kamieńcu Ząbkowickim. „ - W kościele znajduje się 12 filarów, a każdy z nich 12 rzędów cegieł i 12 kamiennych opasek między nimi. To miało nawiązywać do symboliki 12 Apostołów. Kościół od posadzki do sklepienia mierzy 27 m i proszę mi uwierzyć na słowo – na strychu mamy drugie tyle. Po zakończeniu remontu będzie trasa turystyczna” – powiedziała przewodniczka Krystyna DUBIEL. Obecnie bowiem odbywa się kompleksowy remont całego obiektu – jest wymieniany dach (jeden z najbardziej spadzistych w Europie), a także czyszczony jest mur. Kościół jest otoczony wieńcem 19 kaplic – 16 gotyckich i 3 barokowych. Jest w nim pochowanych 9 biskupów i dwóch zażyczyło sobie, by ich serca znalazły się w świątyni.  W kaplicy Trójcy Świętej znajdują się doczesne szczątki bł. Marii Luizy Merkert, założycielki Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety (elżbietanek). Została pochowana na nyskim Cmentarzu Jerozolimskim, a w 1964 roku przeniesiona do kościoła św. Jakuba. Jej beatyfikacja miała miejsce w 2007 roku.

W drodze do kościoła św. Piotra i św. Pawła mysłowiczanie podziwiali fontannę Trytona i barokową studnię. Pierwsza z nich artystycznie nawiązuje do rzymskiej „Fontanny del Tritone”. I ten włoski akcent nie jest dziełem przypadku, bo przecież miasto przez wieki nazywano „śląskim Rzymem”. „ - Powstała jako symbol bogactwa Nysy, która przez kontakty handlowe i różne przywileje była miastem bardzo bogatym” – powiedziała Krystyna DUBIEL. Ciekawa historia związana jest ze studnią, która stanowi perłę nyskiego baroku. Została ona okratowana konstrukcją o wadze 1600 kg po to, żeby chronić wodę przed zatruwaniem, co w ówczesnych czasach było popularną metodą prowadzenia wojen.

Na trasie wycieczki mysłowiczan znalazł się również niepozorny z zewnątrz kościół św. Piotra i św. Pawła. Został wybudowany w XVIII wieku, a który należał do rycerskiego zakonu strażników Grobu Świętego w Jerozolimie, czyli bożogrobców. W świątyni zachwycają freski braci Scheffler, które stanowią największy skarb sztuki barokowej w Nysie. Znajduje się tu również kaplica Grobu Bożego „- Takich replik na Ziemi Śląskiej jest kilka. W większości są niewielkimi wolnostojącymi kapliczkami. Natomiast bożogrobcy zbudowali wewnątrz kościoła replikę Bożego Grobu. Składa się z dwóch sal. Do komory grobowej prowadziło niskie przejście. Jeśli wierny nie przeszedł na kolanach do Bożego Grobu to przynajmniej musiał się pochylić” – wyjaśniła Krystyna DUBIEL.

Ostatnim punktem wycieczki był bastion IX św. Jadwigi – najstarsza część z zachowanych nowożytnych fortyfikacji miasta. „- Pod koniec XVI z inicjatywy biskupa Andrzeja Nysa została otoczona pierścieniem bastionów.  Za życia duchownego powstało ich tylko kilka z bardzo prozaicznego powodu. Mieszczanie nie byli zainteresowani obroną miasta, a biskup nie miał pieniędzy na budowę pozostałych. Pod koniec wojny trzydziestoletniej z kasy cesarskiej Nysa została otoczona dziesięcioma bastionami, a po zajęciu Śląska przez Prusy król Fryderyk II zaczął budować kolejne fortyfikacje. Zbudował fort „Prusy” na planie pięcioramiennej gwiazdy z dwoma pasami obwarowań. Kiedy skonstruowano ładunki o zasięgu 10 km i można było przestrzelić miasto, fortyfikacje straciły rację bytu. Miasto otoczone nimi  zaczęło się >dławić<, było ich coraz więcej, a ludzie nie mieli gdzie mieszkać. Zaczęto je rozbierać, ale że rozbiórka też jest bardzo kosztowna to zrobiono to tylko częściowo. Resztę pozostawiono. Obecnie zachowało się 60% stanu pierwotnego” – powiedziała Krystyna DUBIEL.

Już za miesiąc, jak zapowiedziała red. Stanisława WARMBRAND, organizatorka wyjazdów i spotkań w ramach cyklu „Historia Śląska widziana inaczej”, mysłowiczanie odwiedzą Bytom, jedno z najstarszych miast na Śląsku.

Mirella DĄBEK 

 

 Fontanna Trytona

Kościół św. Jakuba i św. Agnieszki

Monstranacja w Skarbcu