ŚLŌNSKŎ FERAJNA ÔDWIEDZIŁA KILKANAŚCIE WANIELICKICH KERCHOFŌW NA ŚLŌNSKU - ŚLŌNSKŎ FERAJNA ODWIEDZIŁA KILKANAŚCIE EWANGELICKICH CMENTARZY NA ŚLĄSKU

li. 2 2017

„Wszelki, który żyje i wierzy we mnie nie minie na wieki”  (Jan II, 26, cytat z Krzyża na cmentarzu ewangelickim w Bytomiu)

 

ŚLŌNSKŎ FERAJNA ODWIEDZIŁA KILKANAŚCIE EWANGELICKICH CMENTARZY NA ŚLĄSKU

 

Marta Sȕssmann zmarła w 1936 roku mając zaledwie 26 lat. Jest pochowana na cmentarzu przy Wzgórzu Cmentarnym w Krzyżowej. Nie wiemy jaka była jej historia.  Nie wiemy też gdzie znajduje się jej miejsce pochówku. Została tylko płyta z wyrytymi imieniem i nazwiskiem, datą urodzin i śmierci. Jedyny ślad jej ziemskiej wędrówki. Tablica nagrobna jest wmurowana – podobnie jak kilka innych - w ścianę lapidarium. Taki jest los tysięcy miejsc pochówku dawnych mieszkańców Dolnego Śląska. Porozbijane i poprzewracane płyty nagrobne, rozkopane groby, nekropolie, które pełnią dzisiaj rolę nieoficjalnych śmietników. Czasami w otchłani grobowej, wśród odpadków można dostrzec ludzkie kości. Na cmentarz wyrzuca się wszystko – wypalone znicze, zwiędłe czy wyblakłe bukiety kwiatów, butelki, a nawet stare opony i sienniki. Przecież już nikt nie pamięta o tych zmarłych. To można …

Od kilku już lat Ślōnskŏ Ferajna przed Dniem Wszystkich Świętych odwiedza i porządkuje stare nekropolie na Górnym i Dolnym Śląsku. Najczęściej te ewangelickie.      

W czasie tegorocznej akcji  „Sprzątamy 500 grobów na 500-lecie Reformacji” członkowie i sympatycy stowarzyszenia odwiedzili kilkanaście cmentarzy ewangelickich na Śląsku, na których pozbierali śmieci, zgrabili liście i wycięli krzewy. Przy każdym grobie na chwilę symbolicznie przystanęli. W ciszy i w skupieniu zapalili mały znicz i odmówili modlitwę w intencji tych, o których ludzie już zapomnieli.

BYTOM – TRZYDNIOWA PRACA

Przez trzy dni  porządkowała starą nekropolię ewangelicką w centrum Bytomia, przy ul. Powstańców Śląskich.  Patronat nad tą akcję objął Europoseł Marek Plura. 

Spora część cmentarza jest już nieużytkowana, zarosła samosiejkami, a nawet drzewami. Ślōnskŏ Ferajna wycięła krzaki i usunęła liście z alei zasłużonych. „- Najgorzij było to wszyjsko przeniyś na plac, kery wskazŏł nŏm ks. proboszcz Sebastian Mendrok” – mówi Peter Langer z mysłowickiego stowarzyszenia. „- Pogoda nŏm niy dopisała – lŏł dyszcz a było zimno. Wiadomo – niy doprowadzili my tyj czyńści kerchofu do stanu idealnego, nale jak my wyciyli krzŏki a trŏwa to już przynajmnij widać kaj sōm dynkmale a napisy na nich.”

Ślōnskŏ Ferajna ma już plany na przyszły rok. Chce zmobilizować do pracy bytomskie, lokalne stowarzyszenia. Skoro 5 osób potrafiło doprowadzić część cmentarza do takiej metamorfozy to praca kilkudziesięciu osób przyniosłaby jeszcze bardziej widoczne efekty.

01 listopada przedstawiciele stowarzyszenia w Dzień Pamiątki Zmarłych uczestniczyli w nabożeństwie podczas którego zapalili znicze i złożyli kwiaty w imieniu Europosła Marka Plury.

 

 

OPONY I SIENNIKI NA CMENTARZACH

Dwa dni Ślōnsko Ferajna spędziła na Dolnym Śląsku. Odwiedziła cmentarze w Jodłowicach, Kadłubach, Chwalimierzu, Brzezince Średzkiej, Kobylnikach, Krzyżowej, Wałbrzychu i Nowinach oraz mauzolea rodu von Hoym w Brzegu Dolnym, von Kramst w Chwalimierzu, von Moltke w Krzyżowej, feldmarszałka Gebharda Leberechta von Blȕchera w Krobielowicach i Emila Beckera w Maciejowej.

Większość tych nekropolii określanych jest obecnie jako leśne. Widać jednak, że w momencie kiedy były zakładane, najczęściej na wzgórzach, drzewostan nie był tak liczny. Upływający czas, a przede wszystkim brak opieki i dewastacja tych cmentarzy sprawiły, że w wiele miejsc trzeba było przebijać się jak przez przysłowiową dżunglę. „- Mieli my sekatory, kerymi  torowali my se cesta we tyj gynstwinie” – mówi Dawid ze Ślōnskij Ferajny.”- Trzeba było dawać se pozōr co by gałynzie niy wybiły ślypiōw abo niy podrŏpały gymby.” Na dodatek towarzyszyły im ekstremalne warunki pogodowe. W niedzielę wiał orkan „Grzegorz”. Czasami podmuchy były tak silne, że nie można było nawet rozmawiać, a groźne przechylające się drzewa stanowiły nie lada zagrożenie.

