ÔBCHODY TRAGEDYJI GŌRNOŚLŌNSKIJ NA MYSŁOWICKIEJ PROMENADZIE- OBCHODY TRAGEDII GÓRNOŚLĄSKIEJ NA MYSŁOWICKIEJ PROMENADZIE

st. 26 2018

OBCHODY TRAGEDII GÓRNOŚLĄSKIEJ NA MYSŁOWICKIEJ PROMENADZIE

           

            80-letni Pan Wilhelm nie chce ujawniać swoich personaliów. Minęły już 73 lata od wydarzeń, których był świadkiem, ale strach pozostał do dzisiaj. „-Niy chca mieć ôstudy” – tłumaczy. W czasie rozmowy opowiada o tym, co widział na mysłowickiej ulicy, kiedy działał tutaj komunistyczny obóz pracy. Szedł z mamą do sklepu, gdy zauważyli rolwagę ciągniętą przez kilku więźniów. Spod plandeki bezwładnie zwisały wychudzone ręce i nogi. Przechodnie z przerażeniem patrzyli na tragiczny pochód. Zainteresowanie mysłowiczan nie spodobało się konwojującym strażnikom. Jeden z nich wyraźnie zdenerwowany zaczął strzelać w powietrze. Ku przestrodze.

27 stycznia z inicjatywy stowarzyszenia Ślōnskŏ Ferajna na mysłowickiej Promenadzie odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary funkcjonującego tam w latach 1945-46 komunistycznego obozu pracy. 14 stycznia 2011 roku Sejmik Województwa Śląskiego przyjął rezolucję, zgodnie z którą w ostatnią niedzielę stycznia obchodzimy Dzień Pamięci Tragedii Górnośląskiej 1945 roku. W uchwale napisano: „Sejmik Województwa Śląskiego składa hołd tysiącom niewinnych i bezbronnych mieszkańców Górnego Śląska, którzy od stycznia 1945 roku stali się ofiarami masowych zbrodni Armii Czerwonej i komunistycznego aparatu bezpieczeństwa: zamordowanym, deportowanym do ZSRR, osadzonym w więzieniach i obozach.” Pamiętajmy zatem, że Tragedia Górnośląska to nie tylko deportacje i wywózki do ZSRR, bo w ostatnich latach próbuje się tylko do tego sprowadzić dramatyczne wydarzenia 1945 roku.

            W sobotnich uroczystościach na Promenadzie uczestniczyły: władze Mysłowic na czele prezydentem – Edwardem LASOKIEM, wiceprezydentem – Grzegorzem BRZOSKĄ i przewodniczącym Rady Miasta – Grzegorz ŁUKASZKIEM, radnymi – Teresą BIAŁUCHĄ i Tomaszem WRONĄ. Wojewódzkie władze samorządowe reprezentował dr inż. – Henryk MERCIK – członek Zarządu Województwa Śląskiego, wiceprzewodniczący Ruchu Autonomii Śląska. Na mysłowickie obchody przybyła również poseł na Sejm RP – Monika ROSA (Nowoczesna) i przestawiciel europosła Marka PLURY. Nie zabrakło przedstawicieli regionalnych i lokalnych organizacji. Bernard GAIDA – przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce – przyjechał do Mysłowic aż z Opola. Władze Towarzystwa Społeczno – Kulturalnego Niemców Województwa Śląskiego reprezentował: przewodniczący – Martin LIPPA i wiceprzewodniczący – Eugeniusz NAGEL. Kwiaty złożyła również dr Łucja STANICZEK – wiceprezes Związku Górnośląskiego, prezes Bractwa Oświatowego. Jak co roku w uroczystościach wzięli udział przedstawiciele kilku mysłowickich organizacji:  Stowarzyszenia Miłośników Śląskiej Tradycji, Kultury i Historii, Mysłowickiego Stowarzyszenia Ślązaków, Mysłowickiego Towarzystwo Historycznego im. Jacoba Lustiga, Związku Górnośląskiego z Brzezinki i mysłowickiego Koła Ruchu Autonomii Śląska. Dwie ostatnie wystawiły rownież poczty sztandarowe.

