"ŁEZ JUŻ BRAKOWAŁO ..." - PROJEKCJA FILMU O PRZESIEDLENIACH ŁEMKÓW

gru. 13 2017

„ŁEZ JUŻ BRAKOWAŁO …” - PROJEKCJA FILMU O PRZESIEDLENIACH ŁEMKÓW

 

Łemkowie zamieszkiwali Beskid Niski i część Beskidu Sądeckiego (tzw. Łemkowszczyzna) prawie 700 lat. Zajmowali się rolnictwem i pasterstwem. Kultywowali swoje tradycje, mówili po łemkowsku. Wystarczyła tylko jedna uchwała Prezydium Rady Ministrów i jeden rozkaz Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego by cały ich świat legł w gruzach, rozpadł się jak domek z kart. 17 kwietnia 1947 roku powołano Grupę Operacyjną „Wisła” dla przeprowadzenia szerokiej akcji likwidującej nacjonalistyczne ukraińskie podziemie. Skuteczną metodą były przesiedlenia na zachodnie i północne ziemie, które po II wojnie światowej weszły w skład Państwa Polskiego. Objęły one również Łemków. Tym bardziej, że nowe polskie władze komunistyczne dążyły do utworzenia państwa jednolitego narodowościowo, a Łemków uznawano za Ukraińców. Wynikało to przede wszystkim z braku świadomości nt. złożoności problemu tożsamości tej grupy etnicznej.  Jak czytamy w publikacji „Łemkowie” poparcie tej ludności dla działań i struktur UPA było znikome. Nie czuła ona nawet żadnych więzów z Ukraińcami. Akcja „Wisła” miała doprowadzić do zaniku życia narodowego Łemków i Ukraińców. W przypadku Łemków prawie się to udało. W spisie powszechnym z 2011 roku tę tożsamość etniczną zadeklarowało 10 tys. osób, a akcja przesiedleńcza objęła 35 tys. Łemków.

12 grudnia w Instytucji Filmowej „Silesia Film” w Katowicach, z inicjatywy Ruchu Autonomii Śląska odbyła się projekcja filmu „Łez już brakowało …” oraz debata „Łemkowie i Ślązacy – wspólnoty niewygodne”, w której wzięli udział: dr hab. Ewa MICHNA, dr hab. Olena DUĆ – FAJFER, prof. dr hab. Zbigniew KADŁUBEK i dr Jerzy GORZELIK. Film trwał 1,5 godziny, ale w perfekcyjny sposób przeprowadził widzów przez skomplikowane dzieje Łemków od 1947 roku do czasów współczesnych. Bohaterowie dokumentu opowiedzieli nie tylko o samych przesiedleniach, ale również o tym jakie skutki w sferze psychicznej wywołała akcja „Wisła.”

W pamięci wielu widzów szczególnie utkwiły dwie wypowiedzi. Luba CZERHONIAK – FEDASH opowiedziała o wizycie swojej mamy w Legnicy kiedy uczyła się w szkole średniej. Nikt nie wiedział, że nastolatka jest Łemkinią – perfekcyjnie mówiła po polsku, a to właśnie język i akcent były wyznacznikami przynależności do określonej grupy narodowej czy etnicznej. Mama odwiedziła ją niezapowiedziana. Ubrana w tradycyjny łemkowski strój przyjechała odwiedzić swoją córkę. Dzisiaj dla nas oglądających ten film reakcja kilkunastoletniej Luby jest szokująca, ale nikt z nas nie ma prawa oceniać zachowania ludzi w określonych, ekstremalnych sytuacjach. Nikt z nas nie wie jaka byłaby nasza reakcja, gdybyśmy byli narażeni na ostracyzm społeczny. Ponad 70-letnia Luba CZERHONIAK – FEDASH dzisiaj z żalem w głosie opowiada, że do końca życia będzie mieć wyrzuty sumienia jak potraktowała swoją mamę. Co zrobiła? Bojaźliwie oglądając się dookoła kazała rodzicielce jak najszybciej odejść. Tak, racja, potraktowała swoją mamę w sposób najgorszy z możliwych – wstydziła się jej. Ale z drugiej strony – widzimy do czego może doprowadzić strach przed wyobcowaniem i odrzuceniem społecznym.

