BEZUCH WE WROCŁAWIU - WIZYTA WE WROCŁAWIU

paź. 23 2017

 

WIZYTA WE WROCŁAWIU W RAMACH CYKLU „HISTORIA ŚLĄSKA WIDZIANA INACZEJ

 

 

Wrocław to kolejny punkt, do którego dotarła kilkudziesięcioosobowa grupa mysłowiczan w ramach cyklu „Historia Śląska widziana inaczej.” Przypomnijmy, iż jego inicjatorką jest red. Stanisława  Warmbrand, a wykłady i wyjazdy odbywają się od trzech lat. Jak zwykle w rolę przewodnika wcielił się pasjonat regionalnej historii – Tomasz WRONA. Mysłowiczanie odwiedzili Uniwersytet Wrocławski, jej największą i najbardziej reprezentacyjną część – Aulę Leopoldina, a także oraz Muzeum Poczty.

NOBLIŚCI ZWIĄZANI Z WROCŁAWIEM

Aula Leopoldina wzniesiona w latach 1728-32 w stylu barokowym, otrzymała swoją nazwę na część założyciela uczelni – cesarza Leopolda I. W auli znajdują się również popiersia jego synów – Józefa I i Karola VI. Na ścianach między wnękami okiennymi znajdują się obrazy władców i dostojników, którzy przyczynili się do rozwoju uniwersytetu. W sali znajduje się również popiersie i herb ówczesnego dyrektora Urzędu Zwierzchniego – Johanna Antona Schaffgotscha. Strop zdobi fresk z alegorią Silesii na tronie w otoczeniu Viadrusa (Odra) i Vratislavii (Wrocławia).

Bardzo ciekawa jest wystawa „Nauka i nauczanie na Uniwersytecie Wrocławskim w latach 1702-2012”, na której przedstawiono nie tylko najwybitniejsze postacie związane z tym ośrodkiem, ale również pomoce naukowe. Największe wrażenie zrobiło pudełko zawierające zestaw narzędzi chirurgicznych, które uświadomiło postęp w medycynie na przestrzeni ostatnich 150 lat. Nie zabrakło również spreparowanych zwierząt, gadów i owadów. Wizyta w tym miejscu mogłaby potrwać co najmniej kilka godzin, bo jak się okazuje dorobek naukowy Uniwersytetu Wrocławskiego jest przeogromny. Zresztą jeszcze w czasie podróży do Wrocławia Tomasz WRONA przypomniał laureatów Nagrody Nobla związanych z miastem.  „ - W 1902 roku historyk i prawnik Uniwersytetu Wrocławskiego – Theodor MOMMSEN otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury za „Historię Rzymu”. Phillip von LENARD, profesor uniwersytecki, w 1905 roku został  doceniony za badania nad promieniowaniem katodowym. Eduard BUCHNER, profesor chemii na wrocławskiej uczelni w latach 1909-1911, otrzymał Nobla w 1907 roku za odkrycie fermentacji bez udziału żywych komórek drożdży. Paul EHRLICH był odkrywcą pierwszego lekarstwa na kiłę. Za prace nad immunologią otrzymał nagrodę Nobla w 1908 roku z fizjologii i medycyny. Jest też uważany za twórcę podstaw chemioterapii. Paul EHRLICH urodził się w Strzelinie na Dolnym Śląsku, a studiował na Uniwersytecie Wrocławskim. Gerhart HAUPTMANN to kolejny laureat Nagrody Nobla, który był związany z Wrocławiem. Tutaj chodził do gimnazjum i studiował. Urodził się w Szczawnie Zdroju. Pisał również w śląskiej odmianie języka niemieckiego. Jego najbardziej znane dzieło to „Tkacze”, opisujące wystąpienie tkaczy śląskich w 1844 roku. Fritz HABER, który urodził się we Wrocławiu w 1918 roku otrzymał z chemii za metody syntezy amoniaku. Wynalazł również cyklon B, który miał służyć do dezynfekcji i dezynsekcji, czyli do niszczenia drobnoustrojów i do tępienia szkodliwych owadów (wszy, pchły, pluskwy) później służył nazistom do mordowania Żydów w Auschwitz. Nie myślał, że ktoś wykorzysta jego wynalazek do zbrodni. Friedrich BERGIUS, urodzony w Złotnikach, niedaleko Wrocławia, studiowała na tamtejszym uniwersytecie. Nagrodę Nobla z chemii otrzymał w 1931 roku za wynalezienie i rozwój wysokociśnieniowych technologii chemicznych. Otto STERN – student i pracownik naukowy na wrocławskim uniwersytecie - pochodził z Żor. Otrzymał Nobla z fizyki w 1943 roku. Dwóch wrocławian, którzy byli zmuszeni do opuszczenia miasta po II wojnie światowej – to Max BORN – laureat z fizyki w 1954 roku i Reinhard SELTER w 1994 w dziedzinie ekonomii. Tak duża liczba Noblistów świadczy o potędze tego miasta”