 

            Uroczystości rozpoczęły się od wspólnej modlitwy ks. dziekana Dekanatu Mysłowickiego – ks. Rafała RYSZKI oraz ks. wikariusza  - Roberta AUGUSTYNA z mysłowickiej parafii ewangelicko – augsburskiej pw. Apostołów Piotra i Pawła. „- Tragedia Górnośląska to nie tylko wydarzenie, ale to przede wszystkim ofiary i ich rodziny. We wspólnej modlitwie przywołujemy wszystkie te ofiary, wszystkich wywiezionych z naszej Śląskiej Ojcowizny do katorżniczej pracy na terenie Związku Radzieckiego, wszystkich tych, którzy w tym obozie zginęli. Modlimy się za ich rodziny – niech dobry Bóg przyjmie ofiarę ich bólu, osamotnienia, cięźkiego losu. Prosimy za kolejne pokolenia, by przechowując pamięć, ból, poczucie niesprawiedliwości budowały pokój. Wołamy o łaskę dla ofiar, o pokój serca dla ich rodzin. Pamiętamy również o tych, którzy nie mają pamięci o tych wydarzeniach, nie okazują większego zainteresowania. Nie można po chrześcijańsku usprawiedliwić brutalności, chęci zemsty, więc modlimy się o to, by nigdy nie było wśród nas chęci nienawiści czy chęci odwetu. Wreszcie prosimy Boga o dar pokoju, by nigdy nie powtórzyły się tamte wydarzenia, tamte dramaty, by współczesny świat był wolny od wojen, prześladowań, terroru. (…) Błagamy Cię Panie, by przywódcy narodów widzieli wagę zagrożeń, jakie mogą przynieść ich złe decyzje. Udziel im łaski mądrości, spokoju, unikania grzechów, przemień ich serca i daj im łaskę posłuszeństwa Duchowi św. Wypełnij ich pragnieniem pokoju, poszanowaniem dla Dekalogu oraz życia. Boże Ojcze prosimy o zrozumienie Twej woli, a także gotowość do pracy i ofiary na rzecz pokoju na świecie. Prosimy Cie by przywódcy świata wyciągnęli właściwe wnioski z historii i nie dopuścili do powtórzenia tragedii, w której cierpią najbardziej niewinni. Nie dopuść Panie do wybuchu wojen, zamachów terrorystycznych, rozlewu krwi.“

                Prezydent Edward LASOK powiedział: „ - Po raz kolejny spotykamy się w tym miejscu aby oddać hołd i uczcić pamięć tych, którzy tu – parę metrów stąd – przechodzili swoje katorgi i cierpienia. Bardzo się cieszę, że jesteśmy tak licznie zgromadzeni tu na Mysłowickiej, Śląskiej Ziemi. Organizatorzy dzisiejszych uroczystości w zaproszeniu zacytowali słowa Victora Marie HUGO „Czym jest historia? Echem przeszłości odbitym przez przyszłość. Odblaskiem przyszłości rzuconym w przeszłość.” Piękne słowa, odzwierciedlające sprawy związane z historią. Mijają 73 lata od bolesnych wydarzeń Tragedii Górnośląskiej związanych z bestialskimi mordami Górnoślązaków, wywózkami na Sybir oraz do kopalń Donbasu. My mysłowiczanie – pamiętamy o tragicznych losach więźniów, którym społeczeństwo Mysłowic poświęciło tablicę pamiątkową z napisem >Polskim patriotom więzionym i pomordowanym przez oprawców hitlerowskich, w policyjnym więzieniu, w latach 1941-45, Górnoślązakom represjonowanym przez służby bezpieczeństwa w okresie wprowadzania władzy ludowej w latach 1945-49<. Jakież to wymowne, bo skończyła się wojna i wszyscy myśleli, że jest wolność, a ta wolność przeradzała się w następną tragedię. Tragedia Górnośląska oznacza aresztowania, egzekucje i wywózki. Z końcem stycznia 1945 roku i z wkroczeniem Armii Czerwonej na Górny Śląsk otwarto w Mysłowicach, przy Promenadzie obóz, który wcześniej był filią hitlerowskiego obozu. Fali komunistycznych represji doświadczali Ślązacy od 1945 do 1948. Pamiętamy wszyscy co się tutaj na Śląsku wydarzyło. Dziś chylimy czoła w hołdzie ofiarom Tragedii Górnośląskiej. Właśnie tutaj na Promenadzie co najmniej 2300 osób zapłaciło po II wojnie światowej życiem. Pozwólcie, że na zakończenie przytoczę jeszcze jeden fragment z zaproszenia organizatorów, bo sa one bardzo wymowne: „Naszym obowiązkiem jako Górnoślązaków jest przypominać o tych tragicznych wydarzeniach, które powinny być przestrogą na przyszłość. Pochylmy się w zadumie i refleksji nad grobami ofiar zniewolenia po wyzwoleniu.”

