BYZUCH ŚLŌNSKIJ FERAJNY NA DOLNYM ŚLŌNSKU - ÔBRŎZKI ZE KERCHOFŌW - WIZYTA ŚLŌNSKIJ FERAJNY NA DOLNYM ŚLĄSKU – OBRAZKI Z TAMTEJSZYCH NEKROPOLII

paź. 31 2016

WIZYTA ŚLŌNSKIJ FERAJNY NA DOLNYM ŚLĄSKU – OBRAZKI Z TAMTEJSZYCH NEKROPOLII

 

Na cmentarzu w Bukowcu spoczywa mały Willi. Zmarł w kwietniu 1923 roku mając zaledwie 3 miesiące i 17 dni. Nosił niemieckie nazwisko, więc na pewno był … faszystą. Dzisiaj nikt o nim nie pamięta … a może lepiej by było, gdyby pamięć o nim i o innych pochowanych na tym cmentarzu mieszkańcach Bukowca rzeczywiście została wymazana z ludzkiej świadomości. Z miejscem pochówku Willego sąsiaduje grobowiec. Nie wiadomo kto w nim leży. Nie ma krzyża, tablicy, kompletna pustka. Ludzie jednak „pamiętają” o tym nieznanym zmarłym … ktoś powrzucał do środka stare, plastikowe doniczki i wypalone znicze. Odległość od najbliższych grobów do grobowca jest taka sama jak odległość do cmentarnego śmietnika. Ktoś zadał sobie trud wdrapania się na wzniesienie i przedzierania przez zarośla ...

Trzy dni trwała akcja Ślōnskij Ferajny na Górnym i Dolnym Śląsku podczas której porządkowano groby, zapalano znicze, ale przede wszystkim oddawano cześć wszystkim tym, o których dzisiaj już nikt lub mało kto pamięta. Arystokraci i zwykli śmiertelnicy. Jest jednak coś co ich łączy. I to nie tylko śmierć. Wystarczy rzucić okiem na płyty nagrobne by się przekonać, że nawet taka obecność dawnych mieszkańców Śląska w obecnej przestrzeni nie jest przez wszystkich akceptowana. Zdłutowane napisy, pootwierane i zaśmiecone grobowce, tablice służące jako płytko chodnikowe przy nowych i zadbanych mogiłach. Ogromny stopień dewastacji świadczący o ludzkiej nienawiści i braku szacunku do zmarłych. Oto obraz niemieckich, ewangelickich nekropolii na Dolnym Śląsku.

                                               NYSA

Na trasie Ślōnskij Ferajny znalazło się kilka cmentarzy i mauzoleów. Członkowie i sympatycy stowarzyszenia odwiedzili Cmentarz Jerozolimski w Nysie, na którym spoczywa jeden z najwybitniejszych poetów doby romantyzmu – Joseph von EICHENDORFF i Johannes HELLMANN dzięki któremu na Śląsku powstała ochotnicza straż pożarna.

Kolejnym punktem był cmentarz ewangelicki w Nysie, a raczej to, co z niego pozostało. Poprzewracane nagrobki, walające się śmieci, butelki po alkoholu, pootwierane grobowce. Tak na marginesie – ciekawe co się stało z pochowanymi tam ludźmi …

 