KRÓTKA HISTORIA WROCŁAWIA

Tomasz WRONA przybliżył również historię miasta. „- Król pruski Fryderyk II, po wojnach śląskich, ustanowił w tym mieście swoją trzecią siedzibę. Pierwsza była w Berlinie, a druga - w Königsbergu. Do dzisiaj istnieje tutaj pałac królewski, który częściowo został zburzony, częściowo rozebrany. W sumie najstarsza część tego pałacu jest do dzisiaj widoczna. (…) Z tym miastem było związanych kilku świętych i błogosławionych. Chciałbym zwrócić uwagę na patronkę Śląska – św. Jadwigę, która była księżną wrocławską, żoną Henryka Brodatego. Bł. Czesław był kuzynem św. Jacka Odrowąża. Ci ludzie są przykładem życia religijnego. Św. Edith Stein jest rodowitą wrocławianką chociaż jej rodzice przeprowadzili się z Lublińca.  Została zamordowana w 1941 roku w Auschwitz.”

„- W czasach Ptolomeusza jest zaznaczona miejscowość, która się nazywa Budorigum. Trwają dyskusje czy chodzi o Wrocław czy o Brzeg. Opisy są nieprecyzyjne, dlatego nie wiadomo o jakie miasto chodzi. Ciekawostką jest to, że w II w tym rejonie istniały osady, które były zauważalne z perspektywy starożytnego Rzymu. Uważa się, że Wrocław powstał w czasach panowania czeskiego. Wrocław nosił nazwę łacińską Vratislav i historycy uważają, że nazwa pochodzi od księcia Wratisława, który był księciem czeskim. Było to w X wieku. Wcześniej ziemie te należały do Państwa Wielkomorawskiego i jeśli tu były w okolicach jakieś osady to na pewno państwo przyniosło tutaj chrześcijaństwo. M. in. na Ostrowie Tumskim znaleziono krzyżyki wielkomorawskie, które potwierdzają istnienie tutaj rządów Wielkomoraw. W większości historycy skłaniają się ku temu, że na Śląsku rządziło Państwo Wielkomorawskie aż do upadku w 907 roku. Potem władzę przejęło państwo czeskie i właśnie jeden z władców Wratisław założył miasto. Musimy pamiętać, że w tamtych czasach pojęcie miasta mogło funkcjonować na zachodzie Europu, na terytorium Imperium Rzymskiego, ale na tych ziemiach raczej nie było miasta w dzisiejszym znaczeniu, były grody i podgrodzia. Na podgrodziach mieszkali ludzie, którzy zajmowali się rzemiosłem, a grody były to twierdze, fortece, pełniące funkcję obronną i będące siedzibą administracji książęcej. Od X wieku dostrzegamy ciągłość osadniczą w rejonie Wrocławia przy czym pierwotnie dzieje się to na terenie Ostrowa Tumskiego. Z biegiem czasu pojawił się na tym terenie również gród – twierdza, która została zbudowana w czasach Mieszka I, ponieważ ok. 990 roku Wrocław z całym Śląskiem przeszedł w ręce polskie. To jest region, który ciągle był rozszarpywany przez różne państwa, zwłaszcza w konkurencji między Polską a Czechami. Miał bowiem znaczenie startegiczne. Przede wszystkim krzyżowały się tu szlaki handlowe – jeden łączył Europę Zachodnią ze Wschodnią, a drugi prowadził z południa na północ, tzw. Bursztynowy Szlak. W czasach naszej ery znajdujemy na obszarach dzisiejszej Polski dużo zabytków pochodzenia rzymskiego. Są to monety, narzędzia, czasami miecze rzymskie, chociaż Rzymianie nakładali embargo na miecze, bo obawiali się, że ktoś może ich technikę wojskową wykorzystać przeciwko nim. Gród we Wrocławiu przechodził z rąk do rąk – kiedy w Polsce zaczął się kryzys po śmierci Bolesława Chrobrego doszło do buntu, powrotów do religii pogańskiej. Znaleziono fundamenty, resztki po świątyni pogańskiej. Panowali tutaj Czesi, potem znowu Kazimierz Odnowiciel odzyskał te ziemie dla Polski. W 1138 roku Wrocław stał się siedzibą księcia. Pierwszym księciem wrocławski, pierwszym księciem śląskim był książę Władysław, zwany później Wygnańcem - najstarszy syn Bolesława Krzywoustego. Władysław Wygnaniec został najważniejszym władcą w Polsce. Rozbicie dzielnicowe to nie było rozparcelowanie ziem na osobne księstwa, to były wydanie ziem w zarząd różnych książąt, którzy podlegali panu zwierzchniemu – księciu – seniorowi. Władysław Wygnaniec to syn Bolesława Krzywoustego z pierwszego małżeństwa, a pozostali czterej - z drugiego małżeństwa. Ci drudzy opowiedzieli się przeciwko bratu przyrodniemu.  