Po drodze na Ziemie Zachodnie pociąg z przesiedleńcami zatrzymał się w … Auschwitz. Każdy musiał „zaliczyć wycieczkę” po byłym obozie hitlerowskim. Jeden z bohaterów filmu, który był wtedy kilkuletnim chłopakiem wspominał jak przyprowadzono ludzi do pomieszczenia, w którym znajdowały się stosy okularów i ludzkich włosów. Jeszcze inny dodał jaki był cel ich wizyty w Auschwitz: „ – Każdy pociąg jechał do Oświęcimia. Nie było na to rady. Pokazywano Łemkom, że był taki obóz, gdzie mordowano Żydów, ale też mówiono – >Jeśli będziecie się źle sprawować to również was to czeka<.” W Oświęcimiu dokonywano selekcji. Ludzi dzielono na trzy grupy – A, B i C.  W zależności od kategorii Łemkowie  byli przesiedlani lub trafiali do COP w Jaworznie „- Mój teść był w Jaworznie. Nigdy nie chciał mówić co tam przeżył. Nawet swojej żonie nie opowiedział co tam się działo.” – opowiadał jeden z bohaterów filmu.

Dr hab. Andrzej ZIĘBA z Instytutu Etnologii i Antropologii Uniwersytetu Jagiellońskiego przybliżył historię akcji „Wisła” „ (…) Przyszło wojsko wraz z innymi formacjami militarnymi i w ciągu kilku godzin nakazywało wysiedlenie, spakowanie, przemieszczenie i następnie wysłanie transportu z ludźmi i ich dobytkiem w inny rejon Polski. Ta akcja doprowadziła do opustoszenia Łemkowszczyzny oraz pogranicza polsko-ukraińskiego. Te ziemie zostały praktycznie pozbawione ludności, a ich mieszkańcy trafili w rozproszeniu na znaczny obszar ziemi. Prawie pól tysiąca wsi zostało w ten sposób spacyfikowanych i przesiedlonych z Łemkowszczyzny i pogranicza polsko-ukraińskiego. Do kilku tysięcy miejscowości na północy i zachodzie trafili mieszkańcy z pół tysiąca wsi. To oto zestawienie tych dwóch cyfr pokazuje nam na czym polegała ta akcja – na rozproszeniu i izolowaniu ludności łemkowskiej, ludności ukraińskiej w obcym otoczeniu etnicznym. To był ten główny cel akcji „Wisła” i ten cel niewątpliwie udało się zrealizować. Trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie – akcja „Wisła” to wydarzenia, które trwały między kwietniem a październikiem 1947 rokiem. Nie to, co było wcześniej pomiędzy Polakami a Ukraińcami w czasie wojny czy nawet po wojnie tylko jedno konkretne wydarzenie, jedna akcja militarno-przesiedleńcza, która rozpoczęła się w kwietniu 1947 roku i przeprowadzona w ciągu kilku tych miesięcy. Wysiedlenia Ukraińców i Rusinów na Ukrainę Sowiecką trwały od 1944 do 1946 roku. To nie była akcja „Wisła”  to były zupełnie inne wydarzenia.

To rys historyczny, a jak wyglądała w praktyce akcja „Wisła”? Oto wspomnienia Łemków. „ - Zabicie Świerczewskiego w Karpatach przyspieszyło jedynie akcję „Wisła”, natomiast była ona już zaplanowana wcześniej. Była to czystka etniczna stalinowskiego modelu. Polska nie mogła tego sama zrobić bez zgody Moskwy. Akcja „Wisła” nie była potrzebna, bo oddziały UPA już w tym czasie były zlikwidowane. Polacy wyprawili 5 dywizji wojska z pełnym uzbrojeniem” – usłyszeliśmy w jednej relacji.  W innej „ - Ludzie wrócili wieczorem do domu z pól. Rano jeszcze spali, gdy przyszło wojsko. Ludzie nie wierzyli, że mają się w ciągu kilkudziesięciu minut spakować i opuścić swoje gospodarstwa.” Dr hab. Olena DUĆ – FAJFER z Instytutu Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego dodała:  „ - Było to celowe działanie żeby ludzi zastraszyć, żeby nie protestowali, nie buntowali się, żeby zagrożenie życia było takie by ludzie dbali o swoje bezpieczeństwo, a nie o swoje prawa.” Starsza kobieta płacząc wspominała: „ - Przyszło do nas pięciu żołnierzy i powiedzieli – >Proszę się zbierać, za dwie godziny Was tu nie ma.<” Inna kobieta opowiedziała jak jej mama wróciła do domu zabrać rzeczy, o których zapomniała „ - Za zwierciadłem zostały pieniądze, gorset i kierpce. Byli już w drodze. Poleciała przez rzekę. Jak wchodziła do domu to już słyszała, że ktoś po nim chodzi. Zabrała to, co chciała.” Reakcje Polaków były różne. W jednej relacji usłyszeliśmy: „ - Ludzie lamentowali, płakali. Polacy patrzyli jak to ci Łemkowie idą. Nie było nikogo kto by pożałował, powiedział coś dobrego. Sądzę, że byli zadowoleni, że wysiedlają tych Łemków, tych Rusinów.” Dr hab. Olena DUĆ – FAJFER dodała: „ (…) Byli też tacy Polacy, którzy pytali się żołnierzy >Co wy robicie?<.”