ZŁOTY STOK – MAUZOLEUM RODZINY VON GŰTTLER

Mile zaskoczył widok cmentarza ewangelickiego w Złotym Stoku, gdzie jeszcze w lipcu wokół mauzoleum rodziny GŰTTLER rosła trawa i było pełno śmieci. Starszy mężczyzna, który porządkował rodzinne groby, powiedział nam, że uporządkowaniem cmentarza zajął się tamtejszy Urząd Miasta. Oczywiście nekropolia jest zniszczona, pokrzywione krzyże, poprzewracane nagrobki, z niektórych pozostała jedynie kupka kamieni. W złotostockim mauzoleum zostały pochowane trzy pokolenia przemysłowców GŰTTLER, którzy zajmowali się produkcją prochu i lontów, których potrzebowały kamieniołomy dostarczające kamień do budowy dróg i linii kolejowych, wojsko, a przede wszystkim kopalnie węgla w Zagłębiu Wałbrzyskim i na Górnym Śląsku. Jeden z rodu – Wilhelm – wdrożył technologię odzysku złota z odpadów powstających przy produkcji arszeniku. W ciągu 11 lat uzyskał z 2300 ton aż 55 kg złota. W 1851 roku został za to nagrodzony złotym medalem na wystawie w Londynie. Protoplaści rodu – Karl GŰTTLER i jego żona – Theresia, rodzice Wilhelma również spoczęli na złotostockim cmentarzu, ale nie  w mauzoleum, bo to powstało dopiero po śmierci Wilhelma. Do dzisiaj istnieją ich granitowe nagrobki.

KOWARY - MAUZOLEUM RODZINY VON REUSS

W Kowarach zapaliliśmy znicze na dwóch płytach nagrobnych należących do rodziny von REUSS, właścicieli kilku majątków w Karkonoszach – księżniczki Feodory Wiktorii Augusty Marii Marianny von Sachsen-Meiningen (wnuczka Fryderyka III – Cesarza Niemiec i najstarsza prawnuczka Wiktorii – Królowej Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii) i księcia Henryka XXX Reuss zu Köstritz. Małżeństwo przeniosło się do Kowar w 1913 roku, ponieważ tam najlepiej czuła się chorująca na porfirię księżniczka. Henryk XXX zmarł w 1939 roku. W 1945 roku „Feo” mimo zbliżania się Armii Czerwonej nie zdecydowała się na wyjazd do Wielkiej Brytanii. Zmarła śmiercią samobójczą 26 sierpnia 1945 roku w sanatorium „Wysoka Łąka”. Włożyła głowę do piecyka i zatruła się gazem świetlnym.

BUKOWIEC – GRÓB FRIEDRICHA I FRIEDERIKE VON REDEN

            Ślōnskŏ Ferajna odwiedziła również mauzolea rodziny von MAGNIS w Ołdrzychowicach Kłodzkich i  von SEHERR – THOSS  w Dobrej. W Bukowcu zapalono znicze na symbolicznym grobie hrabiego Friedricha von REDEN i jego żony Friederike, a także uporządkowano nagrobki na obecnym cmentarzu katolickim. Ciekawy widok. Z jednej strony zadbane groby, uporządkowane, udekorowane, do których prowadzą kamienne schody z … nagrobnych niemieckich płyt. Widnieją na nich jeszcze stosowne inskrypcje. A jak myślicie gdzie szukać miejsc pochówku dawnych mieszkańców Buchwaldu? Łatwo trafić. Trzeba kierować się tam, gdzie jest hasiok. W chaszczach znajduje się kilkanaście płyt nagrobnych. Leży tam też mały Willi, który zmarł w 1923 roku. Przeżył 3 miesiące i 17 dni. Członkowie i sympatycy Ślōnskij Ferajny zapalili również znicze na Wzgórzu Cmentarnym w Krzyżowej, gdzie pochowano rodzinę von MOLTKE. Helmuth Karl Bernhard von MOLTKE – generał, feldmarszałek, szef sztabu generalnego, jeden z „ojców” zjednoczenia Niemiec w XIX wieku – został pochowany w tamtejszym mauzoleum. Natomiast hrabia Helmuth James von Moltke – założyciel antynazistowskiej opozycji w okresie II wojny światowej („Krąg z Krzyżowej”) posiada na Wzgórzu Cmentarnym symboliczny grób. Został skazany na śmierć przez powieszenie 23 stycznia 1945 roku w więzieniu w Plötzensee. I do dzisiaj nie wiadomo gdzie został pochowany.