Władysław chciał powrócić do jedności państwa, a książąt to raziło, mierziło. W sumie mieli obcego człowieka nad sobą i doszło do buntu, wypędzili Władysława – stąd jego przydomek. Po jego śmierci pozwolono by jego synowie wrócili na teren Śląska.                                         Diecezja wrocławska została erygowana w 1000 roku w ramach metropolii gnieźnieńskiej przez cesarza Ottona III. (…) Warto wspomnieć o kardynale Kominku, który pochodził od nas – z Raciborza, a zasłynął z listu, który sprowadził na polskich biskupów burzę. Znalazło się tam zdanie, o którym się dzisiaj zapomina „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” . On był autorem listu, ale sygnował to kardynał Wyszyński, współautor. Tak to się czasami dzieje, że te wielkie postacie zabierają zasługi innych. (….) Wrocław był pierwszym miastem lokowanym na prawie niemieckim w 1214 roku. I tu już można mówić o mieście, które ma uliczki, mury obronne, ma swoje władze i samorząd. Miasta w dzisiejszym rozumieniu zaczęły powstawać dopiero w XIII wieku. Warto zwrócić uwagę na księcia Henryka Brodatego, który miał rozległe kontakty z Niemcami. Jego żona – Jadwiga, która później została świętą – też pochodziła z Niemiec. Wokół Henryka pojawiali się ludzi, którzy doradzali mu jak rozwiązać pojawiające się problemy gospodarcze. Henryk Brodaty rozpoczął wielką akcję kolonizacyjną grupy chłopów i mieszczan zakładali osady na prawie niemieckim, na prawie magdeburskim – wzorowano się na mieście Magdeburgu. Było to ważne, bo chłopi przynosili nowe metody uprawy, zaczęto stosować płodozmian.  Rozkwit Śląska i Wrocławia został przerwany przez najazd mongolski w 1241 roku. Mieszczanie uznali, że i tak miasta nie obronią, spalili go i wycofali się. Henryk Pobożny – syn Henryka Brodatego – też się wycofał . W XIV wieku książęta śląscy weszli pod panowanie czeskie – Jan Luksemburski przejął panowanie nad Wrocławiem i wtedy książęta zaproponowali mu - włączamy nasze księstwa do Czech, ale dostaniemy szeroką samodzielność. Mogli bić monetę, mieli swobodę działalności gospodarczej, prawo do dziedziczenia swoich księstw. Dlaczego książęta tak zrobili? Tu trzeba powiedzieć o Władysławie Łokietku. To był straszny człowiek, bardzo nerwowy, nigdy nie sięgał do dyplomacji w polityce tylko zawsze do miecza. Ciągle był skonfliktowany z Czechami, a z nimi nie graniczył. Z Czechami graniczyli książęta śląscy, wciśnięci między Polskę a Czechy. Książęta śląscy wiedzieli, że jak się zacznie wojna to ona będzie prowadzona na ich terenie. Tymczasem wiele pokoleń pracowało nad tym, żeby to była bogata kraina i oni się bali, że to wszystko stracą. Wiedzieli jaki jest Łokietek, widzieli, że zachowuje się jak okupant. Przez dwa lata zarządzał Wrocławiem i szybko go stąd wygnano. Łokietek był apodyktyczny, zaraz karał śmiercią. Każdy kto miał inne zdanie kończył u kata. Książęta doszli do wniosku, że z szaleńcami się nie rozmawia. A Czesi byli wtedy największą potęgą w Środkowej Europie i dlatego woleli się z nimi dogadać. W tym momencie Śląsk wszedł na długie wieki w orbitę Królestwa Czeskiego. Może gdyby wcześniej rządził Kazimierz Wielki to wszystko wyglądało inaczej, ale oczywiście nie było to możliwe, bo Kazimierz Wielki był synem Władysława Łokietka. Ostatni Piast na tronie polskim wiedział, że nie ma możliwości wojowania, dlatego zawsze sięgał do dyplomacji. W 1335 roku na spotkaniu w Wyszehradzie z królem węgierskim i czeskim dogadał się, że jednak Polska