Bohaterowie filmu mówili również : „ (…) Wartość materialna, duchowa – zostały cerkwie, cmentarze. Jechaliśmy w wielką niewiadomą. Upychali nas do wagonów żeby jak najwięcej się zmieściło.”  „ - Nad całą akcją czuwało NKWD – tłumaczył dr hab. Andrzej ZIĘBA – „- Generał Sierow, który w ogóle nadzorował Polskę z ramienia NKWD. To była mocna struktura mająca swoich informatorów, swoich ludzi, ale ona była niewidoczna. Kto zdecydował o tym nikt nie wiedział. Jak brzmią rozkazy deportacyjne o tym też nie wiedziano. Jak wyglądały debaty, konsultacje poprzedzające to wydarzenie też tego nikt nie wiedział. Przychodził żołnierz w mundurze polskim. Przychodził polski urzędnik. To działo się na terenie oficjalnie Państwa Polskiego. Ono było komunistyczne rzecz jasna, ale dla ludzi, którzy nie byli Polakami ono było przede wszystkim Polskie. Czy to dla Żydów, czy to dla Niemców, czy to dla Rusinów, czy Ukraińców to było Państwo Polskie. Rządzili w tym państwie komuniści nasłani przez Stalina, wykonywali oni rozkazy Stalina, ale szło to na konto Polaków. Przesiedlani mieli prawo myśleć, że to jest akcja polska.”

Po przyjeździe na Ziemie Zachodnie rozpoczęło się organizowanie życia od nowa, któremu towarzyszyła ogromna tęsknota za Łemkowszczyzną i ogromnie trudne relacje z przybyłymi tam Polakami. „ -Nie ma gór, nie ma rzek. Nic nie szumiało w uszach. Narzekania – co to będzie? Jak to będzie?” – wspominał jeden z bohaterów filmu. Inni rozpoczynali życie na obcym terenie od modlitwy. „ - Mieliśmy ze sobą obraz Matki Boskiej. Ojciec przywiesił go na drzewie i modliliśmy się.” Dr hab. Andrzej ZIĘBA również mówił o trudnych pierwszych miesiącach wspólnego egzystowania Polaków i Łemków „ - Proces asymilacji był bardzo silny w tym okresie. (…) Wielu takich ludzi nie chciało się identyfikować z czymś co było podejrzane o jakąkolwiek konotację z ukraińskością, z kościołem grekokatolickim, prawosławnym, językiem. Wiele tysięcy Łemków w ten sposób się zasymilowało na ziemiach zachodnich i północnych.” Polacy bardzo nieufni podchodzili do swoich łemkowskich sąsiadów. Niektórzy z nich przez kilka miesięcy spali z siekierami pod poduszkami. Ogromna tęsknota za rodzinnymi stronami sprawiała, że ludzie podupadali na zdrowiu. „ - Mama po przesiedleniu straciła włosy. Niemiecki lekarz, u którego była powiedział, że to z tęsknoty. Zapytał ją co robiła jak mieszkała na Łemkowszczyźnie. Mama odpowiedziała >Śpiewałam< . Lekarz powiedział jej >To śpiewaj<.

Dr hab. Andrzej ZIĘBA tak podsumował akcję „Wisła” „ (…) Przesiedlenia to jedno, natomiast trauma, skutki to ciąg trwający. Skutki psychiczne, społeczne, kulturowe, bo jak wynika z tego faktycznie została zlikwidowana pewna kraina kulturowa, pewna kultura nie do końca, ale została oderwana od krajobrazu, tradycji, od dziedzictwa. Akcja „Wisła” nie była tylko akcją militarno - przesiedleńczą, to była również akcja kulturowa. Niestety, główna polska rzeka budząca tyle pozytywnych skojarzeń została na zawsze połączona z tragedią, straszliwym upadkiem, z czymś  co zaważyło na wielu ludzkich istnieniach, na losach kultury. Stała się synonimem końca Łemkowszczyzny”.

Bohaterowie filmu mówili również o reakcjach Polaków na wspomnienia dotyczące akcji „Wisła”.  „ - Jak mówię Polakom to słyszę to niemożliwe. To słabo znacie swoją historię albo nie chcecie jej znać” – powiedział jeden z mężczyzn. Dr hab. Olena DUĆ – FAJFER dodała:  „ - Nasza historia to przed akcją „Wisła” i po akcji „Wisła”.  

Mirella DĄBEK

Bibliografia

1.Beata MACHUL – TELUS „Wprowadzenie”, w: „Łemkowie”, pod red. Beaty MACHUL – TELUS, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2013

2. Ewa WASZKIEWICZ „Nowa mała ojczyzna Łemków – Dolny Śląsk”, w: „Łemkowie”, pod red. Beaty MACHUL – TELUS, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2013