Cmentarz przy Wzgórzu Cmentarnym w Krzyżowej.

TRUMNY POSŁUŻYŁY JAKO … SANKI

Wielkie drzewo spadło kilkadziesiąt metrów od mauzoleum Emila Beckera w Maciejowej (obecnie dzielnica Jeleniej Góry). Strach pomyśleć co by się stało, gdyby uderzyło w ten zabytkowy obiekt, który powstał między 1891 a 1902 rokiem. Emil Becker, właściciel fabryk dywanów w Berlinie, tajny radca handlowy był bardzo szanowny przez mieszkańców wsi. Wspierał sieroty i biednych, założył i umundurował straż pożarną. Jednym słowem przyczynił się do rozwoju miejscowości, o czym jednak dzisiaj już nikt nie pamięta.            Miejsce na wzgórzu parkowym, będące jego grobem, nie doczekało się szacunku i czci ze strony obecnych mieszkańców tej niewielkiej dzielnicy Jeleniej Góry. Obiekt należy do prywatnego właściciela, który przed rokiem użyczył go ekipie filmowej kręcącej horror. Do dzisiaj w środku mauzoleum, w którym w dolnej części stoją jeszcze dwie puste trumny, zaraz przy wejściu można natknąć się na wielkiego potwora – rekwizyt z czasów kręcenia filmu. Profanacja miejsca ostatniego pochówku Emila Beckera? Zapytany o to spacerujący po parku mężczyzna miał na ten temat jednoznaczne zdanie „- Mnie się to też nie podoba jak wiele innych rzeczy. U Was na Górnym Śląsku nie było takich zniszczeń jak tu – na Dolnym. Ludzie, którzy przybyli na tzw. Ziemie Odzyskane nie mieli poczucia przywiązania do tutejszej historii i tradycji. Zresztą traktowali przesiedlenie jako stan tymczasowy. Ciągle liczyli na powrót na wschód. Spotkałem się nawet z taką opinią – trzeba to wszystko zniszczyć, bo Niemcy i tak tutaj wrócą. Wy nie wiecie co się tutaj działo …”. Po czym opowiedział sytuację, która rzeczywiście nadaje się na scenę do filmu grozy. W latach osiemdziesiątych XX wieku, a zatem zaledwie trzydzieści lat temu, dzieci urządziły sobie zawody saneczkarskie wykorzystując … trumny z mauzoleum Emila Beckera.

 

NOWICE – CMENTARZ, NA KTÓRYM SZANUJE SIĘ ZMARŁYCH

Ślōnskŏ Ferajna odwiedziła również cmentarz w Nowicach, którym opiekuje się jeden człowiek – Józef RAINSZ. Od dziewięciu lat, codziennie, przychodzi na niewielki cmentarz na wzgórzu by wszystko ogarnąć gospodarskim okiem. Sam postawił powywracane nagrobki, ułożył porozbijane tablice w jedną całość. „- Za swoje pieniądze po trochu, po trochu doprowadzam go do porządku. Planuję postawić ogrodzenie. Nie zachowały się żadne dokumenty, plany dotyczące cmentarza. Muszę skontaktować się z Kościołem Pokoju w Świdnicy, może oni coś wiedzą” – mówi.

To tu spoczywa jego zaledwie 15-miesięczna siostrzyczka – Elisabeth, która zmarła 03 września 1945 roku, czyli tego samego dnia kiedy Pan Józef się urodził „- Przyszedłem na świat o godz. 9.00, a ona odeszła o 11.00” - mówi. Cmentarz w Nowicach to również miejsce pochówku pierwszej żony jego ojca. Druga małżonka, matka Pana Józefa, pochodziła z Rudy Śląskiej. Za wdowca Reinscha wyszła w 1942 roku i zamieszkała na Dolnym Śląsku.

Obecnie na cmentarzu znajduje się 330 nagrobków, na każdym pali się znicz i ozdabia go bukiet kwiatów. Pan Józef o  nikim nie zapomina, a przecież nie znał tych ludzi. Traktuje ich jak swoich, mimo że byli mu zupełnie obcy, a niektórzy zmarli nawet w połowie XIX wieku. W imieniu Europosła Marka PLURY Ślōnskŏ Ferajna przekazała opiekunowi cmentarza znicze oraz bukiet kwiatów. Niestety, panujące warunki atmosferyczne - wiejący z ogromną siłą orkan "Grzegorz" uniemożliwił zapalenie świeczek w momencie wizyty.

 

EPILOG

Mały Willi urodził się na dwa dni przed sylwestrem 1922 roku. Żył zaledwie 4 miesiące. Zmarł w 1923 roku. Nie wiemy czy chorował, kim byli jego rodzice. Na pewno cieszyli się z narodzin synka. Willi jest pochowany na cmentarzu w Bukowcu. Została po nim tylko płyta z wyrytymi imieniem i nazwiskiem, datą urodzin i śmierci. Jedyny ślad jego ziemskiej wędrówki – maleństwa, które nawet jeszcze nie potrafiło mówić. Czy zasługuje na brak szacunku i niepamięć tylko dlatego, że gdyby żył to jego pierwsze wyuczone słowo byłoby „Mutter”, a nie „mama”?

 

Mirella DĄBEK