Cmentarz w Bukowcu

MIŁKÓW – OPUSZCZONY KOŚCIÓŁ EWANGELICKI

            Kościół ewangelicki w Miłkowie został wybudowany w 1742 roku. Już w 1754 roku stan świątyni był tak zły, że dwadzieścia lat później zaczęto budowę nowego zboru. Od 1945 roku, wraz z odejściem ludności niemieckiej, kościół zaczął popadać w ruinę. Dzisiaj pozostały z niego jedynie mury. Świątynia znajduje się na terenie obecnego cmentarza katolickiego, kiedyś ewangelickiego. Jak wygląda nekropolia? Pozostało ok. 50 płyt nagrobnych zebranych w jednym miejscu. Stwierdziliśmy nawet, że jest to jakiś pomysł na ocalenie tego, co z cmentarza pozostało. Weszliśmy również do środka kościoła ewangelickiego i tu ukazał się nam obraz, którego nikt się nie spodziewał … w środku dawnej świątyni sterty śmieci, butelki, sienniki, stary telewizor i  … ludzkie odchody. Kiedy zapytaliśmy jedną z kobiet sprzątającą okoliczny grób dlaczego tak wygląda kościół z rozbrajającą szczerością odpowiedziała: „- Bo jest niemiecki”. Czyli jednym słowem podejście obecnych mieszkańców Dolnego Śląska jest takie, że można bezcześcić wszystko co jest niemieckie. Nasz kolega zapytał tę samą kobietę „– Mŏm całŏ wywrotka śmieci. Moga je tu wyciepać?” Kobieta stwierdziła: „- Nie wiem. To trzeba się kogoś zapytać.” Nie zareagowała dezaprobatą czy oburzeniem na pytanie naszego kamrata.

Tak wygląda wnętrze kościoła ewangelickiego.

CMENTARZ EWANGELICKI W SZKLARSKIEJ PORĘBIE

            Niemiłym zaskoczeniem był wygląd cmentarza ewangelickiego w Szklarskiej Porębie. Nekropolia składa się z dwóch części – górnej i dolnej. W latach poprzednich tylko ta pierwsza część była zaniedbana, zarośnięta kilkudziesięciocentymetrową trawą. To tutaj leży m. in. brat noblisty – Gerharda HAUPTMANNA – Carl, autor literackiego przekładu „Chłopów” Władysława Reymonta. To właśnie dzięki temu tłumaczeniu powieść trafiła na europejskie salony. W górnej części cmentarza spoczywa również Wilhelm BȌLSCHE – pisarz, biolog, popularyzator idei ochrony środowiska, twórca karkonoskiego muzeum geologiczno – przyrodniczego. Nekropolia w Szklarskiej Porębie jest pewnego rodzaju symbolem losu wszystkich niemieckich nekropolii na Dolnym Śląsku. Widać, że schemat działania wszędzie był taki sam – zdemolowane nagrobki, pootwierane grobowce, do których powrzucano do śmieci. W tym roku również nikt nie zadbał o dolną część cmentarza. Wyschnięte, kilkudziesięciocentymetrowe badyle traw świadczą o tym, że o nekropolii wszyscy zapomnieli. A jeszcze w ubiegłym roku z podziwem patrzyliśmy na grupę miejscowych zapaleńców, którzy porządkowali nagrobki. Pewien „czar” prysnął kiedy okazało się, że ich działalność nie ma nic wspólnego z wolontariatem … Zdziwienie? Chyba nie. Na Dolnym Śląsku nie ma bowiem żadnego poczucia utożsamiania się z historią regionu. W tym roku nie było pieniędzy na sprzątanie, więc nikogo z miejscowych już nie zainteresował los nekropolii.

 

Mirella DĄBEK

 

Bibliografia:

1. Informacje o rodzinie von Reuss - http://www.kowary.pl/pl/atrakcje-kowary/von-reuss/atrakcje-turystyczne

2. Informacje o rodzinie Güttler - Eugeniusz SALWACH „Rodzina Güttlerów” - http://www.kowary.pl/pl/atrakcje-kowary/von-reuss/atrakcje-turystyczne