BYZUCH BAJTLI ZE LWOWA NA NIKISZOWCU - MŁODZI LWOWIANIE ODWIEDZILI KATOWICKI NIKISZOWIEC

cz. 12 2017

MŁODZI LWOWIANIE ODWIEDZILI KATOWICKI NIKISZOWIEC

 

Niedzielne popołudnie mysłowickie stowarzyszenie Ślōnskŏ Ferajna spędziło z grupą dzieci i młodzieży ze Lwowa, która przez tydzień gościła w naszym regionie na zaproszenie Europosła Marka PLURY. Na Górny Śląsk przyjechało 14 osób – 8 chłopców, 4 dziewczyny (równocześnie opiekunki) oraz dwóch opiekunów – ks. Jan i siostra Lidia. Wszyscy pochodzą z rodzin o polskich korzeniach. Należą do archikatedralnej, katolickiej parafii p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny - chłopcy są ministrantami, a dziewczyny działają w oazie. Ostatni dzień swojego pobytu spędzili na osiedlu Nikiszowiec.

Ślōnskŏ Ferajna pokazała im tę historyczną dzielnicy Katowic w nowoczesnej odsłonie. Dzieci i młodzież poznali historię Nikiszowca dzięki grze miejskiej. Każdy otrzymał mapkę oraz napisane po śląsku wskazówki, które były tłumaczone na polski. Większość bowiem młodych lwowian zna w mniejszym lub większym stopniu język swoich przodków. Niektórzy całkiem dobrze porozumiewali się po polsku jak chociażby 17 – letnia Iwona – uczennica ostatniej klasy szkoły średniej, której mama jest Polką.

Grupa rozpoczęła zwiedzanie Nikiszowca od krótkiej wizyty w kościele św. Anny,                   w którym spędzili kilka minut na cichej modlitwie. Natomiast gra miejska składała się z 7 punktów. W każdym z nich uczestnicy zabawy musieli znaleźć ukrytą literę. Dopiero na zakończenie spotkania lwowianie dowiedzieli się po co ich szukali.

Dotarli do placu Emila i Georga Zillmannów, czyli projektantów Nikiszowca – architektów z Charlottenburga. Znaleźli również pracownię artystyczną, która oferuje unikatową biżuterię z węgla. Zwłaszcza dziewczyny dopytywały się jak wyglądają takie oryginalne pierścionki czy kolczyki. Jedna z literek została ukryta przy siedzibie stowarzyszenia Fabryka Inicjatyw Lokalnych specjalizującego się m. in. w organizacji warsztatów na temat regionalnej tradycji i kultury oraz prowadzącego Centrum Zimbardo. Po dotarciu do jednego z punktów zostali poczęstowani ślōnskimi bōmbonami. Zdecydowanie bardziej smakowały im winogronowo – rabarbarowe szklŏki niż anyżkowe kopalniŏki. W innym miejscu znaleźli śląską flagę. Byli zdziwieni, że ma ona takie same kolory jak ta ukraińska tylko w odwrotnym ułożeniu. Tu też usłyszeli historię Władysława Opolczyka – księcia opolskiego, namiestnika węgierskiego na Rusi Halickiej. To prawdopodobnie dzięki niemu Ukraina ma flagę podobną do śląskiej. Po przejściu wszystkich punktów młodzi lwowianie znaleźli 7 liter, które jak się okazało były brakującymi elementami baneru po śląsku „Rostomile witŏmy Wŏs na Gōrnym Ślōnsku”. Ostatnim miejsce, wizyty w Nikiszowcu była kultowa już kawiarnia „Byfyj”, gdzie uczestnicy zabawy zjedli ślōnski kołocz. Tam też otrzymali drobne upominki przygotowane przez stowarzyszenie Ślōnskŏ Ferajna.

Po kolacji goście z Ukrainy spotkali się z Europosłem Markiem PLURĄ, któremu podziękowali za tygodniowy pobyt. W ciągu tych kilku dni zwiedzili m.in. Kraków, Łagiewniki, Szczyrk i Wadowice. Europarlamentarzysta oraz wszyscy opiekunowie zostali obdarowani słodyczami i wyjątkowymi prezentami – przygotowanymi przez dzieci obrazkami. Ks. Jan na zakończenie dodał „ – Teraz to my czekamy na Was na Ukrainie.” Na pewno skorzystamy z zaproszenia.

 

Mirella DĄBEK