            Dr inż. Henryk MERCIK, członek Zarządu Województwa Śląskiego, powiedział:                    „- Trudno się mówi w takich miejscach jak to, gdzie tłumaczono ich istnienie, powojenne istnienie, słowem sprawiedliwość, a czyniono w nich przemoc w imię nienawiści. Trudno się mówi myśląc o ofiarach nie tylko tych, którzy tutaj byli uwięzieni, często oddali życie w obozach, ale również tych, którzy stracili swoje życie na Wschodzie, wywiezieni do niewolniczej pracy, a często jak w moim przypadku byli wśród tych ofiar Tragedii Górnośląskiej członkowie naszych rodzin. Te wydarzenia, kiedy ludzie spodziewali się pokoju, spodziewali się końca wojny, te wydarzenia powinny być dla nas przestrogą i nauką. Składając hołd ofiarom Tragedii Górnośląskiej powinniśmy zrobić wszystko by ocalić pamięć o tych wydarzeniach, aby ją przywrócić, bo przypomnę, że przez lata się o tym nie mówiło. Nie tylko się nie mówiło w przestrzeni publicznej, ale nie mówiło się też w wielu śląskich domach, ze strachu. Powinniśmy pamiętać – tak jak czynimy to dzisiaj, ale w czasach – i powiem to z całą odpowiedzialnością – gdy w wielu miejscach Europy odradza się nacjonalizm, gdy politycy dla doraźnych interesów straszą innością, straszą tymi, którzy inaczej wierzą, którzy inaczej mówią powinniśmy o tych wydarzeniach powinniśmy pamiętać, że różnorodność społeczeństwa jest ubogaceniem, a  nie – zagrożeniem. Ale powinniśmy też zrobić wszystko - i to też mówię z całą odpowiedzialnością – aby wiedza o tych wydarzeniach Tragedii Górnośląskiej była wiedzą, która będzie powszechnie przekazywana. Nie tylko przez stowarzyszenia, ale będzie powszechnie przekazywana w naszych szkołach.“

            Głos zabrała równiez posłanka Nowoczesnej Monika ROSA „ - Tutaj jesteśmy wszyscy, ponieważ pamiętamy, ponieważ jesteśmy wspólnotą Ślązaków pamiętającą. Bo te wydarzenia, o których dzisiaj mówimy, których ofiary czcimy to jest ogromna rana i ta rana zabliźni się tylko wtedy, kiedy będziemy mówić, pamiętać, kiedy będziemy uczyć o tych wydarzeniach, kiedy będziemy ze sobą rozmawiać. Nie tylko w domach, nie tylko na takich uroczystościach, ale także w szkołach, także w mediach. Jak mówił prof. Zbigniew Kadłubek: >Mowa przechowuje świat, dlatego milczenie stanowi w dużym stopniu negację świata. Ten, kto milczy, przyczynia się do utraty prawdy. Milczący i przemilczany, a także przemilczający sam siebie Górny Śląsk nie potrafi nikogo uszczęśliwić.< Wszyscy wiemy jak ta tragedia była okropna – dla rodzin, dla regionu, dla Śląska, dla Polaków. Powinniśmy o niej mówić, uczyć powszechnie – nie tylko tutaj, nie tylko w naszych domach. Powinniśmy stworzyć miejsce pamięci, które będzie znane całej Polsce, ponieważ ta wiedza sprawi, że być może nie będzie zgody na takie traktowanie odmienności, różności, różnych tożsamości, religii czy pochodzenia. Bo to miejsce jest symbolem tego w jaki sposób kończy się budowanie jednorodnego etnicznie, narodowościowo i językowo kraju. Jesteśmy tutaj, ponieważ pamiętamy i ponieważ nie godzimy się na to żeby taka tragedia kiedykolwiek się wydarzyła.“

