"ŚLŌNZŎKI NIY PINGWINY"

lt. 28 2010

 

TO BYŁ STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ !!!
 
            Takich tłumów w Muzeum Śląskim już dawno nie widziano. Sala wykładowa była wypełniona po brzegi, a spóźnialscy musieli niestety stać. Takim ogromnym zainteresowaniem cieszył się drugi wykład o języku śląskim, który odbył się w ostatnią sobotę lutego. Ich pomysłodawcą jest Towarzystwo Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy "Pro Loquela Silesiana". Wśród słuchaczy nie zabrakło przedstawicieli Ślunskiej Ferajny.  
            Podczas wykładu zatytułowanego “Ślōnzŏki niy pingwiny", Mirosław SYNIAWA zajął się kwestią zróżnicowania językowego na Śląsku. Okazuje się bowiem, że w różnych częściach naszego regionu używamy innych słów na określenie danej rzeczy, np. czopka-hut-kapelusz-kłobuk. Występują także spore różnice w odmianie czasowników, np. w rejonach Góry św. Anny odmiana "być" jest następująca: bana-bandziesz, w okolicach Kalet - byda-bydziesz, a w Koniakowie- bedym-bedziesz (bejesz). Te i inne niuanse językowe - jak obiecał Mirosław SYNIAWA - znajdą się w książeczce, która zostanie przygotowana na podstawie trzech pierwszych wykładów.
 
Rozmowa z Rafałem ADAMUSEM - jednym z pomysłodawców wykładów
 
- Czy spodziewaliście się aż takiego zainteresowania wykładami? Często chodzę na różne spotkania do Muzeum Śląskiego, ale dzisiaj przeżyłam szok. Sala - na 100 osób - była pełna, a młodsi słuchacze siedzieli na matach pod ścianami...
Rafał ADAMUS (Towarzystwo Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy "Pro Loquela Silesiana, Ruch Autonomii Śląska)
- Przyznam szczerze, że dzisiejsza frekwencja jest dla nas sporym zaskoczeniem. Co prawda już na pierwszym - styczniowym - wykładzie było mnóstwo ludzi, ale nie aż tak dużo. Śmiejemy się z Mirkiem Syniawą, że jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie wynajmować katowicki "Spodek". Bardzo nas cieszy tak ogromne zainteresowaniami sprawami języka śląskiego. Na pewno zauważyłaś, że przekrój wiekowy był dosyć spory. Nie brakowało młodzieży, a to znaczy, że sprawy języka i w ogóle Śląska nie są im obce. To na pewno jest bardzo budujące. Po prostu widać, że brakowało tej formy edukacji w bogatej ofercie wykładów i prelekcji dotyczących Śląska. To był strzał w dziesiątkę!
 
- Do kiedy przewidziane są wykłady?
R.A. - Początkowo planowaliśmy organizować spotkania do czerwca, ale już teraz - w związku z ogromnym zainteresowaniem - wiemy, że będą się one odbywać również po wakacjach, od września. Jesteśmy po rozmowach z Muzeum Śląskim, które również jest zainteresowane współpracą z nami. Już po pierwszym wykładzie dyrekcja nie kryła swojego zadowolenia z frekwencji. To był strzał w dziesiątkę!
 
- Jaką tematyką przewidujecie? Czy będziecie tłumaczyć tylko skomplikowane niuanse leksykalne, fonetyczne i gramatyczne czy też planujecie rozszerzenie tematyki?
R.A. - Do marca spotkania będą stricte dotyczyć języka. O kwietnia do czerwca planujemy oprowadzać po wystawach, które będą związane ze śląską tematyką.
 
-Rozumiem, że będziecie wtedy używać języka śląskiego.
R.A. - Oczywiście. Liczymy, że ta forma edukacji również będzie cieszyć się sporym zainteresowaniem wśród mieszkańców naszego regionu.
 
-Wiem, że zamierzacie wydać książeczkę przygotowaną na podstawie trzech pierwszych wykładów. Czy w najbliższym czasie macie jeszcze jakieś inne plany wydawnicze?
 R.A. -Zamierzamy wydać śląsko-polski komiks. Ja go napisżę, natomiast Mirek Syniawa będzie ekspertem od jakości śląskiego. Ludzie narzekają, że w ciągu tej godziny nie zdążą wszystkiego zanotować, że mają jeszcze mnóstwo pytań dotyczących omawianej tematyki. Padły nawet propozycje żeby zorganizować jakiś dłuższy kurs języka śląskiego. Postanowiliśmy wyjść naprzeciw tym potrzebom. Przymierzamy się do otwarcia Akademii Języka Śląskiego - nauka w niej będzie trwać rok lub dwa lata. Myślimy również o wydaniu śląskiego elementarza. Ze względu na olbrzymie koszty tego przedsięwzięcia usilnie szukamy sponsora.
 
-Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
 
Mirella DĄBEK
 
 
 
                            ZAPROSZENIE
 
            W imieniu Towarzystwa Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy "Pro Loquela Silesiana" serdecznie zapraszamy na wykłady "O Śląsku po ślonsku. Lekcyje ślonskij godki".
            Już najbliższy odbędzie się 27 marca, o godz. 12.30. Podczas wykładu zatytułowanego  "Jak to wszystko naszkryflać?" zostanie przedstawiona historia śląskiego pismiennictwa, kwestia standaryzacji języka oraz zasady zapisu śląskiej mowy.
            Natomiast 24 kwietnia, o godz. 12.20 spotkanie zatytułowane "Niy jyno szachty i kōminy" będzie inspirowane nastrojowymi obrazami Edeltraudy JEROMINEK (*).
            29 maja – omówione zostaną śląskie obrzędy i zwyczaje związane ze świętowaniem uroczystości rodzinnych. Wykład prowadzony będzie w oparciu o ekspozycję „Ach, co to był za ślub!” 
            Ostatnie spotkanie - 26 czerwca – będzie podsumowaniem rozważań o śląskiej mowie i jej miejscu w życiu Górnoślązaków. Efektem wspólnej debaty nad kodyfikacją będzie ślabikorz (elementarz) nawiązujący do wystawy „Śląskie ABC według Pawła Wróbla” w Galerii Sztuki Pogranicza.
 
            Wszystkie wykłady odbywają się w Muzeum Śląskim w Katowicach, Aleje Korfantego.
            Wstęp wolny !
 
 
Edeltrauda JEROMINEK - urodziła się w 1942 roku w Rokitnicy, od 1961 roku mieszkała w Bytomiu. Od najmłodszych lata pragnęła kształcić się w kierunku artystycznym, co jednak było nie do pomyślenia w tradycyjnej śląskiej rodzinie. NIgdy jednak nie zrezygnowała ze swoich marzeń. W 1987 roku trafiła do pracowni prowadzonej przez Dorotę Torbę. Od 1997 roku aż do śmierci aktywnie działała w stowarzyszeniu "Na Pograniczu" w Mysłowicach. Była bardzo mocno emocjonalnie związana z Bytomiem, dlatego też wielokrotnie przedstawiała na obrazach panoramę miasta czy bytomskie zabytki. Ale też bardzo chętnie malowała inne miasta, jak Mysłowice, Piekary Śląskie. Co najważniejsze przełamywała stereotypowe pokazywanie Śląska jako regionu wielkiego przemysłu i brzydkich miast. W jej obrazach Śląsk jest kolorowy i tętni życiem. Potrafiła wydobyć i pokazać piękno tej ziemi, często niezauważne i niedoceniane. Zmarła w 1999 roku.