ŚLŌNSKŎ FERJNA ÔDDAŁA ZOCA WE 100 PLACACH NA 100-LECIE ZAKOŃCZYNIŎ I WOJNY ŚWIATOWYJ - ŚLŌNSKŎ FERJNA ODWIEDZIŁA 100 MIEJSC NA 100-LECIE ZAKOŃCZENIA I WOJNY ŚWIATOWEJ

li. 3 2018

ŚLŌNSKŎ FERJNA ODWIEDZIŁA 100 MIEJSC NA 100-LECIE ZAKOŃCZENIA I WOJNY ŚWIATOWEJ

 

Paul Wistuba miał 29 lat kiedy zginął pod Verdun, w 1916 roku. Kilka miesięcy później jego krewny (może nawet i brat) 27 – letni Albert poległ w największej bitwie w czasie I wojny światowej nad Sommą. Ten sam los spotkał kilkunastu mieszkańców niewielkiej wsi Möhlzdorf (dzisiaj Miłowice, w powiecie prudnickim). Nie inaczej było w Olbersdorf (Olbrachcice), Rosenberg (Rostkowice), Nesselwitz (Pokrzywnica) czy Lobkowitz (Łowkowice). Można wymienić tysiące miejscowości na Śląsku, których mieszkańcy stracili życie w Wielkiej Wojnie. Tylko z Rejencji Opolskiej zginęło w niej 56 tys. żołnierzy, a 30 tys. zostało rannych.

W tym roku przypada 100 rocznica zakończenia I wojny światowej, dlatego Ślōnskŏ Ferajna ruszyła śladem miejsc upamiętniających poległych Ślązaków. Na trasie podróży znalazł się Górny i Dolny Śląsk oraz Śląsk Austriacki. Celem tegorocznej akcji stowarzyszenia było odwiedzenie 100 miejsc związanych z Wielką Wojną.

Członkowie stowarzyszenia zapalili znicze i pomodlili się przy pomnikach w Żernikach, Starych Gliwicach, Wójtowej Wsi i Szobiszowicach oraz w Karbiu i Bobrku. Odwiedzili także dwie bytomskie nekropolie – ewangelicką i katolicką (przy ul. Kraszewskiego), na których znajdują się wojenne kwatery. W zachodniej części Górnego Śląska (tzw. Opolszczyzna) upamiętnili poległych mieszkańców powiatu kędzierzyńsko-kozielskiego, krapkowickiego i prudnickiego. Na Dolnym Śląsku odwiedzili Złoty Stok                    i Świdnicę, w której mieszkał największy as lotnictwa myśliwskiego - Manfred von Richthofen. Członkowie stowarzyszenia przy każdym pomniku zaśpiewali XIX – wieczną pieśń pogrzebową „Ich hatt einene Kameraden”. Reakcje mieszkańców były bardzo różne – od komentarzy  >Co oni śpiewają?< po przyłączenie się do upamiętnienia.

„- Jak my tak rajzowali to my zauważyli jedna prawidłowość. Tam, kaj miyszkŏ mniyjszość niymieckŏ, abo autochtoniczno ludność ślōnskŏ to tam dynkmale sōm zadbane. Widać świyże kercki a blumy. Czym dalij na zachōd, tym wiynkszŏ dewastacjŏ” – mówi Peter LANGER, jeden z inicjatorów akcji. W najgorszym stanie był pomnik w parku w Łące Prudnickiej, stojący kilkanaście metrów od głównej drogi. Wandale zrzucili jeden z jego elementów. Leży on za pomnikiem. Zastanawiające jest ile osób brało udział w tym akcie dewastacji skoro zrzucony element waży co najmniej kilkaset kg. Oczywiście na próżno tutaj szukać jakiegoś najmniejszego symbolu upamiętnienia. Chyba najlepszym świadectwem stosunku do przeszłości jest stojący po drugiej stronie ulicy, pochodzący z XV wieku zamek, który w 2006 roku został zlicytowany przez komornika, a dzisiaj znajduje się w stanie kompletnej ruiny.

W czasie swojej podróży Ślōnskŏ Ferajna znalazła również ślady upamiętniające ludność cywilną – ofiary Tragedii Górnośląskiej czy też amerykańskich nalotów.                                         W Długomiłowicach (Langlieben), na cmentarzu parafialnym znajduje się mauzoleum, na którym wiszą tablice z nazwiskami. Nie jest przypadkiem, że w 1945 roku zginęli: 40-letnia Agnes Faschinka i jej dwójka dzieci – 13-letnia Maria i 14-letni Alfons, 58-letnia Maria Kreiczek czy 54-letnia Franziska Barton. Wśród ofiar z lat 1946-48 jest też 12-letni Alfred Klinghard i 74-letnia Anna Kupka. To najprawdopodobniej ofiary Tragedii Górnośląskiej. Na cmentarzu w Starym Koźlu (Alt Cosel) tablica upamiętnia ok. 100 cywilów (w tym dzieci i starcy) – ofiary alianckich nalotów, a także mieszkańców deportowanych przez Sowietów do ZSRR. Przypomnijmy, iż w lipcu 1944 roku rozpoczęły się masowe amerykańskie naloty bombowe na Kędzierzyn-Koźle, w którym znajdowały się zakłady chemiczne, produkujące benzynę syntetyczną trafiającą na front wschodni. W czasie ataków bomby bardzo często trafiały w domy cywilów. Zwłaszcza ucierpiało Stare Koźle.   

Członkowie stowarzyszenia nie zapomnieli również o wielkim orędowniku niepodległości Śląska po 1918 roku Józefie Kożdoniu. W drodze na Śląsk Austriacki (Jindřichov, Janov i Černa Woda) Ślōnskŏ Ferajna odwiedziła jego grób w Opawie. Oczywiście – jak co roku - nie zabrakło również upamiętnienia ofiar obozów pracy: na mysłowickiej Promenadzie i Zgodzie.

 „Den Gefallenen zum Ruhme. Der Nachwelt zum Gedȁchtnis” – „Ku sławie poległych, na pamiątkę potomnym” głosi napis na pomniku ofiar I wojny światowej przy kościele św. Antoniego w Wójtowej Wsi. Franz Neukirch z maleńkiej wsi Schmitsch (Śmicz) zginął w sierpniu 1914 roku, Johann – w grudniu 1914 roku, a Franz II – we wrześniu 1916 roku. Wielka rodzinna tragedia, jak tysiące podczas I i II wojny światowej, która powinna być przestrogą na przyszłość. 

 

 

Mirella DĄBEK

Bytom-Bobrek

 

Stare Gliwice

Wróblin