            Bernard GAIDA - przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce przedstawił tragedię Niemców w szerszym europejskim kontekście. Stwierdził, że niemal wszyscy o niej myślą wyłącznie w kategoriach Śląska, a nawet jedynie Górnego Śląska. „ - Styczeń na Śląsku prowadzi nasze myśli ku tragicznym wydarzeniom sprzed 73 lat. Od wielu lat jesteśmy zarówno w Świętochłowicach – Zgodzie, Mysłowicach - Rosengarten, jak i w Łambinowicach – Lamsdorf. Pojęcie Tragedia Górnośląska przyjęło się w przestrzeni publicznej Śląska chociaż w bardzo różny sposób. Jedni przyzwyczaili się te zbrodnie na cywilnej ludności zakwalifikować do zbrodni komunistycznych. Inni przyzwyczaili się stale zapewniać, że jest to zbrodnia, iż ofiarami byli Ślązacy, a jedynie uznawano ich za Niemców. Tak jakby to stanowiło moralną różnicę. A jeszcze inni stale sądzą, że jedynymi sprawcami i organizatorami byli Rosjanie. Niemal wszyscy o niej myślą wyłącznie w kategoriach Śląska, a nawet jedynie Górnego Śląska. Tymczasem kiedy w minionym roku otwierałem w Berlinie wystawę poświęconą wszystkim – 25 mniejszościom niemieckim w Europie musiałem stwierdzić, że los cywilnej ludności niemieckiej w krajach Europy Środkowej był identyczny. Wysiedlenia, obozy, zwane obozami pracy, deportacje do Związku Radzieckiego, gwałty, cierpienie i śmierć. Tak było w Rumunii, na Węgrzech, w Czechosłowacji i w całych Niemczech Wschodnich. Kiedy więc stoimy przy tablicy czy grobach pomordowanych tu na Śląsku pamiętajmy także o pomordowanych Niemcach Sudeckich, deportowanych z Siedmiogrodu, wypędzonych z Węgier, zgwałconych kobietach na Warmii, zagłodzonych dzieciach w Królewcu, sierotach z Mazur zabłąkanych w litewskich lasach, o matkach, którym w Potulicach odebrano niemowlęta. Nie licytujmy się nigdy w skali cierpień tych, którzy również stali się ofiarami zwycięzców. Bo jak porównać te cierpienie? Cierpienie rodzin tych pomordowanych z tymi, których członków rodzin  zesłano do Donbasu czy na Sybir? Jak zmierzyć ból tych dzieci z Mazur, na rękach których umierały matki i omy, a które uciekały instynktownie oby dalej na wschód  - za Niemen, na Litwę – gdyż Litwini byli dla nich lepsi? Jaką miarą zmierzyć świadomą czy nieświadomą utratę tożsamości, imienia, religii dzieci odebranych matkom w Potulicach i przekazanych do adopcji? Albo tym, które jako Volfkinder traciły tę tożsamość w litewskich rodzinach, do których uciekły? Jak mierzyć ból ich matek, które resztę życia spędziły na bezskutecznych poszukiwaniach? Pamiętajmy, że kiedy świat świętował pokój wtedy pomiędzy Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym cierpienie często dopiero zaczynało zbierać swoje żniwo. Dzisiaj tutaj symbolicznie stoimy przy jednym z niezbyt wielu miejsc naszej pamięci. Większość tych miejsc nadal nie ma ani tablic, dlatego dwa tygodnie temu w Pałacu Prezydenckim w Warszawie - jako Ślązak i Niemiec jednocześnie – powiedziałem, że Polska to także obywatele nie-Polacy, z inną wrażliwością, pamięcią historyczną, ale z tymi samymi obowiązkami i prawami, że ciagle apelujemy nie tylko o lepszą edukację, dostęp do mediów, ale także o szacunek dla naszych miejsc pamięci. Tutaj na naszych nielicznych - w stosunku do rozmiarów gehenny - śląskich miejscach pamięci o tragedii powojennego czasu zawsze wzywam by pamiętać o wszystkich ofiarach zwycięzców, bo o nich zwykle historia milczy. My więc musimy wołać, by przypominać o tych, którym dane było dożyć końca wojny, ale nie przeżyć pokoju. Jednak nie byłbym sobą, gdybym nie powiedział, że cierpienie nie zna narodowości, a ofiary i sprawcy – nie zapominając o proporcjach – byli pośród nich wszystkich. Nasze chrześcijaństwo wymaga byśmy za nich wszystkich się modlili, a to upamiętnienie czynili narzędziem pokoju i zgody, a nie – podziałów, które niestety coraz częściej są naszą rzeczywistością.“