zrzeka się praw do Śląska. Legalnie Śląsk trafił do Czech za aprobatą Polski. To tłumaczy dlaczego w języku śląskim jest tyle czeskich słów, dlaczego stroje są takie podobne, dlaczego wiele ludzi nosi czeskie nazwiska, dlaczego mamy tak wiele czeskich tradycji. W 1519 roku, a więc już dwa lata po wystąpieniu Marcina Lutra,  we Wrocławiu zaczęto wydawać jego pisma. Nawet 3-4 biskupów wrocławskich sprzyjało ideom Lutra. Biskupów wybierała kapituła i za każdym razem przynajmniej jeden był bardziej luteraninem niż katolikiem. Nie było wtedy takich różnic, bo dopiero trwały spory i dyskusje teologiczne. Sprzyjanie biskupów sprawiło, że idee Lutra szybko rozpowszechniły się we Wrocławiu, Nagle się okazało, że katolickie pozostały tylko dwie parafie. Miasto przeszło parę pożarów, parę wojen. Cesarz austriacki, Leopold I Habsburg, za panowania którego Wiedeń przeżył najazd turecki postanowił założyć we Wrocławiu akademię na bazie szkoły jezuickiej. Została ona nazwana Akademia Leopoldina. Ta nazwa funkcjonowała przez sto parę lat. Później ją zmieniono na Uniwersytet Wrocławski. Natomiast władcy z Wiednia już długo Śląskiem nie rządzili. W 1740 roku pojawił się problem dynastyczny. Na tronie zasiadła kobieta - wnuczka Leopolda I Habsburga – Maria Teresa, W konsekwencji król pruski – Fryderyk II Wielki stwierdził, że się z tym nie zgadza. Zażądał odszkodowania za uznanie Marii Teresy za władczynię Królestwa Niemieckiego, W 1740 roku rozpoczął kampanię przeciwko Marii Teresie. Pod Wrocławiem pojawiła się armia pruska. Wrocław nie wpuścił wojsk, rozpoczęło się miesięczne oblężenie. Miastu postanowił pomóc książę pszczyński. W oparciu o twierdzę w Brzegu rozpoczął działania wojenne. Poniósł klęskę, miasto skapitulowało, oddało się pod panowanie Fryderyka II, który docenił urok i piękno Wrocławia - ogłosił go trzecią stolicą państwa pruskiego. Pokój we Wrocławiu usankcjonował panowanie pruskie nad Śląskiem. W czasie wojen napoleońskich armia francuska wkroczyła na Śląska i Hieronim Bonaparte stanął pod miastem w grudniu 1806 roku. Po miesiącu oblężenia skapitulowało. (…) Skasowano wszystkie zakony, ponieważ państwo pruskie potrzebowało pieniędzy na restrukturyzację. Wprowadzono reformy, m. in. uwłaszczenie chłopów, zreformowano podatki. Fryderyk III założył Uniwersytet Wrocławski na bazie Leopoldiny. Z Frankfurtu nad Odrą przeniesiono tutaj część wydziałów. Połączono dwie akademie – Leopodine i Viadrinę. Tu tutaj była teologia katolicka i ewangelicka. W latach 30 XX wieku liczyło 700 tys. mieszkańców. II wojna światowa odcisnęła się negatywnym piętnem na jego historii. Co prawda był tylko raz nalot aliancki w 1943 roku, ale potem Hitler wpadł na „genialny” pomysł by przekształcić miasto w twierdzę. Tak jak Kołobrzeg i Gdańsk. Mieszkańców ewakuowano do Lipska, niedługo potem alianci przeprowadzili nalot dywanowy na Lipsk. Tak się mówi zwycięzca nigdy nie będzie sądzony, fakt Niemcy barbarzyńsko bombardowali Warszawę, ale alianci też zrzucali bomby niszczące i napalmowe. Ludzie ochronili się do piwnic, masa płonąca i płynąca wlała się do tych piwnic. Mnóstwo wrocławian i mieszkańców Śląska, którzy się ewakuowali i uciekali przed Armią Czerwona zginęła w trakcie tych nalotów. „

Uczestnicy wycieczki odwiedzili również katedrę greckokatolicką p. w. św. Wincentego i św. Jakuba oraz luterański kościół Opatrzności Bożej.

Ostatnim punktem było Muzeum Poczty. Jednym z jego najciekawszych eksponatów jest ogromny XIX – wieczny dyliżans pocztowy mieszczący 24 osoby. Składał się z dwóch 6-osobowych przedziałów i czterech 3-osobowych ławek. Ważył aż 3 tony, jego wysokość wynosiła 2,90 m, a długość 5,70 m.

 

Mirella DĄBEK

 

 

 

 

Aula Leopoldina

 

 

 

               Muzeum Poczty