            Eugeniusz NAGEL – wiceprzewodniczący Towarzystwa Społeczno – Kulturalnego Niemców Województwa Śląskiego – przypomniał, iż członkowie jego stowarzyszenia od wielu lat walczą o zachowanie takich miejsc pamięci jak to w Mysłowicach. Spotykają się m. in. w Świętochłowicach-Zgodzie, Miechowicach, Gliwicach, Chorzowie czy Łambinowicach. „ - Styczeń 1945 roku był jednym z najtragiczniejszych okresów w historii Górnego Śląska. Przelewająca się przez Górny Śląsk Armia Czerwona w swoim marszu na Zachód pozostawiła po sobie tysiące cywilnych ofiar. Również kolejne laty powojenne nie oszczędziły tych, którzy byli niewygodni dla komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Po latach milczenia mozolnie odkrywamy tę smutną prawdę latami eliminowaną ze społecznej świadomości. Obecnie próbuje się upamiętniać tamte ofiary traumy, która do dziś leży cieniem na wielu rodzinach śląskich. Tragedia Górnośląska 1945-48 obejmowała szereg działań o charakterze zbrodniczym wobec cywilnych mieszkańców Górnego Śląska. Wkroczenie wojsk radzieckich i polskich pod koniec stycznia 1945 roku na terytorium Śląska wiązało się z masowymi mordami, gwałtami, grabieżami i dewastacją materialną. Do obozów represji kierowano ludność autochtoniczną Górnego Śląska. Wiele tysięcy osób deportowano, miliony wysiedlono. Lamsdorf, Rosengarten, Zgoda to tylko jedne z wielu miejsc tragedii na Górnym Śląsku. Miejsca takie, jak podbytomskie Miechowice czy Boguszyce koło Opola stały się na zawsze symbolami sowieckiego bestialstwa. Nie tylko zresztą na Śląsku. Członkowie naszego Towarzystwa od wielu lat walczą o zachowanie takich jak to miejsce pamięci. Spotykamy się tutaj na Rosengarten, jak i na świętochłowickiej Zgodzie, w Miechowicach, Gliwicach, Chorzowie, Łambinowicach, a także w wielu innych miejscach kaźni. Jesteśmy to winni ofiarom Górnośląskiej Tragedii 1945 roku.“

Radny i historyk Tomasz WRONA powiedział, że Tragedię Górnośląską należy rozumieć w szerszym znaczeniu „- Tragedia Górnośląska to potworne wydarzenie, to starszna trauma i straszne przeżycie, ale chciałbym zwrócić Państwa uwagę na to, by Tragedię Górnośląską rozumieć w szerszym znaczeniu. Tak naprawdę moglibyśmy powiedzieć, że wiek XX był dla mieszkańców naszego regionu był wiekiem przeklętym. Stoimy w miejscu, w którym powstała stacja emigracyjna, z której cała Galicja, cała ta nędza galicyjska w swojej tragedii wyjeżdżała stąd, z Mysłowic do Ameryki. Potem I wojna światowa, podczas której dziesiątki młodych chłopaków walczyło w szeregach przede wszystkim armii Kaisera ginąc, oddając swoje życie na wielu polach bitew. Skłócenie naszego środowiska w czasie plebiscytu i powstań, a potem straszna nędza okresu międzywojennego kiedy pojawił się kryzys gospodarczy i pierwszy exodus, który pojawił się na Naszej Ziemi, gdyż wielu ludzi mieszkających po stronie polskiej, po podziale Górnego Śląska, wyemigrowało na stronę niemiecką albo czeską. I wielu ludzi ze strony nimieckiej i czeskiej wyjechało do Polski. Kolejny rozdział Tragedii Górnośląskiej jest już dramatyczny, bardzo dramatyczny. To wybuch II wojny światowej. Ironią losu jest to, że w Mysłowicach pierwszymi ofiarami II wojny światowej było kilku chłopaków niemieckich podejrzanych o to, że brali udział w akcji w  Michałkowicach przy odbijaniu kopalni na rzecz wojsk niemieckich. Zostali aresztowani, a potem w Mysłowicach, w Parku Zamkowym rozstrzelani. Wielu mieszkańców brało udział w II wojnie światowej w różnych mundurach, niekoniecznie za swoją sprawą. Nie ma rodziny na Górnym Śląsku, która by nie powiedziała >mój dziadek, mój ojciec, mój pradziadek< walczył w Wehrmachcie, walczył w Armii Polskiej, czy też innych armiach. Pod koniec stycznia 1945 roku którym Armia Czerwona wkroczyła na Górny Sląsk. Ta armia to grabieże, gwałty, mordy, a potem otwieranie przez władze komunistyczne obozów, które wcześniej były obozami hitlerowskimi. To tragedia, którą dzisiaj w szczególny sposób upamiętniamy. Ale to też nie wszystko. W kolejnych latach to kolejny exodus – wysiedlanie ludności niemieckiej, przybycie do nas ludności zza Buga. To również przekształcanie naszej historii. Zakaz czczenia pamięci przez rodziny, dramat dzieci, których matki musiały iść do pracy, ponieważ ojcowie siedzieli zamknięci albo poginęli w obozach. Ten dramat miał wymiar wieloraki. Ten dramat jest na wielu płaszczyznach. Tragedia Górnośląska powinna być przez nas wspominana w taki sposób. Jesteśmy zobowiązani do czczenia pamięci tych ludzi, którzy zginęli, a byli ludźmi niewinnymi. Mamy w samych Mysłowicach cztery obozy. Czcimy ten w Rosengarten i w Ławkach. Ale mamy jeszcze obozy w Brzezince, na ul. Laryskiej i koło ronda sosnowieckiego. Chciałbym Was prosić żebyśmy pamiętając o ludziach nigdy nie robili tego z pobudek nienawistnych, abyśmy zawsze kierowali się wartościami chrześcijańskimi, żebyśmy przypominali o tym ku przestrodze,“

Na zakończenie uroczystości głos zabrał dyrektor Muzeum Miasta Mysłowice -  Adam PLACKOWSKI, który opowiedział o planach instytucji. Otóż w placówce powstaje dział poświęcony obozowi na Promenadzie – zarówno temu nazistowskiemu, jak i komunistycznemu. Przypomniał również, że kilka tygodni temu muzeum wzbogaciło się o cenny eksponat – dokladną makietę obozu.

Po oklicznościowych przemówieniach delegacje złozyły kwiaty i zapaliły znicze pod pomnikiem.

Dzień Pamięci Tragedii Górnośląskiej 1945 roku to przestroga i lekcja, z której powinniśmy  wyciągnąć właściwe wnioski. Mysłowicka Promenada to miejsce naznaczona krwią i cierpieniem wielu niewinnych ofiar. Niemiecki filozof Georg HEGEL powiedział: „Z historii narodów możemy się nauczyć, że narody niczego nie nauczyły się z historii“. Powinniśmy zrobić wszystko, by te słowa nigdy już nie znalazły potwierdzenia w dziejach narodów czy spoleczności.

 

Mirella DĄBEK


Ślōnskŏ Ferajna seredecznie dziękuje wszystkim uczestnikom sobotnich uroczystości:

prezydentowi Mysłowic – Panu Edwardowi LASOKOWI

I zastępcy prezydenta Miasta Mysłowice – Panu Grzegorzowi BRZOSCE

członkowi Zarządu Województwa Śląskiego, a jednocześnie Wiceprzewodniczącemu Ruchu Autonomii Śląska - Panu dr inż. Henrykowi MERCIKOWI

posłance na Sejm RP – Pani Monice ROSIE

przewodniczącemu Rady Miasta – Panu Grzegorzowi ŁUKASZKOWI

radnym – Pani Teresie BIALUCHA – jednocześnie przewodniczącej Związku Górnośląskiego w Brzezince, Panu Tomaszowi WRONIE

przedstawicielowi europosła Marka PLURY

duchownym:  księdzu dziekanowi Dekanatu Mysłowickiego –ks. proboszczowi Rafałowi RYSZCE, ks. wikariuszowi z mysłowickiej parafii ewangelicko –augsburskiej  - ks. Robertowi AUGUSTYNOWI

dyrektorowi Muzeum Miasta Mysłowice – Panu Adamowi PLACKOWSKIEMU

przewodniczącemu Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce – Panu Bernardowi GAIDZIE

przedstawicielom Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców Województwa Śląskiego – przewodniczącemu – Panu Martinowi LIPPIE i wiceprzewodniczącemu – Panu Eugeniuszowi NAGLOWI                                                                                   

wiceprezes Związku Górnośląskiego, Prezes Bractwa Oświatowego - Pani dr Łucji STANICZEK

przedstawicielom Związku Górnośląskiego z Brzezinki

przewodniczącemu mysłowickiego Koła Ruchu Autonomii Śląska – Panu Leonowi KUBICY oraz przedstawicielom tego stowarzyszenia

przewodniczącemu Stowarzyszenia Miłośników Śląskiej Tradycji, Kultury i Historii – Panu Bernardowi SKÓROKOWI i przedstawicielom stowarzyszenia                                                                                    

przedstawicielom Mysłowickiego Stowarzyszenia Ślązaków

przewodniczącemu Mysłowickiego Towarzystwo Historycznego im. Jacoba Lustiga – Panu Bogdanowi POLAKOWI

mieszkańcom miasta

mediom